Publicystyka

Trzeba odebrać partiom Polskę

Kazimierz Kik
Rzeczpospolita, MW Michał Walczak
Główną przyczynę impasu polskiej demokracji stanowi dziś bratobójcza wojna polskiej prawicy. Jej działalność publiczna skoncentrowana jest na realizacji egoistycznych interesów partii i ich wodzów – pisze politolog
Polska gospodarka miała swojego Leszka Balcerowicza. Nasz toporny system partyjny wyrąbany został natomiast „siekierą” Lecha Wałęsy, przybierając postać karłowatą i kompromitującą. A najmniej udanym produktem transformacji są polskie partie polityczne.
[srodtytul]Chromy system[/srodtytul] Złożyły się na to co najmniej trzy przyczyny główne. Pierwsza z nich to historyczny, a nie ideowy bądź merytoryczny rodowód systemu partyjnego. To, co powstało na bazie PZPR, okrzyknięto lewicą. To, co wyłoniło się z „Solidarności”, zajmowało z natury prawicową część polskiej sceny politycznej. Spowodowało to zamieszanie i nikłą czytelność polskiej sceny politycznej. Na prawicy pełno jest ukrytych socjalistów, a na lewicy jawnie wręcz określających się liberałów.
Stworzyło to rzeczywistość partii nietrwałych, często rozpadających się i tworzących wciąż nowe konstelacje organizacyjne. Partii bez intelektualnego zaplecza, wyrazistej ideologii i bez stałych, stabilnych elektoratów. Stan ten najlepiej określił politolog Radosław Markowski, pisząc, że w Polsce praktycznie nie ma systemu partyjnego w pełnym tego słowa znaczeniu. To zaś, co w Polsce mamy, to zwykle zbiorowisko nieautentycznych i nietrwałych partii. Stan taki utrwalony został obowiązującą ustawą o partiach politycznych faworyzującą finansowo byty już istniejące, a utrudniającą przebicie się na scenie partyjnej nowych inicjatyw politycznych. Trzecim czynnikiem utrwalającym ten stan jest przyjęta u progu III RP proporcjonalna ordynacja wyborcza oddająca w ręce liderów istniejących już partii decyzje o kształtowaniu list wyborczych. W związku z tym ustawa ta pełni rolę instrumentu utrwalania i powielania wszelkich słabości życia partyjnego w Polsce, oddając faktycznie kraj w swobodne władania partyjnych ugrupowań. Owocem oddziaływania tych trzech czynników jest swoiście pojmowana klasa polityczna, odzwierciedlająca wszystkie niedoskonałości systemu partyjnego. Dziś dwie pierwsze i główne przyczyny impasu polskiej demokracji to chromy system partyjny i równie niedoskonała klasa polityczna, jaka wyrosła w jego łonie. Odzwierciedleniem tego są społeczne oceny zarówno samych partii, jak i całej klasy politycznej. Przeprowadzony na początku 2009 roku sondaż CBOS na temat prestiżu zawodów w Polsce umiejscowił działaczy politycznych na ostatnim miejscu. Cztery ostatnie miejsca w rankingu na temat prestiżu zawodów zajęli politycy, posłowie, radni i ministrowie. Negatywne oceny społeczne polskiej klasy politycznej wpływają na równie negatywne oceny funkcjonowania demokracji w Polsce i zdecydowanie krytyczne oceny funkcjonowania głównych instytucji politycznych. [srodtytul]Potrzebne think tanki[/srodtytul] Demokracja w Polsce wydaje się coraz to mniej wiarygodna. Wyjściem z tej sytuacji mogą być działania zmierzające w trzech głównych kierunkach. Po pierwsze partiom politycznym trzeba odebrać zawłaszczone przez nie państwo. Należy więc zrealizować wreszcie zapowiedź utworzenia korpusu państwowej służby cywilnej. Korpusu apolitycznych, bardzo dobrze przygotowanych merytorycznie urzędników państwowych, którzy przejęliby stanowiska do dyrektora departamentu włącznie. Państwo nie może być dłużej politycznym łupem zwycięskich partii politycznych. Po drugie należy wymusić na partiach zmianę sposobu wykorzystywania przez nie funduszy publicznych. Pieniądze te nie powinny iść na PR i marketingowe zagrania, a na tworzenie zaplecza intelektualnego tych partii. Na klasyczne think tanki, które dbałyby o jakość i ideową wyrazistość ich polityki i kreując, upowszechniałyby wartości, jakimi kierować się winni działacze poszczególnych ugrupowań politycznych. Po trzecie należy odejść od proporcjonalnej ordynacji wyborczej, która przez kilkanaście lat funkcjonowania premiowała rachityczne partie, miernych polityków (posłów) i zniechęcenia społeczeństwa, uzewnętrznionego wzrostem absencji wyborczej. Proporcjonalna ordynacja wyborcza kierowała się zasadą ilościowego podejścia do kreowania klasy politycznej. Pora przejść na system jakościowy, gwarantowany przez alternatywną, większościową ordynację wyborczą opartą na jednomandatowych okręgach wyborczych. Impas demokracji polskiej ma także inne przyczyny. Jedna z nich zapoczątkowana została wiosną 2003 roku aferą Rywina, powielaną później wielokrotnie w formie afery Orlenu, PZU, hazardowej i stoczniowej. Sejmowe komisje śledcze, których zadaniem było wykrycie winnych, służyć zaczęły jedynie lansowaniu się w środkach masowego przekazu wchodzących w ich skład polityków i partii. Dziś mamy już cztery komisje śledcze, w ramach których przy „otwartej kurtynie” politycy jednych partii osądzają polityków innych partii. [srodtytul]Wokół racji stanu[/srodtytul] Wszystko to, zamiast wzmacniać zaufanie wyborców do państwa – coraz wyraźniej je osłabia. Efektem tego są niższe oceny funkcjonowania polskiej demokracji i niższe oceny głównych instytucji politycznych III RP. Od 2008 roku jedną z przyczyn pogłębiającego się impasu polskiej demokracji stała się sama konstytucja. Zaznaczyło się to narastającą walką o prerogatywy władzy między premierem a prezydentem. Sam ten fakt prowadzi do coraz wyraźniejszej kompromitacji głównego fundamentu polskiej demokracji, jaki stanowi ustawa zasadnicza. Tym bardziej że, jak zauważyła to prof. Lena Kolarska-Bobińska, w całej historii III RP występują wyraźne problemy z przestrzeganiem porządku konstytucyjnego. Do dziś bowiem ponad 150 wyroków Trybunału Konstytucyjnego nie tylko nie zostało wykonanych, ale są także bojkotowane przez ustawodawcę. I na koniec sprawa niezwykłej wagi. Charakter polityki głównych ugrupowań politycznych, a w tym zwłaszcza triumfującej prawicy. Stabilna demokracja wymaga społeczeństwa zintegrowanego wokół głównych założeń polskiej racji stanu. Tymczasem od 2005 roku dostrzegamy próby spolaryzowania Polaków wokół zinstrumentalizowanych politycznie haseł Polski solidarnej przeciwko Polsce liberalnej. Spowodowało to dezintegrację społeczeństwa i wycofanie się sporej jego części poza sprawy publiczne. Główną przyczynę impasu polskiej demokracji stanowi dziś bratobójcza wojna polskiej prawicy. Jej działalność publiczna skoncentrowana jest na realizacji egoistycznych interesów partii i ich wodzów. A do tego demokracja jest coraz mniej pożądanym instrumentem. [i]Autor jest politologiem związanym z lewicą. W 2004 r. wybrany był członkiem Konwentu Programowego SLD, w 2009 r. kandydował do Parlamentu Europejskiego z listy lewicowego Porozumienia dla Przyszłości.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL