Prawnicy

Fuzja korporacji nie łamie konstytucji

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Tak twierdzi Adam Bodnar,działacz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, członek zespołu ekspertów, który przygotował koncepcję reformy zawodów prawniczych
[b]Są dwa powody reformy systemu świadczenia pomocy prawnej: niedostateczny dostęp Polaków do usług prawniczych oraz ciągle rosnąca rzesza młodych prawników, którzy chcieliby wejść na ten rynek. Czy projekt połączenia adwokatów i radców w tzw. nowej adwokaturze odpowiada na te wyzwania?[/b]
Adam Bodnar: Moim zdaniem tak. Ale dodałbym jeszcze trzeci powód, czyli wynikające z historycznych uwarunkowań zamieszanie spowodowane funkcjonowaniem na rynku różnych zawodów prawniczych: adwokata, radcy prawnego czy tzw. doradcy prawnego. Nowa adwokatura ma to uporządkować, pozostawiając jedną zasadniczą formę profesjonalnego świadczenia pomocy prawnej i dopuszczając ją w ograniczonym zakresie także poza korporacją. W tym projekcie najważniejsze jest dla mnie utworzenie silnego samorządu złożonego z dużych izb adwokackich. Nieuchronnie rosnąca adwokatura będzie coraz bardziej anonimowa. Cała sztuka polega na tym, aby dokonać reform, które będą brały pod uwagę tradycję i etos, a jednocześnie uwzględnią wyzwania współczesnego świata. W gąszczu skomplikowanych regulacji pomoc prawna jest niezbędna wielu osobom. Jedyne rozwiązanie to profesjonalizacja adwokatury, czyli uczynienie z samorządu silnej ekonomicznie i organizacyjnie, wiarygodnej instytucji budzącej zaufanie obywateli. Mogłaby ona stawać zdecydowanie po stronie adwokatów, którzy wykonując swoje obowiązki, siłą rzeczy często wchodzą w konflikt z państwem, np. prokuraturą czy służbami specjalnymi. W ostatnich latach adwokaci mają nierzadko poczucie osamotnienia, gdy są oskarżani o przestępstwa czy stawia się im zarzuty. Władze samorządu najczęściej nie reagują, nie wspierają ich. A jeżeli już, to jest to raczej przykład solidarności koleżeńskiej, wynikającej np. z przyjaźni zawiązanych jeszcze na aplikacji, niż konsekwentne i rzetelne działanie instytucji oraz podkreślanie znaczenia prawa do obrony.
[b]Może dzieje się tak nie dlatego, że są słabe. Po prostu nie chcą się angażować w obronę adwokatów z obawy, iż opinia publiczna napiętnuje zawodową solidarność.[/b] Ale czy w tak poważnych sytuacjach rolą samorządów zawodowych jest dbanie o wizerunek lub przychylność mediów czy wsparcie swoich członków? Dla mnie to jeden z większych paradoksów, że w ostatnich latach Fundacja Helsińska jest często adresatem próśb adwokatów o wsparcie, przysłanie obserwatora na proces, napisanie pisma interwencyjnego. To znaczy, że samorząd nie spełnia swojej funkcji. Weźmy przykład z ostatnich dni: sprawę byłych obrońców Lwa Rywina. Nie ma zdecydowanego stanowiska naczelnej ani warszawskiej rady, oświadczenia o „wyrażeniu głębokiego zaniepokojenia” z powodu nagłego przeszukania w godzinach wczesnoporannych w prywatnym mieszkaniu i w kancelarii. Wiem, że członków palestry boli ten brak wsparcia. Ale tu chodzi także o coś większego – ochronę praw jednostki. Przecież interwencja uzbrojonych funkcjonariuszy w domu adwokatów i pozostawienie ich samym sobie może prowadzić do przekonania, że nie warto się narażać, wchodzić w ostry konflikt z władzą, podejmować trudnych czy politycznych spraw. W konsekwencji osoby, które będą potrzebowały sprawnych obrońców, mogą mieć poważne trudności z ich znalezieniem. [b]W projekcie nowej adwokatury najwięcej sprzeciwów wzbudza połączenie dwóch zawodów w jeden. Ostatnio jego przeciwnicy wytoczyli konstytucyjny argument, że nie będzie wolno tego zrobić, jeśli któraś ze stron się nie zgodzi. Naruszałoby to bowiem art. 17 konstytucji, który mówi, ich zdaniem, że nie wolno nic robić bez zgody samorządu zawodu zaufania publicznego.[/b] Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka powiedziała niedawno: uważamy, że to samorząd, a nie minister, powinien stanowić o losie samorządu. To nieporozumienie. Minister nie decyduje, tylko proponuje. Konstytucja mówi zaś, że samorządy zawodowe tworzy się w celu ochrony interesu publicznego, aby sprawowały pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu. Ale przecież o utworzeniu bądź likwidacji takiego samorządu decyduje ustawodawca, czyli parlament. To on przesądza, co leży w interesie publicznym. To do parlamentu należy decyzja, jak zostanie ukształtowany samorząd adwokacki czy radcowski, który oczywiście ma prawo wyrazić swoją opinię – ale nie na zasadzie liberum veto, tylko jako pełnoprawny uczestnik konsultacji społecznych i procesu legislacyjnego. [b]Jak pan ocenia szansę na przeprowadzenie tego połączenia zgodną wolą obu samorządów, a nie wolą instytucji państwa? Gdy tej zgody nie będzie, należy się spodziewać, że sprawa trafi pod osąd Trybunału Konstytucyjnego, bo Naczelna Rada Adwokacka oskarży parlament o gwałt na samorządzie, jego majątku i organizacji.[/b] Nie wiem, czy połączenie uda się przeprowadzić w tym parlamencie. Zostało mało czasu. Zaczęła się już kampania prezydencka. Być może po zmianach w Ministerstwie Sprawiedliwości będzie prowadzona raczej polityka odpowiadania na bieżące wydarzenia niż podejmowania inicjatyw i projektów znaczących reform, które mogą wywoływać konflikty. W każdym razie w dyskusji o połączeniu zawodów dwa lata temu byliśmy zupełnie gdzie indziej. Od tamtego czasu pojawił się konkretny pomysł, zaczęły się prace koncepcyjne. Coraz więcej członków obu korporacji jest przekonanych, że trzeba skończyć z tym sztucznym podziałem. Uważam więc, że jeśli nawet nie teraz, to uda się w następnym parlamencie – ze względu na dynamikę zmian, które już się rozpoczęły. [b]No dobrze, ale jest opór przeciwko temu, zwłaszcza w adwokaturze. Uważa pan, że nieuzasadniony?[/b] Uważam, że w interesie publicznym leży wzmocnienie profesjonalizmu i niezależności samorządu adwokackiego. Temu służy większość reform proponowanych w nowej adwokaturze – choćby instytucja profesjonalnego rzecznika dyscyplinarnego czy wprowadzenie specjalizacji adwokatów. Im większa sprawność w egzekwowaniu standardów etycznych, wzmacnianiu zasad składających się na konstytucyjne prawo do obrony, im wyższa jakość pomocy prawnej – tym większe zaufanie społeczeństwa do adwokatów. To jest ważniejsze niż partykularny interes, ochrona wpływów i władzy jego lokalnych działaczy. To jest także ważniejsze niż bronienie wszystkich tradycji związanych z wykonywaniem zawodu adwokata, gdyż przy masowej aplikacji ich realizacja jest praktycznie niemożliwa. Już teraz nowi aplikanci mają poważne trudności ze znalezieniem patrona. Trudno zatem utrzymywać obowiązek tradycyjnej relacji patron – uczeń. [b]Przecież nie tylko działacze z izb adwokackich bronią się przed fuzją, także wielu ich członków jest jej przeciwnych. U źródeł tego tkwi niepłonna przecież obawa, że liczba prawników z tytułem adwokata jednorazowo powiększy się trzykrotnie, co niebywale zaostrzy konkurencję i walkę o klientów.[/b] Każde wykonywanie zawodu powinno polegać na konkurowaniu. Radcowie prawni w większości są za połączeniem. O wiele większy problem jest w adwokaturze. W niej jest ewidentny konflikt między strukturą warszawską, która jest za, i lokalnymi, które są przeciw. Tam panuje silne przywiązanie do przywilejów wynikających z bardzo ograniczonej konkurencji na miejscowych rynkach usług prawnych. Ale właśnie tam jest najgorzej z dostępnością tych usług. Z tego, co wiem, prezes NRA jeszcze kilka lat temu była raczej zwolenniczką połączenia. Dziś jednak odpowiada przed całym swoim elektoratem i z tego zapewne się bierze jej zdecydowane stanowisko. [b]Czym mogłoby się zakończyć zaskarżenie ustawy o połączeniu do Trybunału Konstytucyjnego?[/b] Moim zdaniem, jeśli nie zostałyby popełnione poważne błędy legislacyjne, to przy obecnym kształcie tego projektu Trybunał uznałby, że uchwalona na jego podstawie ustawa mieści się w granicach art. 17 konstytucji. W jaki bowiem sposób miałby uznać niezgodność z konstytucją ustawy, która w większym stopniu niż dotychczasowe zagwarantuje sprawowanie przez samorząd należytej pieczy nad wykonywaniem zawodu? Przecież dzięki połączeniu samorząd będzie silniejszy, z lepszą egzekucją norm etycznych oraz pozycją wobec organów państwa. [b]Jak pan myśli, czy nowy minister podejmie opracowaną przez poprzedników koncepcję nowej adwokatury?[/b] Problem dotyczy chyba nie tyle ministra, ile raczej premiera. Niby dawał ministrowi sprawiedliwości zielone światło dla reformy adwokatury, ale jego zachowanie w niektórych sytuacjach jest dalece niekonsekwentne. Nie zdziwiłbym się, gdyby z powodów politycznych odłożył ten projekt. Wystarczy przypomnieć losy projektu ustawy o państwowych egzaminach prawniczych przygotowywanego wiele miesięcy przez dwóch kolejnych ministrów. Deklaracja prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych o konieczności zniesienia egzaminów wstępnych na aplikacje złożona tuż przed przyjęciem projektu przez rząd doprowadziła do jego zablokowania. W rządzie cały czas brakuje myślenia strategicznego. Skoro aplikacje staną się masowe, czeka nas poważna dyskusja. Czym powinny się różnić od studiów prawniczych? W jaki sposób zapewnić praktyczny ich wymiar? Łatwo złożyć deklarację: znieśmy egzaminy. Wolałbym raczej powiedzenie: zaprośmy dziekanów wydziałów prawa, wybitnych profesorów, przedstawicieli korporacji i Ministerstwa Sprawiedliwości i zastanówmy się, jak kompleksowo zreformować cały system edukacji prawniczej – od pierwszego roku studiów do ostatniego, profesjonalnego egzaminu. Taką dyskusję proponował pięć lat temu prof. Fryderyk Zoll w książce „Jaka szkoła prawa?”. Wróćmy do niej, bo daje wiele podpowiedzi, co zmienić i jak. Tak więc nowa adwokatura to nie koniec, ale dopiero skromny początek zmian prowadzących do nowoczesnego systemu kształcenia prawników w Polsce. [ramka][b] [link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/10/12/fuzja-korporacji-nie-lamie-konstytucji/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL