Kościół

Trochę się w tej sprawie pospieszono

Dziennik Wschodni, Jacek Świerczyński Jacek Świerczyński
ks. prof. Marian Rusecki, Polska Akademia Nauk
[b]Rz: Czym jest cud?[/b]
ks. prof. Marian Rusecki: Definiując cud, mam na myśli znak Bożego działania dla dobra naturalnego człowieka (np. uzdrowienie) i dobra nadprzyrodzonego (zbawienie). W znaku tym musi być zarówno element empiryczny, jak i widoczny sens zbawczy. Dopiero gdy wiemy, co Bóg mówi do nas przez dany znak, możemy zjawisko nazwać cudem. Są też w Kościele zjawiska niezwykłe, wręcz sensacyjne i budzące skrajne emocje, ale trudno zrozumieć ich sens. I dlatego nie uznaje się ich za cuda. [b]Jak się weryfikuje, czy dane zjawisko można uznać za cud?[/b]
Muszą być przeprowadzone badania. Miejscowy biskup powołuje komisję teologiczną, która ustala fakty od strony historycznej, przesłuchując świadków, sprawdza, czy rzeczywiście miały one miejsce. Potem następuje próba wytłumaczenia zjawiska według aktualnego stanu wiedzy nauk przyrodniczych. [b]Abp Edward Ozorowski nie zgodził się na badania DNA. Słusznie? [/b] W moim odczuciu i z naukowego punktu widzenia te badania należało prowadzić dalej i gruntownie przebadać zaistniałe w tej sprawie okoliczności. Dla dobra Kościoła. Choćby po to, by wytrącić argumenty przeciwnikom, osobom, które podejrzewają manipulację i oszustwo. Ale chcę też podkreślić, że na podstawie badań medycznych nie można orzec, że zdarzył się cud. To przekracza kompetencje medycyny. [b]Co się dzieje, jeśli takiego zjawiska nie daje się wytłumaczyć medycznie?[/b] Komisja podejmuje próbę wyjaśnienia sprawy od strony filozoficznej. Zadaje się pytanie, czy mamy do czynienia z działaniem nieznanych sił przyrody (bo przecież nie wszystkie są znane) czy może z przypadkiem. [b]I jakie mogły paść odpowiedzi w przypadku zjawiska z Sokółki?[/b] Działanie nieznanych sił przyrody nie wchodzi w grę w sanktuariach. Hipotezę przypadku też należy wykluczyć, bo orzeczonych cudów eucharystycznych było wiele. W takiej sytuacji stwierdza się, że człowiek nie potrafi tego zjawiska wytłumaczyć, i sprawa trafia na grunt teologii. Teologowie powinni stwierdzić w tym zjawisku działanie Boga tu i teraz. Z takim działaniem mamy do czynienia, jeśli nie zachodzą okoliczności negatywne, takie jak nadmierny rozgłos i sensacja, a kontekst jest w pełni religijny. Objawia się to na przykład wzrastającą wiarą uzdrowionego. W Sokółce ze zjawiskiem cudownym moglibyśmy mieć do czynienia, gdyby skutkiem zaistniałych znaków boskich była pogłębiona wiara lokalnej społeczności, która sprawia, że ludzie żyją pełniej, służą innym i są świadkami Chrystusa. [b]Kiedy Watykan ogłosi, czy w Sokółce zdarzył się cud czy nie?[/b] Watykan nie decyduje o konkretnym cudzie. O tym, czy wydarzył się cud, decyduje biskup miejsca, który o efektach pracy komisji informuje Stolicę Apostolską. Tam studiuje się tylko, czy spełnione zostały kryteria zjawiska cudownego, ale nie przeprowadza się nowego dochodzenia, nie powołuje się nowej komisji do zbadania sprawy. [b]Dziwi więc brak badań DNA.[/b] W świetle tego, o czym donoszą media, uważam, że trochę się w tej sprawie pospieszono. [b]Zdania katolików na temat zjawiska w Sokółce są podzielone. Czy coś może się zmienić po oficjalnym ogłoszeniu, że jednak zdarzył się cud?[/b] Jezus nikogo na siłę do wiary nie zmuszał, dlatego w sprawie cudów Kościół zachowuje wolność. W cud, czyli że Bóg działa tu i teraz, musimy uwierzyć, ale z drugiej strony nie każdemu katolikowi takie znaki Boga są potrzebne do głębokiej wiary.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL