Polityka

Poeta, który uprawia politykę

ROL
Adwersarze zarzucają mu lenistwo. Obrońcy ripostują: Rafał dużo czyta i pisze, niedługo wyda tomik liryków
Rafał Grupiński, minister ds. kontaktów z parlamentem, choć prawie dwa tygodnie temu formalnie złożył dymisję, ciągle ma gabinet w Kancelarii Premiera i sekretarkę, która odbiera jego telefony.
Okoliczności jego rezygnacji z funkcji są tajemnicą poliszynela – Grupiński poczuł się osobiście urażony, że Grzegorz Schetyna, wówczas wicepremier i szef MSWiA, dowiedział się, iż sprawa jego dymisji jest właściwie przesądzona, z telewizji. Nieoficjalna informacja w tej sprawie trafiła do „Faktów” w TVN, gdy Schetyna był w drodze do programu „Fakty po faktach”. – Muszę powiedzieć, że mi tym zaimponował – mówi Jarosław Gowin z PO. – Nigdy wcześniej nie spotkałem się z podobnym zachowaniem w polityce.
– Nie musiał tego robić, bo wobec jego osoby nie było żadnych zarzutów – dodaje wielkopolski poseł PO. – Postawił jednak na pierwszym miejscu przyjaźń. To duża rzecz. [srodtytul]Miłośnik spiskowych sytuacji [/srodtytul] Rafała Grupińskiego nikt nie nazwie rasowym politykiem, choć jest dziś prawą ręką Schetyny i został wybrany na wiceprzewodniczącego Klubu PO, co jest czysto polityczną funkcją. Wszyscy jednak uważają go za subtelnego intelektualistę, poetę i trochę safandułę, na politykę patrzącego z dystansem. – Ale on wcale nie jest takim pluszowym misiem, za jakiego lubi uchodzić. Potrafi być twardym graczem i świetnie się czuje w spiskowych sytuacjach – uważa Paweł Piskorski, były polityk PO, dziś przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego. Według niego to Grupiński i Tomasz Siemoniak negocjowali z lewicą kształt drugiej ustawy medialnej. – Tej, którą wysłał w kosmos Donald Tusk, bo się przestraszył, że za jego plecami Grzegorz i jego ludzie szykują mu niezły pasztet i nie wiadomo, jakich pacanów wsadzą do telewizji – mówi Piskorski. – Z tego, co wiem, ekipa Grzegorza była wówczas wściekła na Donalda. Poczuli się tak, jakby ich spoliczkował. W Kancelarii Premiera krąży historia, jak to brat Grupińskiego Tomasz miał zostać naczelnym weterynarzem kraju. Tusk wyłapał tę nominację, okropnie się zeźlił, wezwał ministra i powiedział: albo ty, albo twój brat. – Ale żona Grupińskiego na stanowisku w Radzie Miasta Warszawy jakoś mu nie przeszkadza, to już niby nie jest nepotyzm – mówi z przekąsem lider SD. [srodtytul]Intelektualista w biznesie [/srodtytul] Grupiński, rocznik 1952, w latach 80. był pierwszym redaktorem naczelnym i publicystą podziemnego wówczas dwumiesięcznika „Czas Kultury” wydawanego w Poznaniu. – Było to ważne pismo, które należało czytać – mówi były dziennikarz i były polityk Wiesław Walendziak. – Dlatego Grupiński do dzisiaj kojarzy mi się się z kimś, kto kontestuje establishment intelektualny, a nie z twardym politykiem. To w tamtych czasach Grupiński współpracował ze Schetyną, który kierował drukarnią Solidarności Walczącej we Wrocławiu. Poznali się przez starszego brata Schetyny, który studiował i mieszkał w akademiku razem z Grupińskim, a w stanie wojennym był internowany. Od czasu wspólnej działalności w podziemiu Grupiński jest zaprzyjaźniony z Grzegorzem Schetyną. Dzisiejszy szef Klubu PO wprowadził go m.in. do Kongresu Liberalno-Demokratycznego na początku lat 90. Ale wówczas Grupiński nie czuł politycznego bluesa. Więcej czasu poświęcał pisaniu niż politykowaniu. Związał się ze środowiskiem tzw. pampersów, czyli młodych konserwatywnych dziennikarzy skupionych wokół Walendziaka, którzy w pierwszej połowie lat 90. brylowali w telewizji publicznej. Został szefem tygodnika kulturalnego „Pegaz”, a potem dyrektorem Telewizji Edukacyjnej. – Przyprowadził go do mnie Maciej Pawlicki – wspomina Walendziak, wówczas prezes TVP. – I muszę powiedzieć, że to był dobry pomysł, bo Grupiński bardzo ożywił Telewizję Edukacyjną. Później, gdy już obaj nie pracowaliśmy w TVP, osobiście rekomendowałem go na prezesa Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. [wyimek]Zawsze bardziej interesowała mnie analiza intelektualna niż uprawianie polityki[/wyimek] Z tym stanowiskiem Grupiński rozstał się w burzliwych okolicznościach: ówczesna minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska wyrzuciła go z WSiP za to, że oprotestował sprzedaż wydawnictwa spółce Uniprom drukującej m.in. tygodnik „Nie”. Grupiński wykazał się wówczas instynktem biznesowym, bo Uniprom ostatecznie nie zapłacił za WSiP, a rok później popadł w ogromne kłopoty finansowe. [srodtytul]Cena polityki [/srodtytul] Gdy KLD zjednoczył się z Unią Demokratyczną, Grupiński nie był szczęśliwy z tego powodu. Nowa partia, Unia Wolności, niezbyt mu się podobała, a pomysł, by jej kandydatem na prezydenta był Jacek Kuroń, otwarcie krytykował. I gdy Unię opuściła grupa konserwatystów z Janem Rokitą na czele i założyła Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, Grupiński przyłączył się do tego projektu. Do Tuska i Schetyny powrócił w 2001 r., gdy powstała PO. Po wyborach został doradcą Klubu Platformy. – Trzeba przyznać, że mówił prawdę prosto z mostu i potrafił uzasadnić swoje zdanie, a takich doradców się ceni – mówi były pracownik biura PO. W 2005 r. Grupiński na osobiste polecenie Tuska dostał pierwsze miejsce na kaliskiej liście Platformy i został posłem. PO poraniona podwójną porażką wyborczą i zepchnięciem do opozycji w 2006 r. postanowiła zaatakować PiS słynnym raportem o mediach publicznych. Autorzy tego dokumentu: Grupiński i Iwona Śledzińska-Katarasińska, stwierdzili, że PiS upolityczniło media publiczne i kupiło przychylność niektórych dziennikarzy, oferując im dobrze płatne posady w radiu i telewizji. Wymienili przy tym nazwiska i rzekome wynagrodzenia. Raport wywołał skandal, bo niektórzy z wymienionych zażądali sprostowań i grozili autorom sądem za naruszenie ich dobrego imienia. – To był bardzo dobry raport – broni swojego dzieła Śledzińska-Katarasińska. – Wykonaliśmy z posłem Grupińskim kawał dobrej roboty i wszystko udokumentowaliśmy. A że zdarzyły się błędy? Przy tego typu raportach to jest nieuniknione. Walendziak tak tłumaczy raport Grupińskiego: – Każdy, kto wchodzi do polityki, płaci za to wyrzeczeniem się części swojej wolności. Ten raport to właśnie frycowe, które zapłacił Grupiński. Jestem pewien, że jako publicysta „Czasu Kultury” nigdy by takiego dokumentu nie sporządził. Co najwyżej wykpiłby niektóre postawy dziennikarzy i hipokryzję tego środowiska. Ale w polityce chodzi o uzyskanie konkretnego efektu i, jak sądzę, został on osiągnięty. Być może tę samą przyczynę – koncesje na rzecz partii – miały ataki Grupińskiego na Jarosława Gowina, o których plotkował cały klub. Było to w czasach, gdy Schetyna zwalczał Jana Rokitę, z którym Gowin był związany. – Podczas jednego z wyjazdowych posiedzeń klubu Grupiński tak się zagalopował w atakach na Gowina, że nawet zaczął go przedrzeźniać – wspomina polityk Platformy. [srodtytul]Polityk leniem podszyty[/srodtytul] Waldy Dzikowski, szef poznańskiej PO, ceni Grupińskiego za rozwagę i rozsądek, który „prezentuje we wszystkich sprawach”. – To taka intelektualna dusza, ale absolutnie się tym nie wywyższa – mówi Dzikowski. I dodaje, że Grupiński często znajduje czas, by brać udział w posiedzeniu regionalnych władz PO. – Spotyka się nawet z radnymi z poszczególnych miast czy powiatów – mówi. Te spotkania budzą w regionalnej Platformie duże emocje. – W końcu niecodziennie możemy się spotkać z człowiekiem, który ma stały kontakt z premierem Tuskiem – mówi jeden z lokalnych radnych. – Na takich spotkaniach tłumaczy nam, jaka jest obecna strategia rządu i PO i na co będziemy obecnie stawiać. To właśnie Grupiński miał swego czasu tłumaczyć lokalnym politykom, dlaczego nie doszło do oczekiwanej koalicji PO – PiS, i przekonywał, że Platformie po prostu nie opłacało się w to wchodzić. Jak widać, miał rację. Zupełnie inny obraz pracy Grupińskiego dla regionu mają politycy PiS. – Sympatyczny człowiek, tylko niestety leniem podszyty, niewiele robi dla naszego okręgu – oceniają politycy tej partii. – Jestem w naszym okręgu dość często i widziałem go w ciągu dwóch lat może ze dwa razy – mówi poseł PiS Jan Dziedziczak. Ale Grupiński nie jest leniwy, tylko poświęca czas innym zajęciom niż polityka. Dużo czyta i pisze, także wiersze. Jak ujawnił „Rz”, niedługo wyda tom swoich wierszy – liryków powstałych w ciągu dziesięciu lat, ale nad którymi gros pracy wykonał w ostatnich miesiącach. Jest z nich naprawdę dumny. – Zawsze bardziej interesowała mnie analiza intelektualna niż uprawianie polityki – mówi Grupiński.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL