Nieruchomości

Osiedle dla zahartowanych

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Ponad setka rodzin z osiedla przy ul. Palmowej w Warszawie nie może wprowadzić się do własnych mieszkań, ponieważ MPWiK nie zdążył na czas podłączyć im kanalizacji, a wawerski urząd dzielnicy nie zauważył, że nie da się podłączyć tam prądu. Mieszkania czekają już prawie rok.
- Bez kanalizacji i prądu nie możemy oddać osiedla do użytkowania – tłumaczy Katarzyna Majewska z firmy Deweloper House. – Nie możemy przez to przenieść własności na klientów. Ci, którzy wzięli kredyt, muszą płacić ubezpieczenie, przez co rata jest wyższa, a dodatkowo zbliża się ostateczny termin wymagany przez banki, kiedy to mieszkania muszą być własnością kredytobiorcy. Ludziom grozi nawet wypowiedzenie umowy kredytowej.
Problem polega na tym, że część mieszkań już jest zamieszkana.– Niektórzy nie są w stanie płacić jednocześnie raty kredytu i opłaty za wynajem innego mieszkania, dlatego wprowadzili się "na dziko" – mówi Izabela Nitka, "prawie-właścicielka" jednego z mieszkań. – Deweloper wybudował więc tymczasowe szamba, jednak urząd dzielnicy nie chce ich zalegalizować. – Problem polega na tym, że szamba znajdują się zbyt blisko okien i działek sąsiadów – tłumaczy naczelnik wydziału architektury i budownictwa wawerskiego ratusza Paweł Hofman. – Jeśli zbiorniki byłyby mniejsze lub większe (mają 40 m sześc.), to wtedy Sanepid może zgodzić się na odstępstwo od reguły, jednak w takim przypadku brakuje odpowiednich przepisów.
MPWiK miał podłączyć kanalizację w 2007 r., jednak budowa pompowni "Klimontowska" opóźniła się. - Pompownia będzie oddana do użytku do 22 marca przyszłego roku – mówi z-ca dyrektora biura inwestycji MPWiK Magdalena Chmielewska. – Równolegle budowane będą przewody tłoczne, ale czekamy na zgodę na budowę. – Nie wpłynął do nas jeszcze żaden wniosek, ale jak tylko go dostaniemy, zajmiemy się nim w tempie ekspresowym – zapewnia wiceburmistrz Wawra Przemysław Zaboklicki. Brak kanalizacji to nie jedyny problem przyszłych mieszkańców nowo wybudowanego osiedla. Okazało się, że nie da się do niego podłączyć również prądu. – Uzyskaliśmy wszystkie niezbędne decyzje i zgody – mówi Marcin Nowicki z RWE Stoen. – We wrześniu złożyliśmy wniosek o pozwolenie na budowę linii energetycznej, która doprowadzi prąd do osiedla. Okazało się jednak, że wydając warunki zabudowy, urząd nie zauważył, że kabel musiał by być przeciągnięty przez grunty prywatne. Zamiast wydać pozwolenie na budowę, urząd cofnął nam warunki zabudowy. – Nie ma możliwości, żebyśmy mogli dysponować gruntami, które do nas nie należą – tłumaczy wiceburmistrz Zaboklicki. – Próbujemy przekonać właścicieli tych gruntów, żeby pozwolili nam na budowę, mamy nadzieję, że mieszkańcy i deweloper też będą próbowali ich na to namówić. Sprawa, poruszona podczas wczorajszej miejskiej komisji infrastruktury i inwestycji zdenerwowała wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza. – Ja bardzo pana proszę, żeby pan usiadł i przeanalizował poważnie tą sprawę – zwrócił się do wiceburmistrza Zaboklickiego. – Nasze prawo nie jest wprawdzie doskonałe, ale na pewno da się znaleźć jakieś rozwiązanie. Oczekuję, że za tydzień porozmawiamy o konkretach. – Będzie problem, bo od jutra naczelnik wydziału architektury idzie na zwolnienie lekarskie – odparował wiceburmistrz. Zebrani na sali przyszli mieszkańcy osiedla nagrodzili go gromkim śmiechem. – I tak jest od trzech lat – komentowali. [i] Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/1,425589_Osiedle_dla_zahartowanych.html]Życiu Warszawy[/link][/i]
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL