Polityka

Co ma europoseł w domu i kieszeni

Ryszard Czarnecki (PiS) ma pięć mieszkań: cztery z nich wycenił na 800 tys. zł, piąte, 120-metrowe w Brukseli, kupił na kredyt, który dopiero zaczyna spłacać
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Majątki eurodeputowanych: Wśród najbogatszych są Róża Thun i Lena Kolarska-Bobińska z PO. Nie dorobił się Jerzy Buzek
- Pierwszy raz podsumowałam swój majątek i jestem zadowolona ze stanu posiadania – mówi prof. Kolarska-Bobińska, która złożyła w Sejmie pierwsze w życiu oświadczenie majątkowe.
Była dyrektor fundacji Instytutu Spraw Publicznych ma dom o wartości ponad 800 tys. zł, 82-metrowe mieszkanie warte 290 tys. zł i dwie działki rekreacyjne. Jako dyrektor Instytutu od stycznia do czerwca tego roku zarobiła 144 tys. zł, jako członek rady nadzorczej Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych – prawie 16 tys. zł. Otrzymuje też honoraria autorskie (12 tys. zł) i emeryturę (17 tys. zł). Do dochodów zaliczyła także 15 tys. zł wynagrodzenia profesora w Collegium Civitas. - Jak widać, do polityki nie poszłam dla pieniędzy. To była ciekawość, czy się sprawdzę na innym polu. Już widzę, że nie jest łatwo – śmieje się prof. Kolarska-Bobińska.
[link=http://www.rp.pl/artykul/16,341042_Imponujace_majatki_nowych_europoslow_.html]"Rz" ujawniła[/link] w wydaniu online majątki 14 europosłów, głównie debiutantów. Z ich oświadczeń majątkowych wynika, że najchętniej inwestują w nieruchomości. Tak robi Róża Thun (PO) z Krakowa, do niedawna dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, która majątkiem może konkurować z Ryszardem Czarneckim, europosłem PiS, jednym z bogatszych polskich polityków w europarlamencie. Thun ma ponad 300-metrowy segment wart milion złotych, 100-metrowe mieszkanie warte prawie 900 tys. zł i 160-metrowe o wartości 800 tys. zł. Jest też posiadaczką dwóch gruntów rolnych. Jako dyrektor przedstawicielstwa Komisji zarobiła w tym roku prawie 80 tys. zł. Dr Marek Migalski (PiS), politolog, za pieniądze z pracy naukowej dla trzech uczelni kupił dom wart pół miliona złotych. – Kilka lat oszczędzałem, ale na szczęście, nie musiałem brać kredytu – mówi. Ma też kawalerkę i grunt rolny wart 20 tys. zł. Zarobił w tym roku 72 tys. zł. Jacek Kurski (PiS), który do Brukseli przeniósł się z Wiejskiej, do poselskiej pensji dorobił w tym roku jako scenarzysta i reżyser spotów dla PiS. Otrzymał 41 tys. zł za prawa autorskie. – Musi pani przyznać, że pomysł z Anną Cugier-Kotką (aktorką, która w poprzedniej kampanii grała w spocie PO – red.) był niezły. Normalnie za takie coś bierze się na rynku 100 – 300 tys. zł – zaznacza Kurski. Przy nowicjuszach w PE skromnie wypadają eurodeputowani z dłuższym stażem: prof. Jerzy Buzek i dr Jan Olbrycht (obaj z PO). Były premier, który został szefem europarlamentu, ma co prawda ok. 190 tys. zł oszczędności, ale tylko dwa małe mieszkania, które w sumie wycenił na 75 tys. zł (podkreśla też, że jedno należy do żony). Jan Olbrycht (były marszałek województwa śląskiego, uznany w 2007 r. za najlepszego europosła) ma dwa mieszkania spółdzielcze i skromne oszczędności: 15 tys. zł i 5 tys. euro. – Bo ja politykę pojmuję jak służbę – tłumaczy. Na potrzeby oświadczeń majątkowych posłowie wyceniają nieruchomości dowolnie, np. na podstawie nieaktualnych cen. Ma to zmienić nowe prawo antykorupcyjne, które przygotowuje minister Julia Pitera.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL