Sport

Modlitwa do świętego Judy

Sądząc po adresie internetowym www.koniecpzpn.pl, do bojkotu piłkarskiej reprezentacji nawołuje łagodna frakcja przeciwników Grzegorza Laty i jego ludzi
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/fafara/2009/10/13/modlitwa-do-swietego-judy/]Skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]
Nie wiadomo natomiast, czy bardziej radykalna grupa fanów, której hymnem jest prosta pieśń z użyciem popularnego czasownika w formie bezokolicznikowej, przyłączy się do protestu. Ci łagodni powiadają, że na bojkocie wcale nie mają zamiaru kończyć. Przy najbliższej okazji chcą ruszyć na Warszawę i demonstrować pod siedzibą piłkarskiej centrali. Przeciwko czemu? No właśnie, oto jest pytanie. Gdyby nasi piłkarze mieli szanse na awans do finałów mistrzostw świata, to jestem przekonany, że żadnych protestów by nie było. Wtedy kibice na pewno nie zaprzątaliby sobie głów Latą i resztą działaczy. Nie oszukujmy się zatem: bezpośrednim powodem bojkotu ogłoszonego przez fanów spod adresu [link=http://www.koniecpzpn.pl]www.koniecpzpn.pl[/link] jest słaba gra naszej drużyny narodowej w ostatnich meczach eliminacyjnych.
Można by nawet powiedzieć, że przyczyną wzburzenia kibiców jest słabość całej naszej piłki z ligową włącznie. Tylko czy bojkotem można wymusić lepszą grę polskich piłkarzy? Czy protesty sprawią, że naszym graczom ligowym i reprezentacyjnym przybędzie nagle talentu? Tu raczej wskazana byłaby modlitwa do świętego Judy, patrona spraw beznadziejnych. Ja rozumiem, kiedy do Warszawy przyjeżdżają górnicy albo stoczniowcy, blokują miasto, palą opony, walczą z policją i w końcu wymuszają na rządzie to i owo. Co jednak można wymusić na Grzegorzu Lacie? Prezes najwyżej wystawi do konfrontacji z protestującymi nowego rzecznika prasowego Janusza Atlasa, który jako człowiek otrzaskany w bojach poradzi sobie zarówno z łagodnymi, jak i ekstremistami. Kibice z [link=http://www.koniecpzpn.pl]www.koniecpzpn.pl[/link] powiedzą oczywiście, że ich szczytnym zamiarem jest uzdrowienie polskiej piłki. I że protestują przeciw korupcji, bezczynności działaczy, pijaństwu piłkarzy i tak dalej. Powinni jednak wiedzieć, że oprócz górnolotnych celów ważna jest też skuteczność działania. A jej brak w tym przypadku łatwo da się przewidzieć. Niech więc kibice nie marnują energii i zajmą się kibicowaniem. Jedynym lekiem na całe zło w polskiej piłce jest czas. Prędzej czy później władzę w PZPN obejmą ludzie sensowni i piłkarze zrozumieją, na czym polega zawodowstwo. No i wreszcie przyjdzie moment, że pojawi się w Polsce drugi Boniek albo... Lato. Mam na myśli rzecz jasna piłkarza, który potrafił szybko biegać i celnie strzelać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL