Powypadkowe zapiski to za mało, aby dać wiarę podwładnemu

Fotorzepa, Darek Golik
Jeśli w protokole nie ma nic o winie poszkodowanego pracownika, nic straconego. Pracodawca nadal może powoływać się na to, że zatrudniony przyczynił się do nieszczęścia
Takie stanowisko zajął [b]Sąd Najwyższy w wyroku z 10 lutego 2009 r. (II PK 212/08)[/b].Stwierdził, że jeśli w protokole ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy nie ma adnotacji o przyczynieniu się pracownika do wypadku, nie wyklucza to powoływania się przez pracodawcę odpowiadającego na zasadzie ryzyka za szkodę na dowody mające wykazać winę podwładnego w jej wystąpieniu.[srodtytul]Moc innych dowodów[/srodtytul]Jeśli więc poszkodowany zechce domagać się od szefa pieniędzy za wypadek przy pracy, nie wystarczy, że będzie miał protokół powypadkowy, w którym nikt nie stwierdził, że pracownik przyczynił się swoim zachowaniem do spowodowania zdarzenia, a tym samym do powstania szkody. Mimo takiego przeoczenia przełożony może powoływać dowody świadczące o tym, że w rzeczywistości zatrudniony naruszył zasady bezpieczeństwa i higieny pracy. W efekcie własnym działaniem doprowadził do nieszczęścia.Wykazanie tego, czyli winy pracownika, zwolni pracodaw...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL