Orzecznictwo

Sąd dyscyplinarny powinien przestrzegać procedur

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Adwokackie sądy dyscyplinarne muszą starannie i zgodnie z zasadami procesu karnego rozpatrywać sprawy obwinionych – stwierdził Sąd Najwyższy
Adwokackie sądy dyscyplinarne muszą starannie i zgodnie z zasadami procesu karnego rozpatrywać sprawy obwinionych – stwierdził Sąd Najwyższy
Rozpatrywał dzisiaj kasację adwokata Jacka Ż. z Katowic od orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, który orzekł wobec niego 4 tys. zł grzywny za niesumienne wypełnianie obowiązków obrońcy. Naruszało to zasady etyki zawodowej. Prawnik, broniąc swojego klienta w procesie o pomówienie, mimo 25 terminów rozpraw nie stawił się ani razu osobiście w sądzie, przysyłał aplikantów, którzy zachowywali się biernie. Mowę końcową w jego imieniu wygłosił zaś substytut, który nie miał pojęcia o sprawie. Do sądu II instancji wysłał tylko część apelacji, w dodatku przepisaną z innego pisma, ponieważ podane były nazwiska świadków, którzy nie występowali w tym procesie. Sądy obu instancji orzekły o jego winie i wymierzyły mu karę grzywny.
Adwokat złożył kasację do Sądu Najwyższego. Jego obrońcy podkreślali w niej, że sądy dyscyplinarne obu instancji niedbale podeszły do przepisów procedury karnej, która w tych postępowaniach powinna być stosowana odpowiednio. Dowolnie traktowano wnioski dowodowe, a uzasadnienia orzeczeń były niekonkretne. Odpowiadając w sądzie na zarzuty kasacji, rzecznik dyscyplinarny Naczelnej Rady Adwokackiej przyznał, że sąd izby katowickiej sporządził nieprecyzyjne uzasadnienie. Podkreślał jednak, że proceduralne uchybienia nie miały wpływu na treść orzeczenia, które było słuszne, bo obwiniony dopuścił się "szalonego niedbalstwa". Delikt dyscyplinarny był oczywisty – twierdził. Zwrócił też uwagę, że obwiniony przedłużał postępowanie dyscyplinarne, które trwało dwa lata, ponieważ nie stawiał się na sprawę, dostarczając zaświadczenia od lekarzy, ale nie od sądowych. Rzecznik nie przekonał jednak Sądu Najwyższego, który skierował sprawę z powrotem do rozpatrzenia przez WSD. Sędzia Andrzej Siuchniński stwierdził, że praca adwokata Jacka Ż. być może stała na niskim poziomie, ale z pewnością było tak z rozpatrywaniem jego sprawy przez sądy dyscyplinarne. Sąd izby katowickiej nie musiał się dawać wodzić za nos obwinionemu, ale to robił, a czas mijał. Zdaniem SN zauważalna obstrukcja ze strony adwokata nie uzasadniała rażącego naruszania procedury przez sąd I instancji. Nie wolno było nie odnieść się do wniosków dowodowych, ważnych dla ustalenia prawdy. Rażące uchybienia procesowe uzasadniają kasację – stwierdził SN. W lutym 2010 r. sprawa Jacka Ż. może się przedawnić. [link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/10/29/sad-dyscyplinarny-powinien-przestrzegac-procedur/][i][b]Skomentuj ten artykuł[/b][/i][/link]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL