fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Za kopiowanie trzeba płacić

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Magdalena Lemańska
Piotr Mazurkiewicz
Komórki i aparaty cyfrowe mogą zostać obłożone 3-proc. opłatą na rzecz twórców i autorów
Obecnie firmy płacą 3 proc. ceny detalicznej od każdego sprzedanego odtwarzacza MP3, czystej płyty CD lub DVD, kopiarki i dysku twardego. Organizacje twórców chcą objęcia opłatami także telefonów komórkowych, aparatów cyfrowych czy sprzętu dostępowego do Internetu – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.
Organizacje Kopipol, Stowarzyszenie Autorów Polska Książka oraz Stowarzyszenie Wydawców Repropol chcą, aby od ich sprzedaży producenci lub importerzy uiszczali twórcom dodatkową opłatę. Trafiałaby ona do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (do systemu wchodzi jeszcze ZAiKS, SAWP i ZPAV). – Takie urządzenia jak komórki czy aparaty cyfrowe służą do kopiowania filmów i muzyki, ale też powielania tekstów – mówi Maciej Hoffman, prezes Stowarzyszenia Wydawców Repropol i dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.
Zdaniem organizacji w bibliotekach studenci często robią zdjęcia dokumentów, nie korzystając z ksero, a kopiarki i papier są już opłatami objęte. Komórki i sprzęt dostępowy też pośredniczą w tworzeniu kopii dzieł, więc zdaniem organizacji też trzeba za nie płacić twórcom. Projekt wpłynął już do Ministerstwa Kultury. Rozpoczęto w tej sprawie konsultacje. – Opłaty które wpływają do nas od urządzeń kopiujących i czystych nośników do nich wynoszą rocznie łącznie ok. 1,3 mln zł, przy czym od czystego papieru wyniosły w ub. r. tylko 2,7 tys. zł – dodaje Maciej Hoffman. System już teraz jest nieefektywny – w ub. r. z tytułu opłat zebrano jedynie 14,5 mln zł. Największe firmy i tak je płacą, jednak szara strefa jest bardzo duża, choć nikt nie jest w stanie określić jej skali. Stowarzyszenia twórców twierdzą, że 90 proc. punktów ksero unika dzisiaj wnoszenia określonych w ustawie opłat choćby za papier kserograficzny. W tym przypadku także producenci sprzętu zgadzają się na podwyżkę stawki dzisiaj wynoszącej 0,001 proc. ceny. – Doszliśmy do kompromisu w sprawach najmniej kontrowersyjnych, w pozostałych negocjacje trwają. System wymaga reformy, na rynku jest coraz więcej urządzeń łączących w sobie wiele funkcji – mówił na środowej konferencji ZIPSEE Dominik Skoczek, dyrektor departamentu prawnego w Ministerstwie Kultury. Zdaniem producentów wprowadzenie obowiązku płacenia za kolejne kategorie może spowodować jeszcze większą skłonność do unikania opłat. – Wiele płyt jest zabezpieczanych specjalnymi programami przed kopiowaniem, co i tak ogranicza tzw. dozwolony użytek, więc mimo postępu technologii cyfrowej skala zjawiska wcale nie rośnie. Pomysł objęcia opłatami nowych kategorii sprzętu jest co najmniej dyskusyjny – ripostował Wojciech Dziomdziora, partner w kancelarii Cottyn. Producenci twierdzą również, że choć opłaty są przewidziane także dla telewizorów czy dekoderów do odbioru telewizji z twardym dyskiem, to przenoszenie nagranych na nich plików jest bardzo trudne. Opłaty od sprzętu – choć różny jest zakres objętych nimi kategorii – obowiązują w 22 krajach UE, nie ma ich w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Luksemburgu, na Malcie i Cyprze. Stawki są też różne. Za kopiarki w Austrii zależnie od wydajności kopiowania płaci się w pięciu przedziałach – od 11,63 do 392,1 euro, ale już w Belgii obowiązuje siedem stawek – od 4,61 do niemal 1,7 tys. euro. Zupełnie różne jest też podejście. W Niemczech nie objęto opłatami drukarek, a np. w Austrii komputerów osobistych. [ramka][srodtytul]Ściąganie opłat jest utrudnione[/srodtytul] [b]Andrzej Nowakowski[/b] | [i]prezes Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Polska Książka[/i] Wszystko, co dotyczy kopiowania treści, podlega dziś ustawicznym zmianom. Związane jest to z szybkim rozwojem technologii i urządzeń skanujących. Z danych międzynarodowej organizacji IFFRO (od International Federation of Reproduction Rights Organisations) wynika, że komórki należą do urządzeń reprograficznych, bo duża ich część ma już wbudowane aparaty fotograficzne, które umożliwiają fotografowanie i powielanie treści. Opłaty, jakie przewiduje z tego tytułu polskie prawo, i tak są niskie w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej i nawet jeśli podniesiemy te kwoty, to i tak wciąż będą one niższe niż w innych państwach Unii. Dużym problemem jest także ich ściągalność. Ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą przy wykorzystaniu urządzeń powielających treści, głównie kserokopiarek, w większości ich nie płacą. Nasze możliwości egzekucyjne są tu ograniczone, ale nawet jeśli do nich dochodzi, zazwyczaj kończą się one orzeczeniem o niskiej szkodliwości popełnionego czynu. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA