Społeczeństwo

Francuski minister wypowiada wojnę burkom

Eric Besson
AFP
W ramach kampanii obrony tożsamości narodowej minister Eric Besson piętnuje burki. I domaga się, by młodzież śpiewała Marsyliankę. Przynajmniej raz w roku
– Trzeba umocnić dumę z bycia Francuzem – powiedział minister imigracji Besson. I zapowiedział rozpoczęcie „wielkiej debaty” na temat francuskiej tożsamości, która ma zaowocować konkretnymi rozwiązaniami mającymi na celu jej obronę. Plan, ogłoszony w niedzielę wieczorem, wywołał wczoraj we Francji burzę.
Resort imigracji zaczyna właśnie wprowadzać w życie pilotażowy program „edukacji obywatelskiej” dla dorosłych, na razie w dwóch departamentach. Wszyscy chętni będą mogli wziąć udział w czterech sesjach „kształcenia patriotycznego”, na których nauczą się, jak rozpowszechniać właściwe postawy wśród innych. Według Bessona każdy uczeń powinien przynajmniej raz w roku odśpiewać francuski hymn – Marsyliankę, uczestnicząc w patriotycznej uroczystości. Minister podkreślił też, że we Francji nie powinno być dopuszczalne noszenie burek, ubiorów muzułmańskich zakrywających szczelnie kobietę, łącznie z twarzą (świat ogląda przez krateczkę na wysokości oczu). – Można debatować o wprowadzeniu prawa w tej kwestii, ale co do zasady nie ma żadnej debaty: burka jest nie do zaakceptowania, jest sprzeczna z wartościami naszej tożsamości narodowej – podkreślił minister.
Ta ostatnia kwestia wzbudziła emocje. Według sekretarza krajowego Partii Socjalistycznej Jeana-Christophe’a Cambadélisa pomysły Bessona to element kampanii rządzącej prawicy przed wyborami lokalnymi, które mają się odbyć za pięć miesięcy. – Pan Besson i obecny rząd biorą Francuzów za naiwniaków, których można poprowadzić jak barany do ataku na burkę, żeby zapomnieli o całej reszcie (problemów kraju – red.) – powiedział wczoraj Cambadélis. Stanowisko Bessona podoba się za to komentatorowi BBC Johnowi Rushtonowi. – To muzułmanie przybyli do Francji i stanowią w niej mniejszość. Jeśli ktoś przychodzi do naszego domu i chce w nim zostać, musi respektować nasze zasady, a nie odwrotnie. Tak jest, gdy my odwiedzamy kraje islamskie. Musimy wówczas postępować zgodnie z zasadami wyznaczonymi przez mieszkającą tam większość – mówi „Rz”. Kwestia zakazu noszenia burek rozpala ostatnio emocje w wielu krajach zachodnich. We Włoszech, zgodnie z ustawą przeciwko terroryzmowi, obowiązuje zakaz zakładania nakryć głowy, które uniemożliwiałyby identyfikację danej osoby. Współrządząca Liga Północna wyszła właśnie z inicjatywą zaliczenia do takich nakryć głowy także burek. Holandia wprowadziła częściowy zakaz noszenia burek – w szkołach i urzędach. Podobnie jak kilka niemieckich landów, gdzie również zakazem takim zostały objęte szkoły. Brytyjska policja zdecydowała się z kolei niedawno na krok w przeciwnym kierunku, nakazując niektórym funkcjonariuszkom noszenie chust, by w ten sposób mogły zżyć się ze społecznością islamską. – W Wielkiej Brytanii muzułmanie stanowią mniej niż 5 procent populacji i nie widzę powodów, dla których pozostałe 95 proc. miałoby robić to, co zechcą. Niestety, brytyjski rząd, w odróżnieniu od francuskiego, chyba tego nie rozumie – mówi Rushton.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL