fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Windykatorzy jak detektywi

Fotorzepa, Radosław Pasterski Radosław Pasterski, MW Michał Walczak
Banki śledzą nierzetelnych dłużników. Wynajmują windykatorów do odnajdywania tych, którzy się ukrywają
Załóżmy, że bank w styczniu tego roku pożyczył Janowi Kowalskiemu 20 tys. zł na dwa lata. Ten spłacał regularnie raty do kwietnia. Od tego czasu bank nieraz próbował się z nim skontaktować. Bezskutecznie. Numer telefonu, który Jan Kowalski podał we wniosku kredytowym, jest już nieaktualny. Adresat nie odbiera także wysyłanej przez bank korespondencji.
– Aby uniknąć takiej sytuacji, banki coraz częściej zlecają firmom windykacyjnym uaktualnienie danych klientów – mówi Jarosław Długi, dyrektor sprzedaży w firmie APS Poland. Zadaniem windykatorów jest znalezienie przede wszystkim aktualnego numeru telefonu do nierzetelnego dłużnika. Bankom zależy także na informacji, czy ich klient w ogóle ma telefon komórkowy, czy jest to telefon na kartę czy abonamentowy. Jeśli windykator nie może zdobyć numeru telefonu, to stara się o aktualny adres. Wówczas bank może wysłać swojego pracownika, który upomni się o pieniądze.
Do firm windykacyjnych trafiają nie tylko osoby, które nie spłacają swoich zobowiązań od kilku miesięcy, ale także ci, którzy z ratą zalegają zaledwie miesiąc. – Usługa skiptracing, czyli poszukiwania kontaktu, cieszy się rosnącą popularnością. O ile w ubiegłym roku banki pytały o taką możliwość sporadycznie, o tyle w bieżącym coraz częściej włączają skiptracing do zapytań ofertowych – tłumaczy Iwona Słomska z wrocławskiego Kruka. Obecnie Kruk nie świadczy takiej usługi dla żadnego z banków. – Koncentrujemy się na odzyskiwaniu należności i na razie przy dużej ilości zleceń w tym zakresie skiptracing jest zbyt odległy od naszego podstawowego biznesu – wyjaśnia Słomska. Banki zlecają uaktualnienie danych kontaktowych klientów z dwóch powodów. Bardzo im zależy na tym, żeby jak najmniej kredytów wpadło do portfela z tzw. pożyczkami nieregularnymi, na które trzeba tworzyć rezerwy. Do końca roku zostało kilka miesięcy i bankowcy zrobią wszystko, żeby tych rezerw utworzyć jak najmniej. Większe rezerwy oznaczają niższy wynik. – Banki tną koszty. Zlecenie takiej usługi firmie zewnętrznej może się okazać tańsze i bardziej efektywne niż przeprowadzanie tego procesu w banku – mówi Jarosław Długi. – Firmy windykacyjne mają własne bazy danych, z których mogą korzystać. Prawdopodobieństwo, że namiar na klienta banku będzie szybko znaleziony, jest większe. Drugi powód jest taki, że wiele banków ograniczyło zatrudnienie lub jest w trakcie zwolnień grupowych. I może nie mieć pracowników, którzy mogliby się zająć takimi poszukiwaniami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA