Finanse

Niewiele czasu na reformy

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Reforma finansów publicznych w 2012 r. to za późno – przestrzegają ekonomiści. Z problemem, w jaki sposób pogodzić czas reform i kalendarz polityczny, boryka się wiele krajów – odpowiada minister Michał Boni
– Działania gospodarcze znalazły się w klinczu politycznym – uważa Andrzej Rzońca, ekonomista Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju. – Musimy reformować finanse, a na wiele propozycji nie zgodzą się prezydent i opozycja, więc rząd o nich nie mówi lub się z nich wycofuje.
Według ekonomisty takie postępowanie rządu można o tyle zrozumieć, że większość zmian, które trzeba podjąć, da pozytywne efekty dla finansów publicznych czy dla budżetu za kilka – kilkanaście lat. Tak jest w przypadku koniecznej zmiany formuły rent inwalidzkich, rent rodzinnych czy wydłużenia wieku emerytalnego. – Ale są jeszcze i takie działania, które dadzą szybkie pozytywne efekty dla budżetu. To ograniczenie przywilejów emerytalnych: górników, policjantów, wojskowych czy prokuratorów i sędziów – uważa Rzońca.
– Kolejnym może być ograniczenie wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej. Ale tu nie wystarczy ograniczenie limitów wydatków, trzeba wprowadzić ograniczenie dla funduszu płac. Lista działań związanych z odciążeniem budżetu jest znana ekonomistom od lat, część z nich znalazła się też w ostatnim raporcie NBP „Polska wobec światowego kryzysu”. To między innymi zmiana formuły obliczania rent inwalidzkich, zmniejszenie klina podatkowego, zrównanie, a na pewno wydłużenie wieku emerytalnego, uwolnienie przedsiębiorczości z biurokracji czy uelastycznienie rynku pracy. Te dwa ostatnie po to, by zwiększyć dochody. Ważne jest też ograniczenie szarej strefy i zwiększenie przejrzystości wpływów podatkowych. – Oczywiście, że trudno jest zreformować KRUS, jeśli będzie się to działo w atmosferze „zabierają” – przyznaje Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, ekonomista SGH. Przypomina, że dotacje do ubezpieczeń rolniczych to ok. 15 mld zł rocznie. – Ale może warto się pokusić o debatę nad tym, że jednym z problemów ludzi żyjących na wsiach jest gorszy dostęp do edukacji. I może warto nakłonić rolników, by płacili wyższe składki, a budżet państwa przeznaczy 5 mld zł na rozwój edukacji na terenach wiejskich? – Analizy rządu powinny się koncentrować na tym: czy możliwe jest podniesienie podatków, jak można ograniczyć wydatki budżetowe oraz czy można zwiększyć niepodatkowe dochody – tłumaczy prof. Jerzy Hausner, wicepremier do spraw gospodarczych w rządach lewicy. – Jak dotąd rząd Donalda Tuska wykluczył podnoszenie podatków i skoncentrował się na przyspieszonej prywatyzacji. Ale prywatyzacja daje jednorazowe dochody, a my potrzebujemy stymulowania wzrostu gospodarczego – dodaje Hausner. Jego zdaniem rząd powinien przygotować plan stwarzania warunków przyjęcia euro. – Nie jest ważna data, tylko sposób radzenia sobie z problemem – tłumaczy. Na razie Ministerstwo Finansów i służby skarbowe starają się dyscyplinować podatników. Zdaniem specjalistów ok. 20 proc. strat budżetowych wynika z działalności podmiotów niezarejestrowanych, a aż 80 proc. z nieewidencjonowanej działalności podmiotów legalnie działających. Dlatego też konieczne jest podejmowanie działań ograniczających zakres szarej strefy właśnie w tej drugiej grupie podatników. Na koniec 2008 roku zaległości podatkowe opiewały na kwotę 20,5 mld zł, z czego 14,8 mld zł stanowią długi z lat poprzednich. A dzięki działaniom służb skarbowych w zeszłym roku wykryto nadużycia finansowe na kwotę 1,7 mld zł. Prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, szacuje, że jeśli władze nie zmienią nowej ustawy o finansach publicznych, jaka zacznie obowiązywać od przyszłego roku, to co roku nasz dług publiczny będzie rósł o 80 – 100 mld. Jeśli szybko nie zreformujemy finansów publicznych, to spotka nas to samo co Węgry, które zostały ukarane za nadmierny deficyt. Musiały się decydować na cięcia wydatków, choć ich PKB spada o 7 pkt proc., bo tak silnie wzrosły koszty obsługi długu publicznego. Prof. Gomułka wierzy jednak, że to właśnie problemy z kosztami obsługi długu publicznego skłonią rząd do naprawy finansów publicznych. [ramka][srodtytul]Jak oszukują budżet[/srodtytul] Jak wykazała analiza ubiegłorocznych kontroli izb skarbowych, najwięcej nieprawidłowości wykrywanych jest w przypadku VAT – 43,1 proc., akcyza stanowi 30,09 proc. całości wykrytych przekrętów, dalej są PIT – 17,5 proc., i CIT – 9,31 proc. Resort finansów szacuje, że największe straty dla budżetu powodują oszustwa karuzelowe. Związane są one zarówno z nieuprawnionym korzystaniem ze stawki 0 proc. (w przypadkach gdy nie było faktycznego przemieszczenia towarów, a krążyły jedynie faktury), jak również nieodprowadzaniem podatku należnego. Z przeprowadzonych dotychczas przez urzędy kontroli skarbowej postępowań kontrolnych wynika, że przedmiotem fikcyjnych faktur wykorzystywanych w procederze wyłudzania zwrotu VAT z tytułu eksportu są np.: złom, tekstylia, płyty CD z programem do interaktywnej nauki języka obcego, telefony komórkowe, elektronika itp. – czytamy w raporcie Ministerstwa Finansów. – Z kolei fikcyjne faktury, których przedmiotem są usługi np. budowlane czy też usługi niematerialne, takie jak marketingowe, doradcze, reklamowe, informatyczne, są najczęściej nabywane przez przedsiębiorców w celu zmniejszenia zobowiązań w VAT poprzez odliczenie podatku naliczonego wynikającego z tych faktur i poprzez zwiększenie kosztów uzyskania przychodu, a tym samym zmniejszenie dochodu podlegającego opodatkowaniu. [i]—eg[/i][/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.fandrejewska@rp.pl]a.fandrejewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL