Biznes

Nie ma nowej listy prywatyzacyjnej

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Nowy plan rządu dopiero za dwa tygodnie. Ale już zaprosił inwestorów do zakupu akcji energetycznej Enei
Nowa lista firm z udziałem Skarbu Państwa przeznaczonych do sprzedaży w przyspieszonym trybie dopiero powstaje – powiedział wczoraj premier Donald Tusk. Jak wynika z wypowiedzi premiera nad uaktualnieniem programu dopiero pracuje Komitet Stały Rady Ministrów, który zajmie się nim 3 sierpnia. Nad efektami tych prac w ciągu dwóch tygodni pochyli się cały rząd i to wówczas będzie wiadomo, jakie spółki trafią pod młotek i w jakim trybie.
Choć programu jeszcze nie ma, pierwsze kroki w celu przyspieszenia prywatyzacji resort skarbu podjął już wczoraj. Sierpień tradycyjnie uchodzi za martwy miesiąc dla prywatyzacji (doradcy i część urzędników jest wówczas na urlopach, nie przygotowuje się analiz), ale resort skarbu zdecydował się nie czekać do września i skierować do inwestorów zaproszenie do zakupu 67,05 proc. akcji Enei. Minister skarbu do 13 sierpnia dał inwestorom czas na zgłoszenie zainteresowania zakupem pakietu poznańskiej spółki energetycznej. Inwestor będzie zobowiązany do wykupienia od pracowników akcji Enei po cenie nie niższej od tej, jaką zapłaci Skarbowi Państwa. Najpewniejszym oferentem wydaje się szwedzki Vattenfall. Koncern ten ma już ok. 19 -proc. udział w kapitale poznańskiej spółki. Ale szef Vattenfall Polska przyznaje, że jest zaskoczony decyzją ministra skarbu.
– Nie znamy jeszcze warunków transakcji. Ustalono jednak wyjątkowo krótki termin na zgłoszenie zainteresowania – mówi ”Rz” Torbjörn Wahlborg. – Mamy wakacje, może być trudno uzyskać zgodę władz koncernu na złożenie oferty. W czeskim CEZ usłyszeliśmy, że jest zainteresowany prywatyzacją polskich spółek i przeanalizuje przypadek Enei. W niemieckim RWE oraz francuskim GDF Suez nikt nie chciał się wypowiadać na temat przetargu. Gdyby resort skarbu chciał sprzedać akcje Enei po cenie giełdowej, to zarobiłby 5,8 mld zł. Ale eksperci branży przyznają, że wycena rynkowa może być tylko podstawą do negocjacji. Wczoraj za akcje spółki płacono tyle samo co na piątkowym zamknięciu, czyli 19,65 zł. – Minister powinien żądać więcej, niż akcje kosztują na giełdzie – mówi jeden z ekspertów. – Inwestor powinien zapłacić premię za przejęcie kontroli. Zdaniem naszego rozmówcy w tego typu transakcjach sprzedający może zażądać nawet o 30 proc. więcej, niż wynika z giełdowej wyceny. – Przygotujemy własną wycenę, bo musimy brać pod uwagę aktualną sytuację na rynku energetycznym, jak i średnioterminowe perspektywy – mówi prezes Wahlborg.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL