fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Jacek Mąka uniknie kary za aferę podsłuchową

Jacek Mąka
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Grażyna Zawadka
Premier nie odwołał wiceszefa ABW, choć ten wykorzystał stenogramy z nagrań Agencji do prywatnego procesu z "Rz"
[wyimek][link=http://www.rp.pl/artykul/107684,383726_Wiceszef_ABW_naduzyl_swoich_uprawnien.html]Czy wiceszef ABW nadużył swoich uprawnień? - przeczytaj rozmowę[/link][/wyimek]
- Mamy do czynienia z działaniem zgodnym z prawem – stwierdził premier Donald Tusk na konferencji. I dodał: – Nie widzę powodów do wyciągania konsekwencji personalnych. Według szefa rządu naruszenia prawa nie dopatrzyły się ABW, a także Ministerstwo Sprawiedliwości. – Zapoznałem się z notatkami przygotowanymi przez ABW i prokuratora generalnego. Ani w działaniach prokuratury, ani w działaniach ABW nie stwierdzono nieprawidłowości – powiedział Tusk.
Szef rządu nie wyciągnie więc konsekwencji wobec wiceszefa ABW Jacka Mąki, który – jak ujawniliśmy 17 października - wykorzystał podsłuchy Agencji do prywatnego procesu, który wytoczył "Rz". Chodziło o stenogramy rozmów dziennikarzy Cezarego Gmyza z "Rz" i Bogdana Rymanowskiego z TVN 24. Sprawa wzburzyła opinię publiczną, a politycy nie tylko opozycji, ale też koalicyjnego PSL komentowali, że Mąka w sposób ewidentny wykorzystał stanowisko do prywatnych rozgrywek z gazetą. Włos z głowy nie spadnie też śledczym. – Nie ma podstaw do odpowiedzialności dyscyplinarnej dla prokuratora z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, który udostępnił nagrania rozmów dziennikarzy na potrzeby procesu wiceszefa ABW Jacka Mąki z "Rzeczpospolitą"– oceniła Prokuratura Krajowa. Przytoczono artykuł 156 k.p.k., który pozwala w wyjątkowych przypadkach udostępnić materiały toczącego się śledztwa osobom niebędącym stronami. Na czym miała polegać wyjątkowość w sprawie wiceszefa ABW – nie wiadomo. O tym Prokuratura Krajowa już nie informuje. – Moja wiedza wskazuje na to, że płk Mąka miał większą wiedzę o tym, co jest w aktach sprawy, niż każdy inny człowiek i był w uprzywilejowanej sytuacji procesowej – mówi "Rz" dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Szkoda, że premier nie wyciągnął takich samych konsekwencji jak wobec polityków kilka tygodni wcześniej. To prawda, że przepisy pozwalają w wyjątkowych przypadkach udostępniać akta śledztwa osobom niebędącym stronami. Ale to dotyczy np. naukowców czy innych osób działających w interesie publicznym. A nie stron procesowych. - Obserwując wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej i oświadczenia szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, byłego członka Rady Krajowej PO, nie spodziewałem się innej decyzji premiera – komentuje poseł Jarosław Zieliński (PiS). – Bondaryk, chroniąc Mąkę, broni własnej skóry – uważa poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS). - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie potrafi przecież wyjaśnić, skąd Mąka wiedział, że w aktach sprawy są rozmowy dziennikarzy, skoro taką informację powinien mieć jedynie prokurator.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA