fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Mieszkańcy nie chcą kopalni

Jerzy Haszczyński
Wyborcy z sześciu podlegnickich gmin opowiedzieli się w referendach przeciwko odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Jej uruchomienie oznaczałoby likwidację 35 miejscowości i wysiedlenie około 20 tysięcy osób
Taki skutek dla gmin Lubin, Kunice, Ruja, Ścinawa, Miłkowice i Prochowice przyniosłaby odkrywkowa eksploatacja największych w Europie pokładów węgla brunatnego. Kopalnia miałaby strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Węgiel pod Legnicą może bowiem zapewnić pokrycie 1/3 zapotrzebowania na energię w kraju przez 40 lat. Według ministerstwa Gospodarki i wielu ekspertów odkrywka to dziś jedyna opłacalna metoda wydobycia węgla.
Planom rządu przeciwni są jednak mieszkańcy, którzy dali temu wyraz w referendach. Z nieoficjalnych danych wynika, że frekwencja wyniosła 51,66 proc a przeciwko odkrywce glosowało ponad 90 proc. mieszkańców.
– Referendum to sprawdzian, jak potrafimy zadbać o własne sprawy – mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin, nieformalny lider oponujących przeciw odkrywce gmin.
Zdaniem samorządowców opinia ponad 32 tysięcy uprawnionych do głosowania wpłynie na ostateczny kształt rządowego dokumentu „Polityka energetyczna Polski do 2030 r.” Gdyby przyjęto go w obecnej wersji, konsekwencją byłoby tzw. zabezpieczenie złoża i ograniczenia w rozwoju poszczególnych gmin (zakaz nowych inwestycji, budownictwa mieszkaniowego itp.).
- Choć odkrywka miałaby ruszyć dopiero za kilkanaście lat, to harmonogram przewiduje wykupy i wysiedlenia ludzi już od 2011 roku – zauważa Zdzislaw Tersa, wójt Kunic.
Referenda poprzedziła kampania informacyjna, prowadzona we wrześniu przez samorządy gmin oraz liczne demonstracje mieszkańców, połączone z blokowaniem dróg. W wielu miejscowościach pojawiły się plakaty z hasłami „Nie dla odkrywki”.
Organizatorzy referendów podkreślają, że nie są przeciwko samej eksploatacji złóż. – Z planów, do których dotarliśmy wynika, że na powierzchni 160 km kwadratowych wydrążono by lej o głębokości ponad 200 m – mówi burmistrz Prochowic Halina Kołodziejska. – Odkrywka to wymazanie z map trzech gmin, migracja tysięcy osób i trwała degradacja środowiska.
Takim planom wydobycia węgla sprzeciwiają się również legniccy posłowie PiS. W ubiegłym roku interpelację w tej sprawie składał też zaniepokojony planami rządu wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński z SLD.
- To dewastacja życia społecznego i gospodarczego na niewyobrażalną skalę – uważa Piotr Borys, eurodeputowany PO, który wraz z posłami ze swej partii z Ziemi Legnickiej wydali oświadczenie wsparciu samorządowców. — Zamiast tradycyjnej technologii, forsowanej przez lobby odkrywkowe, powinniśmy inwestować w nowoczesne technologie wydobycia. UE na nowe technologie ma 50 mld euro – przekonuje Borys.
Również przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek na Forum Ekoenergetycznym w Polkowicach wstrzemięźliwie odniósł się w piątek do rządowych planów. Wskazywał na podziemną gazyfikację węgla, z powodzeniem stosowaną w Chinach czy biogazyfikację, która w Danii pokrywa w 30 procentach zapotrzebowanie na energię alternatywną tego kraju.
[ramka] [b] Więcej o [link=http://www.rp.pl/wegiel/brunatny]węglu brunatnym[/link] w naszym serwisie [link=http://www.rp.pl/wegiel]rp.pl/wegiel[/link][/b][/ramka]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA