Sylwetki

Duda: Banki chcą, bym nadal był szefem firmy

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
- Nie mam sobie nic do zarzucenia, oprócz niefortunnej nieautoryzowanej wypowiedzi o opcjach, za którą już wielokrotnie przeprosiłem- mówi Maciej Duda, prezes PKM Duda
[b]Kiedy w piątek rano wchodził pan na spotkanie z wierzycielami, od którego zależał los pana firmy był pan przekonany, że PKM Duda nie upadnie? [/b]
Od dwóch, trzech tygodni widzieliśmy, że jest realna szansa na porozumienie. Wcześniej były oczywiście momenty, kiedy obawialiśmy się, że dojdzie do zerwania negocjacji. Zarówno my, jak i banki walczyliśmy o jak najkorzystniejsze zapisy. [b]Najtrudniejszy moment negocjacji?[/b]
Zdecydowanie ustalenie warunków konwersji długu na akcje. Banki chciały, aby do wymiany doszło po cenie nominalnej lub w niewielkim stopniu przekraczającej 1 zł. O ile w przypadku kredytów byliśmy w stanie ustąpić, o tyle w kwestii opcji takiej ceny nie mogliśmy zaakceptować. [b] O jaką zatem cenę akcji zabiegał zarząd spółki? [/b] Chcieliśmy, aby było to co najmniej 1,6 zł w przypadku opcji. Banki proponowały 1,1 zł, więc ostateczna cena 1,3 zł to kompromis, który udało się nam wypracować po kilku nerwowych rozmowach. [b]Biorąc pod uwagę wszystkie zapisy w układzie, który z nich był najważniejszy z punktu widzenia zarządu? [/b] Poza ceną konwersji i opcją buy-back był to zabezpieczony kredyt konsorcyjny. Wiemy, że spółki o lepszej kondycji niż PKM Duda mają problemy z uzyskaniem finansowania na poziomie trzymiesięczny WIBOR plus 4 proc., nam udało się wynegocjować WIBOR powiększony o 2,5 proc. Banki długo się nie chciały na to zgodzić, ale przekonaliśmy je, że będąc akcjonariuszem spółki nie mogą jednocześnie zarabiać na niej za wszelką cenę. [b]Czy prawo do skorzystania z opcji buy — backu to propozycja zarządu?[/b] Tak. Banki dążyły do jak najszybszego wprowadzania akcji do obrotu, co mogłoby grozić przyjęciem spółki przez inwestora strategicznego lub ogromną jednorazową podażą akcji na rynku giełdowym. Nie byłoby to dobre ani dla obecnego zarządu ani dla akcjonariuszy. Mamy 3,5 roku na zdobycie środków na odkupienie akcji. Część kwoty możemy pozyskać ze sprzedaży akcji spółki Makton, którą zamierzamy wprowadzić na giełdę. [b]Spółka chciałaby odkupić wszystkie akcje od banków w celu ich umorzenia. Czy to realny plan?[/b] Uda nam się to, jeżeli założymy, że sprzedamy część aktywów po dobrych cenach. Jeżeli zrealizujemy planowaną wcześniej emisję akcji serii H, to także moglibyśmy dzięki niej odkupić część akcji w ramach opcji buy — back. Zgodnie z uchwałą musi być ona przeprowadzona do 8 grudnia 2009 r. Zgodę na nią musi jednak wydać nowa rada nadzorcza. [b]Skąd propozycja, że rodzina Duda obejmie akcje serii H za 20 mln zł? [/b] To był wymóg banków. Dzięki temu zgodziły się na udzielenie nam długoterminowego kredytu konsorcyjnego oraz wyższą cenę konwersji. [b]Czy uważa się pan nadal za wiarygodnego prezesa? [/b] Nie mam sobie nic do zarzucenia, oprócz niefortunnej nieautoryzowanej wypowiedzi o opcjach, za którą już wielokrotnie przeprosiłem. Nie zawieraliśmy transakcji walutowych w celach spekulacyjnych. Kiedy podpisywaliśmy umowy opcyjne wszystko wskazywało na to, że złoty będzie się nadal umacniał, a gospodarka będzie się dalej rozwijała. [b]Nie rozważał pan rezygnacji ze stanowiska? [/b] Byłem otwarty na takie rozwiązanie, jednak to banki zażądały, aby do końca 2012 roku członkowie zarządu nie mogli zrezygnować ze stanowiska. Gdybym nie zgodził na podpisanie nowego bardziej rygorystycznego kontraktu menedżerskiego, to nie byłoby układu. [b]Sprawę PKM Duda nadal bada KNF, a Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zapowiada, że złoży zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez pana przestępstwa?[/b] Każdy ma takie prawo. My także możemy się bronić. Nie pozwolimy się bezkarnie obrażać. Jeżeli będzie to konieczne podejmiemy odpowiednie kroki prawne. [b]Jak zamierza pan poprawić swoją wiarygodność? [/b] Głównie poprzez poprawienie wyników spółki. Mamy czas na przygotowanie restrukturyzacji grupy i zwiększenie jej efektywności. [b]Jaki zatem był dla spółki drugi kwartał 2009 r. ? [/b] Nie mogę komentować wyników, tym bardziej, że obecnie spółki zależne raportują jeszcze swoje wyniki półroczne. Trzeba pamiętać, że drugi kwartał nie był odzwierciedleniem wszystkich możliwości generowania wyników przez spółkę. W tym czasie trwało postępowanie naprawcze i pojawiały się informacje, że możemy zbankrutować, to na pewno nie ułatwiało prowadzenia bieżącej działalności. Zdecydowanie bardziej interesują mnie wyniki w kolejnych okresach sprawozdawczych. [b] Jakie zatem cele stawia sobie spółka? [/b] Obecnie chcemy się skupić na rozwoju organicznym, a w szczególności zwiększeniu sprzedaży, poprawie marż i obniżce kosztów. [b]Będziecie wyprzedawać aktywa? Jeżeli tak, to które? [/b] Nie zamierzamy podejmować gwałtownych kroków polegających na szybkim pozbywaniu się aktywów. Planujemy sprzedaż głównie nieruchomości nie związanych z produkcją, co pozwoli nam poprawić przepływy pieniężne. [b] Jak z perspektywy czasu ocenia pan swoje decyzje? Być może przesadziliście z inwestycjami?[/b] Z perspektywy czasu można zastanawiać się, czy tempo inwestycji nie było za szybkie. Jednak wówczas takie były oczekiwania rynku. Na każdym spotkaniu z inwestorami padały pytania o kolejne przejęcia. Wszystkie decyzje o dotychczasowych akwizycjach były przyjmowane jednogłośnie przez akcjonariuszy. Wydaje mi się, że za kilka lat gdy, gdy spojrzymy na to, co zrobiliśmy w kwestii rozwoju hodowli czy też inwestycji na Ukrainie, nie będziemy żałować, że się z tego nie wycofaliśmy. [b]Zapowiadał pan wcześniej, że szukacie inwestora dla spółki. Chcieliście go przedstawić bankom tuż przed zakończeniem negocjacji. Dlaczego zmieniliście zdanie? [/b] Część funduszy oczekiwała większego dyskonta niż były w stanie zaakceptować banki, a część uznała, że nie uda się zakończyć negocjacji do 24 lipca. Jeżeli sąd zarejestruje układ i nastąpi rejestracja podwyższenia kapitału, będziemy mogli powrócić do rozmów. Możliwe są dwa scenariusze: zaproszenie inwestorów do wzięcia udziału w emisji akcji serii H lub wejście do spółki po odkupieniu część akcji od banków. Ten drugi wariant jest jednak znacznie mniej korzystny dla spółki i akcjonariuszy. [b]Czy spółkę czeka teraz okres stagnacji? [/b] Absolutne nie. Będziemy nadal się rozwijać, być może nieco wolniej. Mamy kilka pomysłów na inwestycje, które pozwolą na obniżenie kosztów i poprawę marż w grupie kapitałowej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL