Opinie

Informacje tajne przez poufne w nadwiślańskim wydaniu

Andrzej Błachut, szef rynków wschodzących w banku Julius Baer w Zurichu
Rzeczpospolita
Polski rynek kapitałowy wciąż jest w fazie tworzenia i cały czas brakuje na nim odpowiednich standardów postępowania. Dopóki one nie powstaną, wokół wielu spraw będą narastały kontrowersje.
Co zrobić ma aktywny analityk giełdowy czy zarządzający funduszami inwestycyjnymi, który odwiedza giełdowe spółki, jest z nimi w bieżącym kontakcie – gdzie w tym wypadku jest granica między informacją poufną a dociekliwością zarządzającego?
Co w przypadku, gdy dziennikarz ma dostęp do informacji poufnej i dzwoni po komentarz do zarządzającego, pytając go o zdanie. Czy osoba podejmująca decyzje inwestycyjne może po takim telefonie kupować lub sprzedawać akcje? W momencie gdy dostęp do istotnej informacji ma dziennikarz lub analityk jest to już informacja publiczna czy wciąż poufna? Pomijając ostatnią sprawę związaną z wykorzystaniem informacji poufnej w przypadku handlu akcjami PGNiG, o której poinformowała „Rz”. Jak ma rozumować zarządzający, jeżeli dzwoni do niego analityk (bez wymieniania źródła swoich informacji) i zacznie opowiadać, że właśnie zrobił korektę prognoz wyników finansowych i wychodzi mu, iż dana spółka powinna zarobić 100 mln zł mniej od prognoz rynkowych. Skąd osoba podejmująca w takim przypadku decyzje o sprzedaży akcji ma się domyślić, że podstawą tych korekt jest precyzyjna informacja ze spółki, a nie wyliczenia analityka. Popadamy tutaj w paranoję.
Poza funduszem akcji Europy Centralnej zarządzam też funduszem spółek afrykańskich i na moim „radarze” jest ponad 1000 firm. Nie mam takiej fizycznej możliwości, abym po każdym telefonie analityka sprawdzał w spółkach, czy uzyskane informacje są publicznie znane. Moim zdaniem ważniejsza od całej sprawy jest kwestia uregulowania kontaktu spółki z inwestorami. Rozwiązaniem mogłoby być komunikowanie się spółek jedynie poprzez rozbudowane konferencje dla inwestorów, z których informacje powinny być niezwłocznie upubliczniane. Bo jeśli ktoś bardzo restrykcyjnie popatrzy na obecne standardy, to również w nich może się dopatrzyć złamania prawa. Często po publikacji oficjalnych wyników zarząd organizuje telekonferencje dla wybranych dużych inwestorów, na których podawane są istotne informacje o spółce, o których nie przeczytamy następnego dnia w gazetach czy raportach bieżących. Czy to też są informacje poufne? [i]Andrzej Błachut, szef rynków wschodzących w banku Julius Baer w Zurichu [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL