Dane gospodarcze

Przesiadujemy po godzinach

AFP
Portal rynekpracy.pl zapytał swoich internautów czy i jak często zostają w pracy po godzinach. I robi tak większość respondentów
W sondzie wzięło udział ponad 550 osób. 64 proc z nich przynajmniej raz w tygodniu pracuje dłużej niż to wynika z harmonogramu zatrudnienia. Aż co czwarta osoba przyznała, że robi tak codziennie. Częściej niż dwa razy w tygodniu pracuje kolejnych około 24 proc. osób. Jedynie co piąta osoba zaprzeczyła by kiedykolwiek pracowała dłużej niż to wynika z jej godzin pracy.
Te dane zaprzeczają oficjalnym statystykom, bo według badania BEAL w drugim kwartale tego roku przeciętnie w tygodniu pracowaliśmy 40,5 godziny (40 godzin w miastach i 41,2 godziny na wsi) i było to o prawie 1 godz. mniej niż przed rokiem, ale też o 1 godz. dłużej niż na początku tego roku. Ale spadki czasu pracy, głównie w firmach przemysłowych, wynikają, zdaniem ekonomistów z powodu spadku zamówień. Z tym, że dane podawane przez firmy do Głównego Urzędu Pracy dotyczą oficjalnych nadgodzin, a odpowiedzi internautów dotyczą faktycznego czasu przeprowadzonego, bez względu na to czy są one zapisywane jako nadgodziny, czy też nie. Ekonomiści zwracają dodatkowo uwagę, że z powodu spadku zamówień i produkcji oraz "akordowego" systemu wynagradzania pracowników, rośnie liczba przedsiębiorstw, gdzie płaca minimalna jest przeciętną w zakładzie.
- Wzrost liczby firm, w których przeciętna płaca wynosi tyle, ile minimalne wynagrodzenie, wynika ze spowolnienia gospodarki. - tłumaczy Andrzej Woźniakowski Instytut Pracy i Spraw Socjalnych - To firmy, w których pracownicy oprócz płacy zasadniczej mieli dodatkowe elementy wynagrodzenia wynikającego z pracy zmianowej, z nadgodzin. Gdy przedsiębiorstwo miało dużo zamówień, to pracownicy więcej zarabiali. Od początku roku jednak zamówienia spadły. Firmy mniej produkują i mniej sprzedają. A to dla pracowników oznacza, że dostają „gołe” pensje. Nie jest też dziwne to, że w firmach rosną przeciętne wynagrodzenia. Przedsiębiorstwa bronią się przed zwolnieniami tym, że nie przedłużają umów czasowych, zwalniają pracowników najmniej zarabiających, a to automatycznie oznacza, że przeciętna płaca w takich firmach wzrasta, bo odpadają najmniej zarabiający.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL