Ekonomia

Kolejki do bankierów

Jolanta Nowakowska-Zimoch, partner, kancelaria Lovells
Archiwum
Nie możemy udawać, że nie zauważamy kryzysu, którego skutki cały czas odczuwamy - mówi Jolanta Nowakowska-Zimoch
[b]Rz: Jakie nastroje panowały wśród inwestorów i bankowców uczestniczących w targach w Monachium?[/b]
Jolanta Nowakowska-Zimoch: Zdecydowanie lepsze niż rok temu. I to nie tylko na stoisku polskim, ale w ogóle na całych targach. Jest dużo spotkań. To wyraźny znak, że rynek zaczyna się ożywiać. Trudno się spodziewać, że od razu dojdzie do jakichś ostatecznych porozumień, ale z targowych rozmów na pewno wynikną za jakiś czas transakcje. [b]Czyli nie widać już kryzysu?[/b]
Nie możemy udawać, że nie zauważamy kryzysu, którego skutki cały czas odczuwamy. W targach uczestniczy ok. 20 proc. mniej osób niż rok temu. Nie wykorzystano całej powierzchni wystawowej. Jest znacznie mniej deweloperów. To naturalne, bo w ostatnim roku na rynku w zasadzie nie było żadnych nowych inwestycji deweloperskich. A nikt nie chce pokazywać projektów, które były już znane na rynku wcześniej i oferowane, a które nie zostały sprzedane. [b]Jak prezentuje się polska oferta?[/b] Stoiska polskich miast są atrakcyjne wizualnie, ale chyba należałoby bardziej jednoznacznie pokazać, co mamy na sprzedaż. Trudno się bowiem zorientować, do jakich przedsięwzięć miasta szukają partnerów. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się Warszawa. Tu oferta jest prezentowana pod hasłem rewitalizacji i pokazane są przykładowe projekty, np. plac Unii Lubelskiej. W przypadku innych miast brakuje jasnego przekazu dla potencjalnego inwestora. [b]Czy na targach pojawili się inwestorzy, którzy dysponują kapitałem niezależnie od tego, czy banki udzielą im kredytu czy nie?[/b] W Monachium są chyba wszystkie banki inwestycyjne. Wiem, że bankierzy mają bardzo dużo spotkań i że nie są to tylko rozmowy, w trakcie których dochodzi do kurtuazyjnego uściśnięcia dłoni. Mówi się tu o różnych transakcjach, których finansowanie jest przedmiotem spotkań i rozmów. Poza tym aktywne są fundusze inwestycyjne. I to dobry znak, tym bardziej że są to nie tylko niemieckie fundusze, ale również amerykańskie i brytyjskie. [b]Dwa lata temu to nie bankowcy, ale deweloperzy byli najbardziej oblegani.[/b] A teraz bankowcy. Bo oczywiście konieczne jest pokazanie projektu, lecz jeszcze ważniejsze jest znalezienie finansowania dla niego. A nie wszystkie transakcje banki chcą finansować. [b]Najłatwiej o refinansowanie dobrych projektów z renomowanymi najemcami?[/b] To prawda, ale najistotniejsze dla oceny, czy na rynku następują zmiany, jest zainteresowanie banków finansowaniem nowych projektów, a nie tylko refinansowaniem. [b]Na jakie przedsięwzięcia banki patrzą łaskawym okiem?[/b] Na pewno banki najchętniej finansują dobre projekty biurowe lub centra handlowe, choć tu w grę wchodzą większe pieniądze. Natomiast ciągle widać dystans wobec finansowania projektów mieszkaniowych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL