Biznes

Koniec offsetowych żniw

Samolot transportowy Lockheed Martin C5 nad afgańskim Bagram
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Europa ogranicza offset. Boleśnie odczują to polskie firmy zbrojeniowe
Polska przystąpiła w lipcu do kodeksu offsetowego wprowadzonego przez Europejską Agencję Obrony (EDA), integrującą wspólnotowy rynek uzbrojenia. Ma on zdecydowanie zliberalizować mechanizmy kompensat, na przykład sugeruje, by offset przestał być ważnym kryterium wyboru dostawcy uzbrojenia, a wartość kompensat nie przekraczała należności za kupowany sprzęt. Zdaniem przemysłu to rozwiązania niekorzystne dla zbrojeniówki.
– Skarżyskie Mesko rozwinęło się dzięki offsetowi, więc zmiany, które wprowadza Bruksela, z punktu widzenia naszej firmy nie przyniosą nic dobrego – mówi Waldemar Skowron, prezes skarżyskiej spółki amunicyjnej. Dla Tomasza Hypkiego, eksperta militarnego i wydawcy fachowego pisma „Raport”, przystąpienie do kodeksu offsetowego EDA oznacza dalsze osłabienie i tak mizernej pozycji Polski na europejskim rynku uzbrojenia. – Przestajemy się liczyć. Wszystkie państwa, nie wyłączając takich potęg jak USA, chronią swoich producentów broni. My znowu oddajemy pole – twierdzi Hypki.
Europa liberalizuje przepisy, tymczasem w Polsce dopiero w ostatnim czasie nadszedł czas offsetowych żniw. – Jeszcze kilka lat temu przegrywaliśmy z wytrawnymi negocjatorami, np. z Lockeeda Martina, ale uczyliśmy się na błędach – mówi Andrzej Kiński, szef pisma „Nowa Technika Wojskowa”. Przy negocjowaniu kilkunastu programów kompensacyjnych o wartości ponad 8 mld dol. krajowe firmy nie uniknęły błędów, ale wartość zrealizowanych dotąd projektów – 6,5 mld dol. – robi wrażenie. Zdaniem Kińskiego bez offsetu izraelskiego Rafaela (dostawca przeciwpancernych pocisków Spike) nie zrobilibyśmy tak szybko postępu w technice rakietowej, a bez pomocy Amerykanów skarżyskiego Meska nie byłoby stać na uruchomienie produkcji najnowocześniejszej amunicji do jastrzębi i rosomaków. Lockheed, największy i jeszcze kilka lat temu najbardziej krytykowany partner offsetowy polskiej gospodarki, dostawca samolotów F-16, do końca 2008 r. wykonał zobowiązania warte prawie 5 mld zł (z planowanych 6 mld). Teraz pracuje nad uruchomieniem w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Bydgoszczy centrum serwisowego dla polskich F-16. Ponieważ bydgoska firma stara się przejąć nie tylko malowanie płatowca, ale też serwis kluczowych agregatów z najwyższej technologicznej półki, uruchomienie centrum nastąpi z kilkumiesięcznym poślizgiem – w końcu tego roku. O tym, jak trudno przenieść na poziom biznesu offsetowe zobowiązania, świadczy zakończona w tym roku pięcioletnia odyseja związana z przejęciem technologii budowy systemów celowniczych i termowizyjnych od partnerów włoskiej Oto Melary, dostawcy wież bojowych do rosomaków. – Ostro upominaliśmy się o swoje. Kilkakrotnie stawialiśmy sprawę na ostrzu noża, z rządową interwencją włącznie. Ale zdobyliśmy technologie, na których nam zależało – mówi Ryszard Kardasz, prezes Przemysłowego Centrum Optyki w Warszawie. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=z.lentowicz@rp.pl]z.lentowicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL