fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Kula w czaszkę, czyli złamane słowo Chruszczowa

Decyzję o poddaniu Lwowa Sowietom podjął gen. Władysław Langner. Na zdjęciu w 1932 r., jeszcze w stopniu pułkownika
NAC
Polacy poddali Lwów Sowietom, gdy dostali gwarancję, że oficerowie nie będą aresztowani. Niemal wszyscy trafili do Katynia
22 września 1939 r. Lwów broni się od dziesięciu dni. Z jednej strony Wehrmacht, z drugiej Armia Czerwona. Kierujący oddziałami polskich obrońców gen. Władysław Langner uznaje, że dalszy opór nie ma sensu, i podejmuje – jak się później okazało, tragiczną w skutkach – decyzję: „poddajemy miasto nie Niemcom, tylko Sowietom”.
Dochodzi do spotkania z sowiecką delegacją. Czerwoni parlamentariusze bez żadnych zastrzeżeń przyjmują polskie postulaty. Miasto ma zostać przekazane na warunkach honorowych. Polscy oficerowie mają mieć zagwarantowaną wolność osobistą i prawo do wyjazdu do Rumunii. Zapewnienia te składa osobiście komisarz polityczny Frontu Ukraińskiego Nikita Chruszczow. – Rosja zawsze dotrzymuje swoich zobowiązań – mówi przyszły przywódca Związku Sowieckiego.
Być może właśnie słowo honoru dane przez znanego komunistycznego działacza przekonuje Langnera. Po podpisaniu kapitulacji polski generał mówi: – Z Niemcami prowadzimy wojnę. Miasto biło się z nimi przez dziesięć dni. Oni, Germanie, wrogowie całej Słowiańszczyzny. Wy jesteście Słowianie... Sowieci łamią dane słowo niemal natychmiast. Polskie wojska wychodzą z miasta w kolumnach eskortowanych przez sowieckich żołnierzy. W Winnikach wszyscy oficerowie – szli osobno – zostają aresztowani. – Tylko nielicznym udało się uciec. Reszta trafiła do obozu w Starobielsku. Padli ofiarą zbrodni katyńskiej – mówi prof. Grzegorz Hryciuk, autor książki „Polacy we Lwowie 1939 – 1944: Życie codzienne”. Tymczasem na ulicach Lwowa dochodzi do dantejskich scen. Sowieccy żołnierze grabią miasto, którego bogactwem są oszołomieni. Do pracy natychmiast przystępuje NKWD. W egzekucjach giną polscy policjanci. Zamordowany zostaje dyrektor miejskiej elektrowni Stanisław Kozłowski. Niektórzy polscy żołnierze wbrew rozkazowi gen. Langnera podejmują desperacką próbę obrony przed łupieżcami. W kilku punktach miasta dochodzi do starć. Polacy strzelają z okien i dachów. Prezydent Lwowa Stanisław Ostrowski składa sowieckiemu dowództwu oficjalny protest w sprawie gwałtów i grabieży. Nie odnosi on skutku, a sam Ostrowski – podobnie jak wielu wybitnych lwowiaków – zostaje aresztowany. Wywieziony do Moskwy, dwa lata spędza na Łubiance pod surowym śledztwem. Wiosną 1941 r. dostaje wyrok ośmiu lat łagru za „działalność antysowiecką” i trafia do Krasnojarska nad Jenisejem. Pracuje przy wyrębie lasu, życie ratuje mu pakt Sikorski – Majski. Do Moskwy wywieziony zostaje również autor fatalnej decyzji o poddaniu Lwowa Sowietom gen. Władysław Langner. Nie trafia jednak do więzienia, tylko prowadzi rozmowy z czerwonymi generałami, domaga się uwolnienia aresztowanych oficerów. Odesłany do Lwowa, ucieka do Rumunii i przedostaje się do polskiej armii na Zachodzie. Do końca wojny nie otrzymuje jednak przydziału bojowego. Po wojnie osiada w Walii, gdzie prowadzi gospodarstwo rolne. Umiera w 1972 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA