Sport

Sprawa osobista

Andrzej Gołota, tak jak Tomasz Adamek, może liczyć na 33 procent zysków z walki
PAP
Biletów już nie ma, to będzie bokserski rekord frekwencji w Polsce
Walkę w sobotni wieczór w łódzkiej Atlas Arenie obejrzy prawie 15 tysięcy ludzi. Trudno natomiast powiedzieć, czy pobity zostanie rekord oglądalności telewizyjnej.
11 lat temu, gdy Andrzej Gołota walczył we Wrocławiu z Amerykaninem Timem Witherspoonem oglądało ten pojedynek dokładnie 9 965 400 osób. Ponad 14 mln siedziało przed telewizorami, gdy TVP pokazywała skoki Adama Małysza na igrzyskach w Salt Lake City(2002) i piłkarski finał mistrzostw świata Francja –Brazylia w 1998 roku. Na kilkadziesiąt godzin przed walką jedno jest pewne. Będzie to wydarzenie, które zechcą obejrzeć kibice boksu, politycy, aktorzy, celebryci. Reżyser tego sportowego widowiska Konrad Smuda postara się zaspokoić potrzeby wszystkich.
Najważniejsi jednak są główni aktorzy Andrzej Gołota i Tomasz Adamek. To oni ściągają kibiców i reklamodawców. I jeśli nie zapomną o boksie, to w sobotę przed północą może być naprawdę ciekawie. Obaj pięściarze przyjechali do Łodzi w czwartek i zamieszkali w luksusowym hotelu Andels. Gołota ostatnie dni przed walką spędził w Wiśle, natomiast Adamek we własnym domu w Gilowicach. Gołota chętnie, jak nigdy wcześniej, odpowiada na pytania dziennikarzy, tryska humorem. Pojedynek z Adamkiem traktuje jednak wyjątkowo poważnie. – To sprawa osobista. Tu nie chodzi tylko o pieniądze – podkreśla. O jego zatargu z Adamkiem mówiono głośno dwa lata temu. – Tomek czasami chlapnie coś niepotrzebnie i są kłopoty – bagatelizował sprawę Ziggy Rozalski, bliski znajomy i doradca obu pięściarzy. Adamek za te kilka niepotrzebnych słów, które wypowiedział nieświadomy, że jest nagrywany, zapłacił 25 tysięcy dolarów. Gołota przekazał je na cele dobroczynne i do rozprawy sądowej nie doszło, ale to, co Adamek powiedział w reakcji na krytyczną wobec siebie książkę Jana Cioska i Radosława Kondera “Tomasz Adamek – historia prawdziwa” Gołota pamięta do dziś (“Tych dziwek mu nie zapomnę”). Teraz, jak twierdzi, zrobi wszystko, by te słowa, które położyły kres przyjaznym stosunkom pomiędzy pięściarzami, wybić Adamkowi z głowy. Ale trzeba przyznać, że ostrych sformułowań Gołota unika jak może. Jeśli już, to tylko kłuje byłego już mistrza świata wagi junior ciężkiej swoim sarkastycznym, celnym dowcipem. Adamek jest trochę mniej subtelny, twierdzi po prostu, że wyśle Gołotę na emeryturę. Wierzy w zwycięstwo i jest głęboko przekonany, że decyzja o zmianie kategorii z junior ciężkiej na ciężką była słuszna. Nie wszyscy jednak myślą podobnie. Dariusz Michalczewski, były król wagi półciężkiej i jednorazowy czempion w kategorii junior ciężkiej, uważa, że starcie z Gołotą jest dla Adamka bardzo ryzykowne. – Tomek nie wie, bo skąd, jak zareaguje na ciosy w nowej dla siebie wadze. Owszem, jest szybszy, na pewno wielu z nich zdoła uniknąć, ale każdy błąd może być ostatnim. Ja nie podjąłbym takiego ryzyka – ocenia “Tygrys”. Byli mistrzowie pięści nie są zgodni w swych opiniach. Jedni stawiają na szybkość Adamka, drudzy na siłę Gołoty. Bukmacherzy nie mają jednak złudzeń, 32-letni pięściarz z Gilowic ma znacznie wyższe notowania niż dziewięć lat starszy Gołota. Wiadomo już, że w Łodzi nie zobaczymy Dona Kinga. 77-letni promotor, legenda zawodowego boksu, zadzwonił, przeprosił i powiedział, że zdrowie mu nie pozwala na taką podróż. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL