Film

Pół godziny z zakochanym bez pamięci i totalnie zagubioną w grze

Hania (Patrycja Soliman) i Paweł (Wojciech Solarz) – bohaterowie „zresetowani”
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Jak daleko możemy posunąć się w fantazjach? Czy każdą decyzję da się „zresetować“? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Rafał Skalski. Dokumentalista, który kręci w Warszawie debiutancką fabułę
Przed kamerą siedzi para sympatycznych młodych ludzi. Kiedyś kochali się, rozumieli, ale kiedy przyszedł czas na kolejny etap wspólnego życia, uciekli. Paweł w mrzonki o karierze rockowego perkusisty. Hania w wirtualną rzeczywistość. Teraz zmęczeni i zniechęceni patrzą w obiektyw.
– Wróciliśmy z dalekiej podróży – komentuje nakręconą przed chwilą scenę Patrycja Soliman, filmowa Hania. – Cofnęliśmy wszystko, co się między nami wydarzyło. Znów jesteśmy w punkcie wyjścia, jakby na początku gry. Ale nie jesteśmy tacy sami – dodaje. – Hania wydaje się w tej parze bardziej poukładana. Wie, czego chce: dziecka, ale kiedy nie znajduje w tej kwestii zrozumienia u męża i ona się gubi – dopowiada partnerujący jej Wojciech Solarz.
Banalna na pierwszy rzut oka historia znajduje w filmie Rafała Skalskiego nieoczekiwane rozwinięcie. Hania tworzy sobie w wirtualnym świecie idealnego faceta. – Totalnie wkręca się w komputerową grę, którą kupił jej nieświadomy konsekwencji swego czynu Paweł – dodaje Solarz. Jednak Lucjan (Rafał Maćkowiak) nie zamierza być jedynie cyfrową postacią i pewnego dnia schodzi z ekranu. Teraz ani bohaterowie, ani widz niczego nie mogą być pewni. Podobne historie znamy, choćby z „Purpurowej Róży z Kairu” W. Allena czy rodzimej „Ucieczki z kina Wolność” W. Marczewskiego. – Od początku właśnie ten pomysł, odważny i zabawny, najbardziej nam się spodobał – mówią zgodnie aktorzy. Reżyser i współscenarzysta „Resetu” (z Marią Wojtyszko) przyznaje, że bliska jest mu konwencja, w jakiej powstały filmy wg scenariuszy Charliego Kaufmana „Zakochany bez pamięcił”, „Adaptacja” czy „Być jak John Malkovich”. W „Resecie” – taki jest roboczy tytuł – chciałby połączyć bliski mu paradokumentalny styl (jest autorem nagradzanego dokumentu „52%”), z elementami komedii i realizmu magicznego. Jego debiut powstaje w ramach programu „30 minut”. Autorem zdjęć, które potrwają do 21 października, jest Jakub Giza, a producentem – Studio Munka. [link=http://www.studiomunka.pl/]www.studiomunka.pl[/link] [ramka][b]„30” na ekranie[/b] Dziś w kinie Kultura, a wkrótce na regularnych projekcjach w kinie Rejs zobaczyć możemy triumfujące „30-tki”, czyli zrealizowane w ramach projektu „30 minut” i nagrodzone na tegorocznym festiwalu w Gdyni filmy: „Ciemnego pokoju nie trzeba się bać” Jakuba Czekaja. Poruszająca, skomentowana przez dziecięcą ilustratorkę i narratorkę rodzinna opowieść. Nagrodzona Grand Prix Konkursu Młodego Kina 34. FPFF „za nowatorstwo zarówno treści, jak i języka filmowego” „Przyjdź do mnie” Ewy Banaszkiewicz – wyróżnienie za rolę dla Olgi Serebyakovej „Hanoi-Warszawa” Katarzyny Klimkiewicz – Nagroda Specjalna Jury oraz wyróżnienie za rolę dla Thu Ha Mai.[/ramka]
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL