Sport

Piłkarska specjalność: korupcja

copyright PhotoXpress.com
Wyniki ponad dwustu meczów rozstrzygały się nie na boisku, ale w „Cafe King”, w centrum Berlina. W największą aferę korupcyjną w Europie zamieszanych jest kilkaset osób, które na ustawianiu meczów zarobiły około 15 milionów euro.
Cafe King grało już kiedyś główną rolę na sportowych stronach gazet. Pięć lat temu niemiecki sędzia Robert Hoyzer otrzymując instrukcje i pieniądze z tej właśnie kawiarni ustawił wyniki 23 spotkań. Hoyzer opuścił już więzienie po odsiedzeniu połowy wyroku, korupcja w europejskiej piłce wróciła z kilkakrotnie większą siłą rażenia. Działacze UEFA są przerażeni, śledztwo wskazuje, że w proceder zaangażowany był jeden z urzędników federacji, a handlowano nawet meczami okrętu flagowego, czyli Ligi Mistrzów. Sprawę prowadzi prokuratura w Bochum.
Z góry ustalony przebieg w 2009 roku miało mieć dwieście spotkań, najwięcej - w niższych ligach niemieckich, ale także pierwszych w Turcji, Bośni, Belgii, Chorwacji, Szwajcarii, Austrii, Słowenii i na Węgrzech. Prokuratura ma także pewność, że piłkarze nie grali fair w kilku meczach eliminacyjnych mistrzostw świata do lat 21, dwunastu spotkaniach Ligi Europejskiej i trzech Ligi Mistrzów - ale we wczesnych fazach eliminacyjnych. W ubiegłym tygodniu policja aresztowała siedemnaście osób, zajęto kilka mieszkań i samochodów, przeszukano 50 domów w czterech krajach. Zdaniem prokuratury członkowie mafii przekupywali piłkarzy, trenerów, działaczy i sędziów pieniędzmi pochodzącymi z azjatyckich firm bukmacherskich. W piątek, jeszcze przez losowaniem grup mistrzostw świata w 2010 roku FIFA oficjalnie zgłosiła się do Interpolu - „sprawa ma taki zasięg, że sami nie damy rady” - napisali.
Pierwsze podejrzenia padły na zawodników KG Tirana i Vllazniy Szkodra z Albanii, FC Dyneburg z Łotwy, NK Lublana ze Słowenii i Honvedu Budapeszt. Podejrzewa się, że między 16 lipca, a 6 sierpnia 2009 roku aż siedem wyników meczów tych drużyn w kwalifikacjach Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów zostało ustawionych. Bagno jest tak grząskie, że wciągnęło też kilku działaczy UEFA. Wśród podejrzanych są osoby mające bezpośredni wpływ na ustalanie obsady sędziowskiej. Michel Platini na razie odmawia komentarza, ale sprawa po cichu wydaje się zataczać coraz większe kręgi. We Włoszech toczy się sprawa handlowania meczami drugiej i trzeciej ligi w latach 2007-09, stawiane są już zarzuty uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Hiszpańska federacja piłkarska rozpoczęła śledztwo, które może dotyczyć aż trzystu zawodników. „El Pais” we wtorek pisał o podejrzanych dwudziestu piłkarzach z pierwszej ligi, a Hiszpanie mieli dostać materiały z UEFA. Dwa kluby drugiej ligi - Las Palmas i Rayo Vallecano znalazło się na pierwszej linii ognia. Hiszpańska federacja rozpoczęła już „nadzwyczajną procedurę dyscyplinarną”, sprawa została przekazana też prokuratorowi generalnemu. Prokuratura w Bochum mówi o piłkarskim trzęsieniu ziemi i aferze, która na stałe może zburzyć zaufanie do piłkarzy. UEFA zapowiada jedynie surowe kary. Potwierdzenie zarzutów oznaczać ma zniknięcie na zawsze z futbolu osób zamieszanych w korupcję.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL