Świat

W Polsce żadnej tarczy nie będzie

Wiceprezydent Biden podczas spotkania z premierem Tuskiem
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Po Waszyngtonie krążą pogłoski, że administracja Obamy może przehandlować nową tarczę w zamian za zgodę Moskwy na traktat dotyczący zbrojeń w kosmosie – mówi amerykański politolog Ariel Cohen w rozmowie z Jackiem Przybylskim
[b]Joe Biden rozpoczął misję, która zdaniem części komentatorów ma dodać otuchy zaniepokojonym sojusznikom USA. Czego się pan spodziewa po podróży wiceprezydenta do Polski, Rumunii i Czech? [/b]
Szczerze powiedziawszy: niewiele. Obawiam się nawet, czy nie powie on czegoś, co jeszcze pogorszy obecną sytuację. Wiceprezydent Biden jest bowiem znany z nierozważnych uwag na temat polityki zagranicznej. Gdy w lipcu poleciał do Gruzji – dwa tygodnie po wizycie Baracka Obamy w Rosji – ogłosił, że Stany Zjednoczone nie zamierzają zapewniać „fizycznych gwarancji bezpieczeństwa” dla tego kraju. Te słowa niektórzy zinterpretowali jako zielone światło dla Moskwy dla dalszej agresji na Gruzję. Podczas wizyty na Ukrainie Biden publicznie pouczał zaś przywódców tego kraju, tak jakby byli jakimiś uczniami. Tym razem wiceprezydent zdecydował się na wyjazd do tak zwanych krajów drugiej ligi, by pocieszyć je po zawarciu przez Baracka Obamę pewnych umów z Moskwą. Spodziewam się, że będzie pouczał gospodarzy, jak należy traktować Rosję, i podkreślał, iż tak zwany reset w stosunkach amerykańsko-rosyjskich nie zagraża interesom Europy Środkowo-Wschodniej. [b]Dla części europejskich polityków i ekspertów zmiana projektu tarczy była gestem Obamy wobec Rosji, ale i sygnałem, że zbyt łatwo idzie on na ustępstwa wobec Kremla. Pan też tak uważa? [/b]
Rezygnacja z rozmieszczenia elementów tarczy w Polsce była formą zaliczki za rosyjską współpracę w sprawie Iranu. Dotychczas Moskwa nie dostarczyła zamówionego towaru. Może to oznaczać, że albo Biały Dom wie coś, czego my nie wiemy, albo że był to kiepski biznes, bo Rosja zainkasowała amerykańskie ustępstwa, ale nie zamierza wywiązać się z umowy. Za maksymalnie dwa miesiące będziemy znali odpowiedź na to pytanie. [b]Biały Dom przekonuje, że takiej umowy nie było, a nowa tarcza będzie dużo lepsza i bardziej efektywna niż jej poprzednia wersja. Może rzeczywiście będzie ona dla nas lepsza? [/b] Dla Polski nie będzie lepsza, bo nowa tarcza wcale nie znajdzie się w Polsce. [b]Jak to? Niby dlaczego nie? [/b] To interesująca technologia, ale jestem przekonany, że jej elementy będą rozmieszczone na okrętach oraz - być może - w Europie Południowej. Po pierwsze, już teraz słyszymy w Moskwie, że rozmieszczanie elementów nowego antyrakietowej też im się nie podoba. Rosja nie obawia się bowiem Iranu, ale tego, że przy pomocy tarczy Amerykanie byliby w stanie strącić przynajmniej niektóre z rosyjskich rakiet. Po Waszyngtonie krążą już pogłoski – ale podkreślam: nie są to wiadomości w stu procentach potwierdzone – że administracja Obamy może przehandlować nową tarczę w zamian za zgodę Moskwy na traktat dotyczący zbrojeń w kosmosie. Wówczas USA zrezygnują też z nowego systemu obrony antyrakietowej. [b]To dlaczego Joe Biden w ogóle proponuje Polsce udział w nowym projekcie? [/b] Cóż… Jeśli uważa pan, że w takim wypadku nie powinien tego robić, musi zapytać pan o to wiceprezydenta. [b]USA wciąż zapewniają, jak ważnym sojusznikiem dla Ameryki jest nasz kraj, ale Waszyngton jakoś nie kwapi się do budowy w naszym kraju ważnych instalacji wojskowych. [/b] Ale dostaniecie patrioty. [b]To przecież tylko symboliczny gest. [/b] Wcale tak nie uważam. Sądzę, że to bardzo ważne, bo te wyrzutnie mogą zapewnić obronę przeciw samolotom i niektórym typom rakiet. Jak rozumiem, wciąż obowiązuje też traktat dający Polsce dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. Nikt tej umowy przecież nie anulował. [wyimek]Wiceprezydent Biden zdecydował się na wyjazd do tak zwanych krajów drugiej ligi, by pocieszyć je po zawarciu przez Obamę pewnych umów z Moskwą [/wyimek] [b]Tej nie, ale ta administracja wycofała się już z innego porozumienia. [/b] OK. Ale z punktu widzenia Polski to może być niezły interes. Możecie dostać patrioty i gwarancje bezpieczeństwa bez potrzeby rozmieszczania na swoim terytorium elementów tarczy. Obawiam się jednak o tych amerykańskich sojuszników, którzy potrzebują obrony przeciwrakietowej. Nie sądzę, by Iran miał jutro zaatakować Polskę, ale są takie lokalizacje w Europie i na Bliskim Wschodzie, które naprawdę mogą się stać celem ataku ze strony Teheranu. Biorąc to pod uwagę, uważam, że USA powinny zbudować system obrony przeciwrakietowej opartej na nowej technologii. Rozmieszczenie jego elementów może zająć nawet sześć lat, podczas gdy Iran może dysponować bronią atomową i rakietami do jej przenoszenia już za dwa, trzy lata. Propozycja ekipy Obamy może więc być nieco spóźniona. [b]Chciałbym dopytać o amerykańskie bazy. Dlaczego Pentagon buduje właśnie za ponad 100 milionów dolarów nowe obiekty w Bułgarii i Rumunii, a nie na przykład w Polsce? [/b] A dlaczego nie na Grenlandii czy w południowej Afryce? Poważnie mówiąc, bazy w Niemczech, gdzie stacjonuje teraz przeważająca część amerykańskich wojsk, nie odpowiadają już na obecne zagrożenia. Bułgaria i Rumunia są zaś o wiele bliżej potencjalnych źródeł ewentualnych kłopotów. Są też dobrą alternatywą dla Turcji. Będą tam rozmieszczone tylko lekkie oddziały, po 5 tysięcy żołnierzy. [b][i]Rozmawiał w Waszyngtonie Jacek Przybylski[/i][/b] [i]Ariel Cohen jest ekspertem konserwatywnego think tanku Heritage Foundation. Znawca problemów Europy Środkowej i Wschodniej.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL