Biznes

Polsko-rosyjskie negocjacje gazowe na finiszu

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Jeszcze w tym tygodniu może zostać podpisana umowa dotycząca zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Polski
W czwartek i piątek w Warszawie odbędzie się spotkanie międzyrządowego polsko-rosyjskiego zespołu negocjacyjnego. – Prawdopodobnie będzie to runda kończąca negocjacje – usłyszeliśmy w Ministerstwie Gospodarki. Wiceminister Joanna Strzelec-Łobodzińska będzie prowadzić spotkania. Szanse na ostateczne uzgodnienia są bardzo duże, bo kluczowa kwestia, czyli wydłużenie okresu dostaw dla Polski i zwiększenie ich ilości, została praktycznie ustalona. Pisaliśmy o tym we wczorajszym wydaniu „Rz”.
Przedstawiciele resortu gospodarki nie komentują przebiegu negocjacji, ale z naszych informacji wynika, że do ustalenia pozostały jeszcze tylko kwestie dotyczące opłat, jakie rosyjski koncern Gazprom ma ponosić za transport swojego gazu polskim odcinkiem rurociągu jamalskiego. Gazprom śle tą drogą do Niemiec ok. 27 mld m sześc. paliwa rocznie, a PGNiG odbiera ok. 3 mld m sześc. Opłaty za tranzyt to główne źródło utrzymania spółki EuRoPol Gaz, w której Gazprom i PGNiG mają po 48 proc. udziałów. Każdy wzrost stawki opłat tylko o pół dolara (za przesłanie 1000 m sześc. paliwa na odcinku 100 km) to większe o ok. 92 mln dolarów rocznie wydatki Gazpromu. Dlatego koncernowi zależy na tym, by stawki tranzytowe były jak najniższe. A ostatnie lata to okres konfliktów w zarządzie EuRoPol Gazu o ich wysokość. Zarząd tworzą przedstawiciele głównych udziałowców.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że strona polska liczy, iż w trakcie negocjacji uda się zachować zapis o ustalaniu stawek zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Stawki muszą być ustalane zgodnie z wymogami Urzędu Regulacji Energetyki. Strona rosyjska już raz – w 2003 r., gdy było renegocjowane porozumienie międzyrządowe, „wywalczyła” zgodę na stopniowe obniżanie stawek opłat za tranzyt. Docelowo miały one zejść z poziomu ok. 2 dolarów do 0,5 dolara za 1000 m sześc. (na odcinku 100 km). Uzgodnienia nie weszły w życie. Polska jako kraj członkowski Unii Europejskiej nie może traktować w sposób uprzywilejowany żadnej z firm zajmujących się transportem gazu. Przesyłający ten surowiec na terenie Polski Gaz System pobiera opłaty zgodnie z wymogami URE, który chciał obejść Gazprom przy okazji umowy z EuRoPol Gazem. W tle dyskusji o stawkach jest kwestia przychodów EuRoPol Gazu i ustalenia, czy spółka ta ma generować zyski czy też wpływy z opłat mają posłużyć tylko do pokrycia bieżących potrzeb i spłaty kredytów zaciągniętych na budowę rurociągu. Ale te uzgodnienia nie weszły w życie. Jeszcze trudniejszą sprawą do ustalenia może się okazać układ właścicielski w EuRoPol Gazie i przyszłość trzeciego udziałowca – spółki Gas Trading, do której należy 4 proc. udziałów. Wśród właścicieli spółki są PGNiG, Gazprom i kontrolowany przez biznesmena Aleksandra Gudzowatego Bartimpex. Z nieoficjalnych informacji wynika, że strona rosyjska jest zainteresowana zmianą akcjonariatu, tak by Gazprom i PGNiG miały po 50 proc. udziałów EuRoPol Gazu. Może to być jednak wyjątkowo trudne do zrealizowania. Szef Bartimpeksu wielokrotnie mówił, że udział Gas Tradingu ma istotne znaczenie dla strony polskiej. Przekonanie go do zmiany opinii będzie bardzo kłopotliwe, zarówno dla przedstawicieli PGNiG, jak i Gazpromu. Oprócz tego trzeba by ustalić wycenę 4 proc. pakietu akcji EuRopol Gazu. I to, kto miałby ponieść gros wydatków z tym związanych. Sprawa przyszłości Gas Tradingu jest jednak kwestią poboczną w polsko-rosyjskich negocjacjach dotyczących kontraktu na wieloletnie dostawy gazu. [i]Komentarz wideo Agnieszki Łakomej [link=http://www.rp.pl/artykul/340742.html]tv.rp.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL