Społeczeństwo

Braniccy odzyskają archiwa Wilanowa

Pałac w Wilanowie
Rzeczpospolita
Sąd uznał roszczenia rodziny. Do byłych właścicieli mogą wrócić m.in. nadania królewskie z XVI w. warte nawet 300 mln zł
Rodzina Branickich, walcząca w sądzie o zwrot wartego miliony złotych zbioru pałacu w Wilanowie, odniosła sukces. Warszawski Sąd Apelacyjny uznał wczoraj, że bezcenne archiwalia przejęte w tzw. reformie rolnej powinny do niej wrócić.
Na sporny zbiór składają się m.in. archiwa rodowe Branickich i Potockich, w tym np. nadania królewskie z XVI wieku (wyceniane na 100 – 300 mln zł), ale są też dokumenty o charakterze publicznym, jak choćby akta rezygnacji z urzędu prezydenta Stanisława Wojciechowskiego z 1926 roku (po zamachu majowym). Sąd uznał, że roszczenia rodziny Branickich się nie przedawniły, a Skarb Państwa archiwów nie zasiedział.
Stwierdził, że przez wszystkie lata PRL (a nie tylko okres stalinowski, jak twierdzili przedstawiciele strony państwowej) wymiar sprawiedliwości był zawieszony dla tego rodzaju żądań. – Nie było trybu pozwalającego na uchylenie wadliwych przepisów, a sądy tego rodzaju pozwy odrzucały – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Barbara Trębska. Sąd przyjął więc, że datą, od której należy liczyć bieg prze- dawnienia dla takich żądań (w tym wypadku dziesięcioletni), jest 28 grudnia 1989 roku – czyli zmiana konstytucji i zadekretowanie w niej demokratycznego charakteru państwa polskiego. Zanim jednak cenne archiwalia wrócą do rodziny, sąd okręgowy (który oddalił pozew) będzie musiał zbadać, czy wszystkie przedmioty ze zbioru należały do Branickich. Pozwany, czyli Archiwa Państwowe, oraz występujący w sprawie prokurator Robert Sawicki, szacują, że ok. 40 proc. akt z kilku tysięcy zgromadzonych może mieć charakter dokumentów publicznych i nie powinno wracać do Branickich. Według pozwanych dla części archiwów trudno ustalić właściciela, natomiast do rodziny należało tylko ok. 30 proc. O zwrot archiwaliów Braniccy walczą już od 1991 r. Niedawno zaczęli starać się także o odzyskanie barokowego pałacu w Wilanowie wzniesionego dla Jana III Sobieskiego. Rodzina deklaruje, że po odzyskaniu nieruchomości pozostawi w niej istniejące tam muzeum. Do zarządzania nim zamierza powołać specjalną fundację. Formalnie sprawy pałacu i archiwaliów się nie łączą, ale wczorajszy sukces zapewne doda rodzinie Branickich argumentów w kolejnym sporze. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.domagalski@rp.pl]m.domagalski@rp.pl[/mail] [ramka][b]Walka o zadłużony majątek[/b] Braniccy wystąpili o odzyskanie pałacu w Wilanowie na drodze administracyjnej. „Rz” wielokrotnie opisywała starania rodziny o zwrot nieruchomości. Sprawa jest trudna, bo majątek przejęty po wojnie przez państwo jeszcze przed wojną był bardzo zadłużony. Chociaż Anna Branicka-Wolska, córka ostatniego właściciela, twierdziła w rozmowie z „Rz”, że dług spłacono już w czasie okupacji. Muzeum tę spłatę długów podważa – według jego przedstawicieli zobowiązania przewyższały wartość majątku. Wątki związane z hipoteką bada prokuratura. Problem polega na tym, że z akt zniknęło kilkaset stron dokumentów związanych z zadłużeniem. „Rz” ustaliła (15 maja 2009 r.), że akta wilanowskiej hipoteki, wbrew przepisom, nie zawsze znajdowały się w sądzie. Pełnomocnik spadkobierców twierdzi, że są gotowi rozpocząć proces cywilny. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL