Dane gospodarcze

Maklerska przepustka do świata finansów

Witold Stępień, prezes DM BH, żałuje, że wśród maklerów jest tak mało kobiet. Jego zdaniem panie świetnie sprawdziłyby się w zawodzie, który wymaga zorganizowania, determinacji i dużej podzielności uwagi
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Do egzaminów na maklera przystąpiło w tym roku ponad 800 osób. To rekord zainteresowania licencją, która otwiera drogę do kariery finansisty
Kandydatów do zawodu maklera kusi perspektywa wielkich transakcji na globalnych rynkach i legendy o milionowych gażach gwiazd tej profesji.
Te legendy nie są bynajmniej przesadzone, choć o ile na świecie chodzi o miliony dolarów i euro, o tyle w Polsce są to miliony złotych. Za najlepiej zarabiającego na rynku uznawany jest Stanisław Waczkowski, wiceprezes Ipopema Securities, którego ubiegłoroczne wynagrodzenie sięgnęło 4,4 mln zł. Co prawda jest to absolutny szczyt, a sam Waczkowski jest współwłaścicielem firmy, w której pracuje, niemniej jednak w znanych bankowych biurach dobrzy maklerzy zarabiają łącznie z premią ponad 1 mln zł. [wyimek]4,4 mln zł zarobił w ubiegłym roku najlepiej wynagradzany makler w Polsce[/wyimek]
– Trzeba jednak pamiętać, że jest to biznes cykliczny. Zarobki maklerów są wysokie w czasie hossy, ale w gorszych latach wyraźnie spadają. Jednak w świat idą te rekordowe kwoty – mówi jeden z przedstawicieli branży. Jak dodaje, do płacowych rekordów daleko maklerom, którzy obsługują indywidualnych klientów. W ich wypadku zarobki w granicy 100 tys. zł rocznie (ponad 8 tys. zł miesięcznie) uznawane są za dobre wynagrodzenie. [srodtytul]Wejść do elity[/srodtytul] Na listę maklerów wpisane są obecnie 2134 osoby. Nie wszyscy jednak pracują w zawodzie w biurach i domach maklerskich. – Licencja pracy nie daje, ale gdy już ją posiadamy, znalezienie posady jest dużo prostsze – twierdzi Paweł Cymcyk, członek zarządu Związku Maklerów i Doradców, makler (lic. 2031). Wiele osób z licencją maklera pracuje na wysokich stanowiskach w bankach czy spółkach. Wśród nich Jarosław Skorulski, szef Allianz TFI, Justyn Konieczny, członek zarządu BZ WBK, czy Dawid Sukacz, prezes giełdowego BBI Capital NFI. Posiadacz licencji maklerskiej ma do wyboru kilka ścieżek kariery. Jedna z nich to sprzedażowa, czyli bezpośrednia praca z klientem, w którego imieniu makler składa zlecenia. Kolejna to analityczna – w TFI lub OFE. Tam wspólnie z zespołem wybiera się miejsce, gdzie inwestować. Wiele osób kusi kariera w zarządzaniu aktywami, w TFI lub biurze doradztwa finansowego, gdzie budujemy portfel inwestycyjny i opracowujemy strategie transakcyjne i inwestycyjne. Można też wykorzystać zdobytą wiedzę, by zarabiać na rynku kapitałowym na własną rękę. Szczytem kariery maklera w Polsce jest praca w działach sprzedaży instytucjonalnej, czyli obsługiwanie dużych funduszy inwestycyjnych i emerytalnych zarówno z polski, jak i zagranicy. To najbardziej prestiżowe i dochodowe miejsce pracy maklera. Jednak na szczyt dochodzi niewielu. Zespoły sprzedaży instytucjonalnej z prawdziwego zdarzenia prowadzi w Polsce około dziesięciu instytucji. Każda zatrudnia po kilku maklerów, co w sumie daje grupę około 70 – 80 osób wchodzących w skład maklerskiej elity. Wielu osobom wydaje się, że ta grupa najlepiej zarabiających maklerów jest dość zamknięta. To błędna opinia. – Investment banking to szeroka dyscyplina. Jest i zawsze będzie tutaj popyt na ambitnych, zdyscyplinowanych ludzi, których pasją jest inwestowanie czy sektor finansowy – mówi Witold Stępień, prezes DM BH. Filip Paszke, członek zarządu DM BZ WBK, który kieruje zespołem warszawskich maklerów brokera, mówi o zmianie pokoleniowej w domach maklerskich. – Obserwujemy na rynku napływ dzieci ostatniej hossy – wyjaśnia. [srodtytul]Silna wola i podstawy ekonomii[/srodtytul] W Polsce kandydat do zawodu maklera nie musi mieć ukończonych studiów – wystarczy średnie wykształcenie. Musi za to wykazać się znajomością przepisów prawnych, rynku kapitałowego i umiejętnościami analitycznymi. Wśród 800 osób, które w tym roku przystąpiły do egzaminu, licencję zdobyła co piąta. – Największą trudność sprawiło mi opanowanie przepisów prawnych, w tym ustaw dotyczących rachunkowości, bankowości, rynku kapitałowego, a także szczegółowych zasad obrotu giełdowego. Tym bardziej że przepisy trzeba znać na wyrywki – wspomina Tomasz Goss-Strzelecki, szef działu zagranicznego „Parkietu”, makler (lic. nr 2095). Wiedzę o tym, czego i w jakim zakresie się uczyć, można zdobyć od osób, które taki egzamin mają za sobą. W sieci jest kilka grup dyskusyjnych, forów i portali społecznościowych. Kandydaci mają też do wyboru sporą ofertę kursów i szkoleń maklerskich. – Kursy pomagają uporządkować wiedzę, ale najważniejsze to mieć silną wolę i podstawy wiedzy ekonomicznej. Doświadczenie w inwestowaniu na giełdzie jest największym atutem, bo właśnie do tego egzamin ma być dla nas przepustką – tłumaczy Paweł Cymcyk. [ramka][srodtytul]Wiosenna szansa[/srodtytul] Chętni do zdobycia licencji maklera będą mieli szansę już w marcu, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego przeprowadzi kolejny egzamin. O jego dokładnym terminie i zasadach poinformuje 90 dni wcześniej. Chcąc się zapisać, trzeba wypełnić wniosek i zapłacić 500 zł. Najwięcej ze 120 pytań testowych na egzaminie dotyczy kwestii prawnych oraz matematyki finansowej, etyki i zasad obrotu giełdowego. Wszystkie wymagania, zalecana literatura i ustawy są dostępne na stronach [link=http://www.knf.gov.pl]www.knf.gov.pl[/link], [link=http://www.sejm.gov.pl target="blank"]www.sejm.gov.pl[/link] i [link=http://www.gpw.pl]www.gpw.pl[/link]. [/ramka] [ramka][srodtytul]Licencja maklera za granicą[/srodtytul] W centrach finansowych świata, takich jak Londyn, Nowy Jork czy Tokio, nie obowiązuje egzamin na maklera. Polska licencja nic więc tam nie znaczy. Podobnie jest z licencją doradcy inwestycyjnego, która u nas w kraju jest kolejnym krokiem po zdobyciu uprawnień maklerskich. Rozpoznawalną i prestiżową przepustką w zagranicznych instytucjach finansowych jest tytuł Charterd Financial Analyst (CFA), który można zdobyć także w Polsce. Tytuł CFA nadaje amerykański CFA Institute. Chętni muszą spełnić kilka wymagań. Wśród nich są: - Zdany trzyetapowy egzamin w języku angielskim (m.in.: etyka, ekonomia, metody ilościowe, wycena instrumentów finansowych, zarządzanie portfelem) - Wykształcenie wyższe (minimum to trzyletnie studia licencjackie - Czteroletnie doświadczenie zawodowe związane z finansami /rynkami kapitałowymi - Opłaty przy kolejnych etapach, w sumie ponad 2 tys. dolarów [/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=j.anusz@rp.pl]j.anusz@rp.pl[/mail] [mail=w.iwaniuk@rp.pl]w.iwaniuk@rp.pl[/mail][/i] [ramka] [b][link=http://www.kariera.pl/kariera/52/lista_ciekawych_zawodow/]Nowa praca? Lista ciekawych zawodów[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL