Kraj

„Trzeba coś zmontować, bo to pójdzie w eter!”

Już w pierwszym dniu przetargu na majątek Stoczni Gdynia SA urzędnicy zastanawiali się, czy można go przerwać – wynika z rozmów zarejestrowanych przez CBA, które ujawnił wczoraj portal Wprost.pl
[srodtytul]13 maja 2009 r.[/srodtytul]
[b] Godzina 11.02, Jacek Goszczyński, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu, dzwoni do swojego szefa Wojciecha Dąbrowskiego:[/b]
J.G..: „…no słuchaj, Wojtek, póki co mamy większe usztywnienie, bo przesłali papier, że oni chcą jak najbardziej kupić te stocznie, tylko nie chcą dzisiaj… a bo muszą do końca tego miesiąca mieć jakieś tam uzgodnienia i program, no nieważne, mówią, że nie należy się spodziewać ich udziału, Wermann (fonet. – pełnomocnik inwestora katarskiego) dzwonił i w dalszym ciągu nie ma upoważnienia do bycia w systemie, chociaż już wszystko sprawdził i jest gotów do działania, czeka tylko na dyspozycje ze strony inwestorów”. [b]W.D.:[/b] „…Tusk nie rozmawiał jeszcze?” [b]Godzina 11.46, Aleksander Grad, minister skarbu, rozmawia z Wojciechem Dąbrowskim: A.G.:[/b] „…Jak wygląda rejestrowanie?” [b]W.D.:[/b] „Przed chwilą patrzyłem i jest tam dziesięć podmiotów zarejestrowanych, no ale nie ma tego oczywiście, którym jesteśmy zainteresowani”. [b]A.G.:[/b] „…Czy wyście analizowali możliwość przerwania tej procedury, czy od strony prawnej, formalnej…? (…) bo my tu walczymy, różne rozmowy itd. Natomiast pytanie, co zrobić, jeżeli oni będą chcieli mieć odłożenie tego w czasie, czy można coś takiego zawiesić… (…) jakby była taka potrzeba z jakichś tam powodów”. [b]Godzina 11.49. Według raportu CBA Wojciech Dąbrowski dzwoni do Romana Nojszewskiego, zarządcy kompensacyjnego majątku stoczni, który pracuje przy przetargu, z prośbą o sporządzenie „analizy dla premiera, czy jest możliwość zawieszenia procedury” przetargu. R.N.:[/b] „…jest ciasno strasznie, ja bym uważał, że trzeba to zrobić tak, jak idzie, wystarczy, żeby nacisnęli jeden przycisk… poza tym chciałem ci tylko powiedzieć, że cyfra wzrosła do 19”. (19 oznacza liczbę podmiotów, które były już o tej godzinie zarejestrowane w internetowym systemie służącym do prowadzenia przetargu – przyp. red.). [b]Godzina 12.30, Roman Nojszewski rozmawia z Wojciechem Dąbrowskim: R.N.:[/b] „…Wojtek, nie mogę tego zrobić, tu już mam opinie, leży na papierze, wiesz co, obserwator jest na miejscu, w ogóle nie mam naruszonych ani przepisów prawa, ani regulaminu, ani nic, co mogło być powodem tego… (…) wszystko jest zgodne z przepisami, obserwator siedzi cały czas i patrzy na ręce, wylazłem nawet… naruszenie regulaminu w ocenie Komisji Europejskiej też nie nastąpiło, nie mogę, Wojtek, nie można (…) a poza tym mogą mieć roszczenia odszkodowawcze, bo wynajęli kancelarie prawne, prawda, dla sprawdzenia majątku, a były takie, zaciągnęli niektórzy kredyty na wpłatę wadium i potem będzie, no, odpowiedzialność za to, za odszkodowania na zarządcy kompensacji. A tak a propos, to ciebie tyczy, a potem związki zawodowe wsadzą nas do prokuratury i będziemy się tłumaczyć”. [b]Po godzinie 13.30, Wojciech Dąbrowski rozmawia ze Zdzisławem Gawlikiem, wiceministrem skarbu: W.D.:[/b] „…rozmawiałem tam z Gradem, on prosił mnie tam, wiesz, o opinię, czy to się da jakby, wiesz, zawiesić, skasować, no jakaś tam forma, i ja powiem szczerze, że jeszcze teraz za jakąś godzinkę będę po dyskusjach z prawnikami, natomiast z tych wszystkich wstępnych opinii to w ogóle nie ma żadnych podstaw do tego, jest co prawda klauzula, że to można zamknąć, nie, ale to totalnie nic nie daje, bo natychmiast, jak się zamyka, to wchodzimy automatycznie w aukcję i za trzy dni czy tak, czy inaczej jest aukcja”. [b]Z.G.:[/b] „… Kur... mać! Przepraszam, ja pierdo…”. [b]Również 13 maja przedstawiciel Katarczyków zalogował się do prowadzonego w Internecie przetargu. Wcześniej prowadzący przetarg raportował Wojciechowi Dąbrowskiemu:[/b] „Na razie mamy 2 osoby, ale nie te, które chcemy”. Niecałą godzinę później: „Siedmiu, ale brakuje”. [b]Po tej informacji Wojciech Dąbrowski dzwoni do Jacka Goszczyńskiego: W.D.:[/b] „Cześć, siedem sztuk jest, ale oczekiwanego jeszcze nie ma…”. [b]Później Dąbrowski dzwoni do wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika. W.D.:[/b] „To znaczy jest 7 sztuk, na razie na ma jeszcze tego”. [b]Z. G.:[/b] „Tego naszego…?”. [b]W. D.:[/b] „… szef szefów, że tak powiem, ma rozmawiać z Katarem”. [srodtytul] 20 maja 2009 r.[/srodtytul] [b]Według CBA urzędnicy resortu nie wiedzieli, komu sprzedają stocznie. Rozmowa pomiędzy Zdzisławem Gawlikiem a Wojciechem Dąbrowskim:[/b] [b]W.D.:[/b] „…wziąłem te papiery i siedzieliśmy tutaj nad tymi właścicielami, tak naprawdę to jest tak zagmatwana sprawa, że do tego nijak nie można dojść, bo nie ma w tych wszystkich rejestrach uwidocznionych właścicieli, jest uwidoczniony tylko reprezentant”. [b]Z.G.:[/b] „…nosz k.... mać!”. [b]W.D.:[/b] „…nie ma po prostu ja wszystko wziąłem oryginału umowy itd. No po prostu nigdzie nie jest, no mają inny wzór rejestrów, inne…”. [b]Z.G.:[/b] „…no to co Walenczak mówił, że k..., to by trzeba jak on to mówił, szukał gdzieś na jakichś specjalnych wyszukiwarkach, mówił, że…, nie no zrobisz, co się da, k...., trzeba coś zmontować, bo to pójdzie w eter! To oni będą szukać, dziennikarze, to trzeba wszystko w sposób wyważony zrobić i bezpieczny (…)”. [b]W.D.:[/b] „…no tak, tylko ja w tym rejestrze szczerze, nic nie mam w tym rejestrze, bo mam ten wyciąg z rejestru i tu po prostu nie ma nic”. [b]Z.G.:[/b] „…k...., no to…” [b]W.D.:[/b] „tylko nazwa, forma prawna, oficjalna nazwa, miasto, data powołania yyyyyyy adres, adres korespondencji, członek zarządu i jeszcze mam jako członek zarządu mam UIT (…)”. [b]Z.G.:[/b] „no nie wiem, Wojtek, to trzeba próbować jakoś tak to zrobić, no nie wiem jak”. [b]W.D.:[/b] „…nie ma się czego czepiać, bo ja też się boję brać informacje z Internetu, podawać, bo one mogą się okazać zupełnie niewiarygodne czy nieprawdziwe, prawda”. [b]Z.G.:[/b] „…no zgoda, tylko wiesz, nie możemy też wyjść i powiedzieć, że k.... jest ta yyyyyyyy, że jest yyyyyy informacja tak skąpa, że nie wiemy nic”. [srodtytul]19 czerwca 2009 r.[/srodtytul] [b]Według CBA przy rozmowach o zakupie stoczni negocjowano też zaspokojenie roszczeń katarskiego pełnomocnika – handlarza bronią el Assira wobec Bumaru. Szefowie ARP rozważali wypłatę należności w ratach z zabezpieczeniem na akcjach Bumaru. Rozmowa pomiędzy Jackiem Goszczyńskim a Wojciechem Dąbrowskim:[/b] [b]J.G.:[/b] „Słuchaj przed chwilą rozmawiałem z szefem, alternatywa dla objęcia akcji dla nich w Bumarze jest zagwarantowanie przez nas tych 20 milionów”. [b]W.D.:[/b] „Ha”. [b]J.G.:[/b] „Aaaa bagsów!”. [b]W.D.:[/b] „No ale to jaki tytuł?”. [b]J.G.:[/b] „Zabezpieczenie, znaczy tytuł, znaczy no my zabezpieczamy się oczywiście na akcjach Bumaru, znaczy, nie? (…) normalnie filozofia jest tego typu, znaczy, że oni podpisują ugodę, z której wynika, że spłacają 20 czy 18 ganc egal przez 10 lat, nie?”. [b]W.D.:[/b] „Dobra, możemy myśleć, ale Bumar musi nam dać jakieś mocne aktywa na ten, na zabezpieczenie tego poręczenia (…)”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL