Terroryzm

Masakra w Bagdadzie

AFP
Najkrwawszy zamach w irackiej stolicy od 2007 roku. Jest ponad 147 zabitych
Bomby zostały zdetonowane niemal jednocześnie. Bagdadem wstrząsnęły dwie potężne eksplozje. W centrum wyleciały szyby z okien, a fala uderzeniowa zniszczyła wszystko w promieniu kilkuset metrów.
Kilkutonowe ciężarówki fruwały w powietrzu jak zabawki, a spalone ludzkie zwłoki jak szmaciane lalki. Nad miastem przez wiele godzin unosiły się gęste kłęby szarego dymu. – To cud, że żyję. To było jak trzęsienie ziemi. Nic już nie stoi na swoim miejscu – relacjonował właściciel pobliskiego sklepu. Zniszczenia rzeczywiście są olbrzymie. Ulice zamieniły się w pogorzeliska. Spomiędzy gruzów i wraków spalonych samochodów służby ratunkowe wydobywały zwęglone ciała.
Bilans ataków to co najmniej 147 osoby zabite i około 700 rannych (liczby te mogą wzrosnąć, bo w chwili zamykania tego wydania „Rz” akcja ratunkowa trwała). Ofiar było tak dużo, bo bomby zostały odpalone o godzinie 9.30, gdy do pracy udawali się iraccy urzędnicy. Celem zamachów były Ministerstwo Sprawiedliwości i budynek lokalnej administracji. Właśnie przed tymi gmachami postawiono samochody-pułapki. Nie wiadomo jeszcze, czy umieszczone w nich ładunki zostały zdetonowane drogą radiową czy też zamach był dziełem terrorystów- samobójców. Będzie to trudne do ustalenia, ponieważ z samochodów – według różnych źródeł były to dwa mikrobusy lub samochód osobowy i ciężarówka – zostało niewiele. Nie wiadomo również, która z organizacji terrorystycznych działających w Iraku dokonała ataku. Władze w Bagdadzie uważają, że to sprawka al Kaidy i zwolenników obalonej w 2003 roku dyktatury Saddama Husajna. – Ci tchórzliwi terroryści nie zastraszą narodu irackiego! Oni chcą zaprowadzić w naszym kraju chaos, storpedować proces polityczny i nie dopuścić do (styczniowych – red.) wyborów parlamentarnych – powiedział przybyły na miejsce eksplozji premier Nouri Maliki. Dostało się również „pewnym krajom regionu”. Zdaniem ekspertów to aluzja do polityki Syrii, w której azyl znaleźli działacze byłego reżimu, oraz innych sunnickich państw Bliskiego Wschodu, które mają wspierać irackich rebeliantów i terrorystów. W Iraku de facto władzę sprawują bowiem szyici, którzy są największą społecznością w tym kraju. A uprzywilejowana za czasów Saddama Husajna sunnicka mniejszość stanowi teraz rdzeń rebelii. Mimo to w ostatnich latach sytuacja w Iraku uległa poprawie. Do zamachów dochodzi rzadziej. Niedzielny atak był najpoważniejszym tego rodzaju zdarzeniem od ponad trzech lat. Eksperci uważają, że terroryści korzystają z tego, iż trzy miesiące temu z ulic irackich miast zniknęli Amerykanie. Miał to być pierwszy krok na drodze do całkowitego wycofania sił USA, co – według planu – ma nastąpić w roku 2011.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL