Biznes

Kokosy dzięki automatom

Automaty o niskich wygranych to najszybciej rozwijający się segment hazardu w Polsce
W ubiegłym roku działalność na polskim rynku hazardu prowadziło kilkadziesiąt podmiotów. Prócz państwowych Totalizatora Sportowego funkcjonowało pięć spółek mających łącznie 27 kasyn, 15 firm z 246 salonami gier, sześć firm prowadzących 2138 punktów zakładów wzajemnych oraz 50 podmiotów mających 22 561 punktów z automatami o niskich wygranych (po trzy automaty na jeden punkt).
W 2007 r. branża hazardowa wypracowała przychody na poziomie 12 mld zł, tj. o 47 proc. więcej niż w 2006 r. Głównie dzięki szybkiemu wzrostowi liczby automatów o niskich wygranych. W 2008 r. łączne przychody skoczyły jeszcze wyżej – do 17 mld zł. Natomiast ostatnie szacunki Ministerstwa Finansów zakładają, że w tym roku zostanie pobity kolejny rekord – przychody z hazardu wyniosą ok. 19 mld zł.
Kasyna nie przynoszą kokosów: ich rentowność to zaledwie 2 – 4 proc. Część z nich balansuje na granicy bankructwa. Za to automaty o niskich wygranych stały się lukrem biznesu hazardowego. W ubiegłym roku Polacy wrzucili do nich 8,5 mld zł. Automaty te obciążone są podatkiem 180 euro miesięcznie. Czy to dużo? Niekoniecznie, bo jeśli w 2003 r. automaty miały tylko cztery firmy w czterech województwach, to w 2007 r. aż 50 firm dysponowało 18 372 punktami gier, w których stało 46 660 automatów. Według Ministerstwa Finansów w pierwszym kwartale tego roku liczba punktów gier z automatami o niskich wygranych znowu wzrosła – do 24 247.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL