Media

Jak żyć w kraju katolickiej opresji

Dominik Zdort
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Pamiętam jak w latach 90-ych, szczególnie podczas bitwy o ustawę aborcyjną, największe autorytety III Rzeczypospolitej przekonywały nas, że w nowoczesnych i cywilizowanych krajach problemy światopoglądowe nie zajmują opinii publicznej – spory toczy się właściwie tylko w kwestiach kwestie gospodarczych.
Dziś możemy powiedzieć z pełnym przekonaniem, że to była wizja fałszywa. Po Szwajcarach, którzy wprowadzili zakaz budowy minaretów, ten sam temat podjęli Włosi - o czym informuje na pierwszej stronie dziennik "Polska. The Times". Helweci swoją decyzję podjęli w obawie przed wzrostem religijności. Natomiast włoski minister Roberto Calderoli jest za religijnością - tyle, że za chrześcijańską. Mówi: TAK dla dzwonnic, NIE dla minaretów. Jego koledzy z Ligi Północnej chcieliby na włoskiej fladze umieścić krzyż. I trudno się oprzeć wrażeniu, że takie pomysły nie przypadkiem rodzą się po decyzji europejskiego trybunału, który zakazał wieszania krzyży w szkołach. Cóż – akcja zwykle wywołuje reakcję.
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/12/03/jak-zyc-w-kraju-katolickiej-opresji/]skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek] Swoją wojenkę z religią toczy też „Gazeta Wyborcza”. Tym razem nie w sprawie krzyży i minaretów, ale w sprawie wliczania oceny religii do średniej w szkole. Zatwierdzająca taką praktykę wczorajsza decyzja polskiego Trybunału Konstytucyjnego wywołała histeryczny komentarz „Gazety”. „Laickość państwa gwarantuje nam konstytucja, ale w szkołach publicznych naucza się religii” – pisze w pierwszym zdaniu przerażona komentatorka „GW”. Nie podoba jej się wpływ Kościoła na nauczanie religii, konkordat, katecheci... No właściwie nic, co miałoby jakikolwiek związek z religijnością i Kościołem, jej się nie podoba.
Trudno. Święte prawo „Gazety” i jej komentatorki - mogą być antyklerykalne. Mogą tęsknić za stosunkami państwo-Kościół, jakie praktykował PRL. Wiem, czasem też to czuję – demokracja nie jest przyjemna dla tych, którym trudno zaakceptować decyzje większości. Ta większość ma prawo decydować o swoich sprawach: jak żyć, czego się uczyć i jakie stopnie wliczać do średniej. A w tym przypadku to większość przygniatająca. Przypomnijmy – do Kościoła w Polsce należy ponad 90 proc. obywateli. A co z tolerancją dla inaczej myślących, takich jak komentatorka „Gazety Wyborczej”? Jak ma żyć w takiej okropnej sklerykalizowanej Polsce, w kraju katolickiej opresji, gdzie dzieci być może będą miały prawo zdawać religię na maturze? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie musi posyłać swoich dzieci na religię.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL