Biznes

Co dalej ze stoczniami

Przyszłość stoczni w Gdyni i Szczecinie wciąż nie jest jasna
Rzeczpospolita, Piotr Wittman Piotr Wittman
Zakłady w Szczecinie i Gdyni. Co będzie, jeśli inwestor nie zapłaci?
– Jeśli pieniądze od inwestora nie wpłyną do 17 sierpnia, możemy rozważać dwa warianty dalszego działania – mówi „Rz” Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu. – Albo uznamy, że możemy kontynuować próbę sprzedaży składników majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie w drodze specustawy, albo wejdą one w skład masy upadłościowej i będzie sprzedawać je syndyk. [wyimek]2,7 mld zł wynoszą łącznie wierzytelności stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zgłosiły je 384 podmioty [/wyimek]
Wszystko – jak dotąd – zależy jednak od Komisji Europejskiej. To ona decyduje, jak długo obowiązywać będzie stoczniowa specustawa, na mocy której podzielony majątek stoczni sprzedawano na przetargach w ramach tzw. postępowania kompensacyjnego. W kilku takich przetargach kluczowe aktywa obu zakładów wylicytowała zarejestrowana na Antylach Holenderskich spółka Stichting Particulier Fonds Greenrights, która miała za nie zapłacić do 21 lipca. Nie dotrzymała jednak terminu – kolejny to 17 sierpnia. Tyle że, zgodnie z ustaleniami z KE, resort skarbu miał zamknąć całą transakcję do końca lipca i poinformować Brukselę o przebiegu postępowania kompensacyjnego. KE zakładała, że uda się je zakończyć do 31 maja, ale skarb już raz prosił o jego przedłużenie. Teraz – jak pisaliśmy w piątek – zrobił to po raz drugi. Nie wiadomo też, jak Komisja, która ocenia, czy sprzedaż stoczniowego majątku przebiega prawidłowo, odniesie się do ostatnich wydarzeń.
Zakładając, że KE zgodzi się na wydłużenie terminu obowiązywania specustawy, a także dalszą sprzedaż majątku w jej trybie, resort skarbu może próbować ponownie zaoferować niesprzedane aktywa stoczni na przetargach. – Oprócz składników majątku wylicytowanych przez SPFG mamy jeszcze 12 innych, których nie oferowaliśmy dotąd w przetargach, bo w pierwotnej wersji obowiązywania specustawy było na nie zbyt mało czasu – mówi „Rz” Zdzisław Gawlik. – Teraz możemy sprzedawać je wszystkie. Co innego, gdy Bruksela powie „nie”. Wariant, który będzie trzeba wówczas zastosować, jest znacznie mniej optymistyczny. Zgodnie ze specustawą prezes Agencji Rozwoju Przemysłu musi umorzyć postępowanie kompensacyjne. Niesprzedany majątek wchodzi w skład masy upadłościowej i trafia do syndyka. Prawnicy zwracają jednak uwagę, że taki scenariusz praktycznie przekreśliłby szansę na dalszą produkcję stoczniową. Aby wyjaśnić te sprawy, w środę ma dojść do spotkania ministra skarbu Aleksandra Grada ze związkowcami stoczni Gdynia i Szczecin. Resort przesłał pismo w tej sprawie do stoczniowców. Czy resort skarbu ma szansę dochodzenia 380 mln zł od spółki SPFG, gdyby ich nie zapłaciła? – Naszym zdaniem majątek stoczni nie ma wad prawnych – mówi „Rz” wiceminister skarbu. – A my zawarliśmy z inwestorem umowę, której niedotrzymanie uprawnia nas do dochodzenia jej realizacji przez drugą stronę przed sądem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL