Wiadomości

Czy usiądzie pod lipą?

ROL
Andrzej Gołota o walce z Tomaszem Adamkiem i przygotowaniach do niej
[b]Rz: Wygląda pan jak w najlepszych latach kariery. Stalowe mięśnie, ani grama tłuszczu. Ile teraz, na tydzień przed polską walką stulecia, waży 41-letni Andrzej Gołota?[/b]
[b]Andrzej Gołota:[/b] Nie więcej niż 250 funtów (około 111 kg). A ważyłem już ponad 270. Myślę, że jeśli chodzi o wagę, to spisałem się nieźle. [b]Jeszcze nie tak dawno mówił pan, że nie będzie tracił kilogramów i zniszczy Adamka masą. Coś się zmieniło?[/b]
Po prostu ostro trenowałem, jak za starych czasów, i waga poleciała w dół sama. Adamek jest szybszy od wiatru, więc ja nie mogę być dużo wolniejszy – pomyślałem sobie. [b]Cóż pan takiego zrobił, że wygląda jak za najlepszych lat?[/b] Dużo jeździłem na rowerze. I jeszcze jedno, pamiętałem o diecie. Gdybym kiedyś tyle wiedział o tym, jak należy się odżywiać, byłoby zupełnie inaczej. A przecież mięśnie trzeba karmić umiejętnie, o czym najlepiej wiedzą kulturyści. To oni, chyba jako pierwsi, pokazali, jak ważne są dieta i częste, regularne posiłki. [b]Ile razy dziennie pan je?[/b] Dziesięć, a powinienem 12 razy. Porcje są oczywiście niewielkie, mądrze dobrane. Wtedy na efekty nie trzeba długo czekać, oczywiście jeśli trenujemy przy tym ciężko i mądrze. [b]Bokserzy najczęściej biegają, przygotowując się do walk, a pan jeździł na rowerze. Dlaczego?[/b] Ja już się nabiegałem. Teraz muszę dbać o stawy, szczególnie kolanowe. Rower to dobry pomysł. Najwięcej jeździłem na początku przygotowań, w lipcu w Kolorado. Od 40 do 80 mil dziennie. Końskie dawki, ale czułem się znakomicie, choć trasy były zlokalizowane na wysokości powyżej 3000 metrów. [b]Ostro zabrał się pan do pracy. Tylko dlatego, by zbić w Polsce Adamka?[/b] Ja tego nie powiedziałem. Adamek jest mistrzem świata. Wprawdzie niższej kategorii, ale mistrzem. Nie będzie łatwo go zbić. [b]Od kogo wyszła propozycja tej dziwnej walki?[/b] Mogę tylko zapewnić, że to nie był mój pomysł. Rzucił go Ziggy Rozalski. [b]Pana stary przyjaciel i menedżer?[/b] Dużo powiedziane, menedżerem już nie jest. On zawsze jest tam, gdzie wiatr zawieje. [b]Ale wyraził pan zgodę, choć nie musiał. Będzie pan się bił z Adamkiem dla pieniędzy czy z osobistych pobudek?[/b] Zawsze walczę dla pieniędzy. Któż nie chciałby zarobić więcej. [b]Jest pan przecież milionerem, pieniędzy ma pan już chyba wystarczająco dużo?[/b] Pieniędzy nigdy nie jest za dużo, to jedna sprawa. A druga jest taka, że nie odmawiam. Jak ktoś wyzywa mnie na pojedynek, nie kryję się po kątach. Gdybym odmówił walki z Adamkiem, powiedzieliby, że się boję. A ja się nie boję. [b]Mógł pan odmówić z wielu powodów, choćby zdrowotnych. Kontuzja, której doznał pan w Chinach, w ostatniej walce z Timem Austinem, była przecież bardzo poważna...[/b] Zgoda, była, ale to już przeszłość. Teraz jestem zdrowy. Chirurg oczyścił łokieć ze strzępów kości, to i owo podpiłował i ręka jest jak nowa. Na szczęście mięsień się wtedy nie urwał, choć byłem przekonany, że tak jest. Naderwałem tylko ścięgno. [b]Jak to się wtedy stało? [/b] Nie wiem. Oglądałem ten pojedynek chyba 25 razy i nic nie zauważyłem. Pamiętam tylko, że jak uderzył mnie w lewą rękę, poczułem ostry ból. Sądzę, że to był właśnie ten moment. [b]Podobno nastawia się pan na ciosy zadawane prawą ręką, wiedząc, że Adamek czasami opuszcza lewą pięść. Potwierdza pan?[/b] A jakie to ma znaczenie. Dziś wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich, więc żadna tajemnica długo się nie ukryje. Choć zawsze można rywala czymś w ringu zaskoczyć. Adamek nie lubi mańkutów, więc kto wie, może zmienię pozycję na odwrotną? [b]Andrzeja Gmitruka, trenera Adamka, zna pan z dawnych czasów, a Sam Colonna, który stanie w pańskim narożniku, prowadził przecież „Górala” w wygranej walce o mistrzostwo świata z Paulem Briggsem. Nie będzie więc łatwo o niespodzianki...[/b] Poczekajmy do przyszłej soboty. Może coś wymyślę. [b]Gdyby dostał pan takie same pieniądze za rewanż z Austinem jak za walkę z Adamkiem, kogo by pan wybrał?[/b] Raczej Austina, ale wychodzę z założenia, że najpierw trzeba kogoś pokonać. [b]Liczy pan na dalszy ciąg kariery? Najpierw wygrana w Łodzi z Adamkiem, a później kolejna szansa i jeszcze jedna walka o mistrzostwo świata?[/b] Wychodziłem do każdego, więc wyszedłbym i do Kliczków, szczególnie do tego młodszego, bo starszy jest lepszy, ale najpierw muszę poradzić sobie z Adamkiem. A to też mistrz świata. [b]Cały czas pan żartuje, ale tak szczerze, nie obawia się pan tego pojedynku? 15 tysięcy ludzi na widowni, 10 milionów przed telewizorami. Presja będzie ogromna. Większość z nich przyjdzie przecież na Gołotę, bo to ich młodość, ich wspomnienia. A co będzie, jak Adamek okaże się lepszy, a tego nie można przecież wykluczyć?[/b] Cóż ja mogę teraz powiedzieć? Jak będzie lipa, to trzeba będzie usiąść pod tą lipą i zapłakać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL