Warszawa

Trwa wyprowadzka kupców

Wynoszenie towaru z hali KDT
Fotorzepa, Darek Golik
Dziesięciu handlarzy z Kupieckich Domów Towarowych odbiera dziś towar ze swoich stoisk. Pierwszeństwo mają ci, którzy zostawili w hali rzeczy osobiste.
Akcja na warszawskim Placu Defilad przebiega spokojnie. Na teren hali ze stoiskami co godzinę wpuszczany jest jeden właściciel sklepu wraz z osobą towarzyszącą. W środku dołącza do nich specjalna ekipa techniczna, która pomaga rozmontować regały i inne wyposażenie stoiska. Cała operacja jest nagrywana.
Na liście osób wchodzących w pierwszej kolejności umieszczone zostały te, które zostawiły w hali rzeczy osobiste: dokumenty, klucze do mieszkań, czy lekarstwa. Następnie wchodzić będą właściciele stoisk leżących w najbardziej zniszczonej alejce. Obecni na miejscu kupcy skarżą się jednak, że godzina, którą dostali to zbyt mało czasu. Argumentują, że niektórzy mają po kilka stoisk.
Jednak pierwsza osoba, która weszła po towar przebywała w hali ponad godzinę i - jak powiedziała - "nikt jej nie poganiał". [srodtytul] Towar trzeba pakować dwa razy[/srodtytul] Kupcy narzekają też na organizację wywozu towarów: muszą je załadować na podstawioną przez agencję ochrony ciężarówkę, która wywozi towar poza barierki ogradzające halę, a tam ładunek trzeba przeładować po raz drugi. Reprezentujący KDT w mediach Damian Grabiński poinformował, że odbieranie towaru poprzedziło zamieszanie z dostarczeniem listy z 10 pierwszymi nazwiskami, którą - zgodnie ustaleniami z komornikiem - należało dostarczyć przed godziną 8. Agnieszka Koszewska z zarządu KDT miała ją na miejscu, ale odesłano ją do urzędu miasta - jak zwrócił uwagę Grabiński - otwieranego dopiero o 8. Ostatecznie listę odebrał na miejscu asesor komornika i zezwolił na wejście pierwszej osobie. Zgodnie z oczekiwaniami kupców w kolejnych dniach liczba osób, które będą mogły wejść do hali będzie większa. Od jutra będzie to już 25 osób dziennie.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL