Ekonomia

Kryzys się nie skończył

AP, Thibault Camus Thibault Camus
Frédéric Oudéa - prezes grupy Société Générale. - Przyjrzymy się w Polsce każdej ofercie sprzedaży atrakcyjnych aktywów – mówi w rozmowie z Elizą Więcław i Jakubem Kuraszem
[b]Rz: Tuż przed szczytem G20 powiedział pan, że Société Générale jest zainteresowane akwizycjami w krajach wschodzących, szczególnie w Chinach i w Polsce. Co miał pan na myśli? Czy należy rozumieć, że jeśli należący do Irlandczyków Bank Zachodni WBK będzie na sprzedaż, to wy go kupicie?[/b]
Nie chciałbym się odnosić do konkretnych przykładów. Proszę mi za to pozwolić przedstawić moje ogólne podejście do tej kwestii. W rozwiniętych krajach europejskich czeka nas okres niskiego wzrostu. Prawdopodobnie lepiej poradzą sobie gospodarki, które w dłuższej perspektywie będą bardziej atrakcyjne i będą w stanie rozwijać się przede wszystkim dzięki większemu popytowi wewnętrznemu. Tak jest w przypadku Chin. Podobnie z Europą Środkową i Wschodnią oraz basenem Morza Śródziemnego. Société Générale ma silną pozycję w Czechach, Rumunii, Rosji i na południu regionu. Kiedy się zastanawiam, które państwa są dla nas atrakcyjne, nie mam wątpliwości, że Polska znajduje się na tej liście. Rozwój bazy depozytów detalicznych jest dla nas interesujący. Dlatego przyglądamy się Polsce. [b]W polskim sektorze bankowym macie Euro Bank. Na tle innych to dość mały bank. Jeśli jakiś duży bank będzie wystawiony na sprzedaż, czy będziecie pierwszymi chętnymi w kolejce do kupienia tego rodzaju aktywów?[/b]
Euro Bank to bank specjalizujący się w kredytach konsumpcyjnych, a nie bank uniwersalny. Stąd jego rozmiar. Nie wiem, czy będziemy pierwsi, ale przyjrzymy się każdej ofercie sprzedaży atrakcyjnych aktywów. [b]Co właściwie was interesuje w Polsce? O jakich aktywach pan myśli?[/b] W Polsce mamy silną bankowość korporacyjną i inwestycyjną, mamy leasing, oferujemy kredyty konsumpcyjne. To, czego nam brakuje, to właśnie bankowość detaliczna. Jest to częścią planów rozwoju grupy Société Générale. Chcemy rozwijać detal. Interesują nas kraje, których gospodarki będą rosnąć w perspektywie długoterminowej. A jesteśmy trochę pesymistyczni, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy w rozwiniętych krajach europejskich. Dlatego też naturalnym kierunkiem dla nas jest Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, w której widzimy warunki dla rozwoju. [wyimek]Nie sądzę, żeby teraz był dobry czas na wielkie fuzje. Ogromna instytucja oznacza wyższe ryzyko systemowe[/wyimek] Podobnie postrzegamy Egipt, gdzie stopień penetracji rynku usług bankowych mierzony jako procent PKB jest wciąż ograniczony. [b]Gdyby miał pan do wyboru okazję zakupu banku w Polsce i w Egipcie, który kraj by pan wybrał?[/b] Oba, ale na razie ani w jednym, ani w drugim nie ma takiej okazji. Od pewnego czasu fuzje i przejęcia w sektorze bankowym należą do rzadkości. W ciągu ostatnich 12 – 18 miesięcy nie widzieliśmy sprzedaży zbyt wielu aktywów. Sądzę, że banki przeanalizują swoje modele biznesowe i spróbują ocenić, czy dana część aktywów jest perspektywiczną częścią ich podstawowego modelu. [b]Jakie zmiany nastąpiły w Société Générale po sprawie maklera Jerome’a Kerviela? Transakcje tego waszego byłego pracownika spowodowały straty banku w wysokości ponad 4 mld euro. Nauczyło Was to czegoś?[/b] Wzmocniliśmy kontrolę, w tym kontrolę ryzyka operacyjnego, stworzyliśmy specjalny zespół odpowiedzialny za wyszukiwanie potencjalnych oszustw, zreorganizowaliśmy nasze jednostki back office, tak aby miały bardziej przekrojowy wgląd w procesy. Bardziej bolesny był kryzys po upadku Lehman Brothers. On ciągle rodzi wiele pytań i wyciągamy z niego wnioski. [b]Po obu tych wydarzeniach – upadku Lehman Brothers i oszustwie Kerviela – pojawiły się spekulacje, że wasz główny konkurent na rodzimym rynku, BNP Paribas, lub inna duża grupa finansowa z zagranicy przejmie nad wami kontrolę.[/b] Po pierwsze kryzys pokazał, że duże banki, którymi trudno zarządzać i które mogą generować ryzyko systemowe, niekoniecznie są atrakcyjne dla rządów i nadzorców. Po drugie nasza pozycja konkurencyjna nie uległa zmianie w czasie kryzysu. Patrząc na kapitalizację, Société Générale jest w tej samej lidze co Deutsche Bank. Nasza wartość rynkowa jest taka sama jak niemieckiej instytucji. Banki mają różny zakres działania, różne strategie – i to dobrze. We Francji w bankowości detalicznej jesteśmy liderem, jesteśmy więksi niż BNP Paribas. W sektorze bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej powiększyliśmy nasz udział w rynku. Jesteśmy jednym z pięciu – sześciu przewodnich banków. Na koniec czerwca 2009 r. zajmowaliśmy drugie miejsce w zakresie emisji euroobligacji. [b]Czyli liczy Pan na to, że pozostaniecie niezależni?[/b] Sądzę, że dla gospodarki francuskiej dwa duże banki obsługujące przedsiębiorstwa, czyli BNP Paribas i Société Générale, to dobra rzecz – oznacza to, iż możemy realizować transakcje z różnymi klientami. Jest dość miejsca, aby Société Générale rozwijał się niezależnie od BNP Paribas. Nie sądzę, żeby teraz był dobry czas na wielkie fuzje, bo nowa ogromna instytucja oznacza wyższe ryzyko systemowe. [b]A jaki jest pana stosunek do kwestii bonusów poruszanej m.in. na szczycie G20?[/b] We Francji jako jedni z pierwszych zajęliśmy się definiowaniem zasad, które miałyby regulować strukturę zmiennego wynagrodzenia. Na koniec sierpnia pod okiem nadzorcy uzgodniliśmy wdrożenie nowych zasad. Dla mnie osobiście wynik G20 jest sukcesem. Zasady te zostały uzgodnione przez 20 różnych rządów po analizie przeprowadzonej przez nadzorców działających we wszystkich tych krajach. Powinno to wyrównać warunki prowadzenia działalności. Uznano, że limit bonusów był nie tylko trudny do uzgodnienia między różnymi krajami, lecz również trudny do zdefiniowania. [b]Czyli premie nadal będą tak wysokie jak przed kryzysem?[/b] Przyjęte przez nas zasady powinny wzmocnić odporność systemu, zwiększyć odpowiedzialność ludzi za podejmowane przez nich ryzyko i przyczynić się do zwiększenia kapitału przeznaczonego do realizacji określonych transakcji, co ograniczy zdolność do wypłacania dużych premii. Nowe warunki prawdopodobnie ograniczą też rentowność niektórych rodzajów transakcji, a przez to wypłacane premie. [b]Jaka jest pana opinia na temat światowej gospodarki? Zbliżamy się do końca kryzysu, czy może jesteśmy w połowie?[/b] Myślę, że uniknęliśmy najgorszego. Według mnie w następnych dwóch – trzech kwartałach zaobserwujemy relatywnie dobre dane dotyczące wzrostu PKB, np. w USA. Jednak za tymi zwyżkami stoi tak naprawdę wsparcie poszczególnych rządów, stoją rządowe plany antykryzysowe. Jednak wciąż pozostaje bez odpowiedzi kilka ważnych pytań dotyczących nowego modelu wzrostu. Jakie będzie tempo wzrostu gospodarczego w krajach rozwiniętych? Czy ten wzrost będzie tworzył nowe miejsca pracy? Jak możemy skutecznie obniżyć deficyt finansów publicznych? Nie wydaje mi się, by był to już koniec kryzysu. [ramka][b]CV[/b] Frédéric Oudéa jest szefem Société Générale od maja 2008 r. Ten francuski bank jest 23. największą na świecie instytucją finansową pod względem wielkości kapitałów. Zatrudnia 151 tys. osób i ma 30 mln klientów. W Polsce Francuzi mają oddział, który specjalizuje się w obsłudze firm i bankowości inwestycyjnej, kontrolują też Euro Bank. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL