Polityka

Senny rok na Wiejskiej

Jednym z wydarzeń, które zapadły w pamięci, było opuszczenie przez premiera Donalda Tuska jednego z sejmowych głosowań. Szef rządu zamiast Sejmu wybrał mecz piłki nożnej. Na zdjęciu podczas otwarcia kompleksu Orlik 2012 w Przodkowie koło Gdańska we wrześniu 2008 r.
Fotorzepa, Roman Bosacki Roman Bosacki
Mało reform, dużo słów – tak sezon 2008/2009 Sejmu oceniają eksperci
Parlamentarzyści rozpoczęli właśnie sześciotygodniowe wakacje. Do Warszawy wrócą 26 sierpnia. Czego dokonali przez ostatnie dziesięć miesięcy?
Statystyki są obfite. Sejm odbył 26 posiedzeń. Posłowie spędzili na Wiejskiej w sumie 82 dni. W tym czasie głosowali 2 tys. 728 razy, uchwalając 284 ustawy i 54 uchwały. Najbardziej pracowity był październik. W Sejmie miała wtedy miejsce tzw. rewolucja październikowa – czyli ofensywa legislacyjna rządu. Miała być odpowiedzią na zarzuty, że koalicja nic nie robi. Zapowiadano 140 ustaw i przyśpieszenie. Ale przełom nie nadszedł.
– Było mnóstwo haseł, jednak nie tylko nie ma żadnej rewolucji, jaką wcześniej zapowiadano, ale często brakuje nawet sprawnego zarządzania – ocenia prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog i politolog z Uniwersytetu w Bremie oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ostatnie dziesięć miesięcy ocenia jako czas stracony. – Po okresie ostrego konfliktu z poprzedniej kadencji nastąpił czas stagnacji – uważa. Jako główny zarzut podaje brak jakiejkolwiek poważniejszej reformy. Zdaniem prof. Krasnodębskiego ten parlament nie różni się od poprzednich ani pod względem merytorycznym, ani obyczajowym. – Jeśli już pojawia się poważniejszy projekt, to ciągnie się miesiącami, a potem rozmywa – podkreśla Krasnodębski. Zarzuca też posłom kompromitację komisji śledczych. Równie krytyczną opinię wyraził dr Jacek Kucharczyk, szef Instytutu Spraw Publicznych. – Po tym Sejmie można się było więcej spodziewać, a jakość jego pracy pozostawia wiele do życzenia – osądza Kucharczyk. Źle ocenia głównie sprawność legislacyjną Sejmu. – Wbrew oczekiwaniom te procesy wcale nie przebiegają sprawniej. Reformy ustrojowe kończą się na gadaniu, a posłowie nie wyciągają żadnych wniosków z błędów – wytyka. Podkreśla też, że pokładanych w niej nadziei nie spełniła nawet specjalna komisja posła Janusza Palikota (PO), której prace miały zaowocować zmniejszeniem biurokracji. Do tak ostrej krytyki nie przyłącza się tylko prof. Andrzej Rychard, socjolog, który kieruje Szkołą Nauk Społecznych i wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. – W ostatnich dziesięciu miesiącach rewolucji co prawda rzeczywiście nie widzę, ale też nie napawają mnie one aż tak wielkim pesymizmem – mówi Rychard. Brak zdecydowanych posunięć reformatorskich tłumaczy skomplikowanym układem politycznym, który niesie spore ograniczenia. Bo nawet, jeśli parlament uchwali jakieś poważniejsze reformy, na drodze zaraz im może stanąć prezydent. – Może ten parlament nie pcha spraw do przodu, ale też nie psuje tego, czego dokona samo społeczeństwo. Podstawowa jego zaleta? Po czasie ekscesów Leppera na Wiejskiej nastąpiła jednak zmiana, bo zapanował klimat większej powagi – podsumowuje Rychard. ? [i]Ranking dokonań Sejmu w ostatnich dziesięciu miesiącach przygotowany został przez dziennikarzy politycznych „Rzeczpospolitej“. Głosowali: Dorota Kołakowska, Eliza Olczyk, Małgorzata Subotić, Karol Manys, Jarosław Stróżyk i Wojciech Wybranowski[/i] [ramka]Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Parlamentowi postawiłbym mocną czwórkę. Mamy na koncie kilka ewidentnych sukcesów. Hitem nie tylko tego sezonu jest program modernizacji dróg lokalnych. Uchwaliliśmy ustawę o emeryturach pomostowych. Pozbawiliśmy byłych funkcjonariuszy SB przywilejów. Przegłosowaliśmy ustawy dotyczące klęsk żywiołowych, co okazało się bardzo ważne przy ostatnich podtopieniach. Lepiej zarabiają nauczyciele, podnieśliśmy też płace lekarzom rezydentom. Klęską nie tylko parlamentu, ale nas wszystkich, było zawetowanie przez prezydenta ustaw zdrowotnych. W tym roku nie wykazała się opozycja. PiS nie pokazało nowej jakości, nie ma gabinetu cieni, nie potrafi zaproponować projektu, który warto poprzeć. anie[/ramka] [ramka]Zbigniew Girzyński, poseł PiS W parlamencie było jak w szkole. Jedni posłowie pracowali na piątkę, inni nie zasłużyli nawet na promocję do następnej klasy. To nie był łatwy rok. Nie mógł być lepszy od poprzedniego ze względu na kryzys ekonomiczny. Nie zabrakło spektakularnych porażek. Największą klapę tego roku, czyli ustawę budżetową, ma na koncie rząd. Kiedy koalicja składała projekt budżetu, PiS alarmowało, że jego założenia nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Wtedy rząd nie chciał nas słuchać. Teraz musi nowelizować ustawę budżetową, a można było tego uniknąć. Były też plusy. Ogromną większością przegłosowaliśmy zmiany w konstytucji, tak aby osoby skazane prawomocnym wyrokiem nie mogły kandydować do parlamentu. anie[/ramka] [ramka]Stanisław Żelichowski, przewodniczący Klubu PSL Rok parlamentarny upłynął pod znakiem kryzysu. Oczekiwania społeczeństwa są ogromne i niełatwo im sprostać, ale koalicji to się udaje. W pracy rządu nie było wpadek. Działamy bez zgrzytów, co martwi dziennikarzy, bo nie mają o czym pisać. Ta nuda powoli staje się normą. Największą wpadką tego roku parlamentarnego było wciąż narastające zacietrzewienie między PO i PiS oraz nie najlepsza współpraca z prezydentem, przez co poległo kilka ważnych ustaw. W kryzysie trudno mówić o sukcesach, ale nam się udało je osiągnąć. Polacy nie dali się nabrać na straszenie kryzysem. Drugie miejsce Polski w Europie pod względem PKB to też sukces koalicji. anie[/ramka] [ramka]Ryszard Kalisz, poseł Klubu Lewica Nieskromnie powiem, że w tym roku dużo się działo w dziedzinie prawa, m.in. dzięki Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, którą kieruję. Udało się przegłosować ustawę o rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, wprowadzić program systematycznego podnoszenia pensji sędziów. Pracowaliśmy nad zmianami w prawie spadkowym i rzeczowym. W innych dziedzinach jest naprawdę kiepsko, bo Platforma wiele obiecuje, a nic nie robi. Miała zająć się CBA, a nie zrobiła tego. Zapowiadała, że się weźmie za sprawę działań operacyjno-śledczych, i cisza. Kuleją też sprawy gospodarcze. Było dużo szumu, a mało efektów. anie[/ramka] [ramka][srodtytul]Kłopoty z ustawami[/srodtytul] ? bezskuteczne próby wprowadzenia w życie ustawy medialnej. Jesienią nie udało się odrzucić prezydenckiego weta, w piątek uchwaloną raz jeszcze ustawę Lech Kaczyński zawetował ponownie ? gafa komisji „Przyjazne państwo”, która już po uchwaleniu pod dyktrando lobbystów przepisów o bonach towarowych chciała wycofywać projekt w tej sprawie. Sprawa skończyła się prezydenckim wetem ? tzw. rewolucja październikowa, miało być 140 nowych ustaw, skończyło się na liczbie kilkakrotnie mniejszej [srodtytul]Afery i skandale[/srodtytul] - afera senatora Tomasza Misiaka (PO). Jego firma Work Service dostała bez przetargu umowę na doradztwo dla zwalnianych stoczniowców. Wcześniej „Rz” pisała, że forsował zapisy korzystne dla kontrahentów Work Service - afera Pawła Grasia (PO), który nie wpisał w oświadczenie majątkowe, że nie płaci znajomemu Niemcowi za możliwość korzystania z pałacyku pod Krakowem - afera Lidii Staroń (PO). Jak ujawniliśmy w „Rz”, dzięki ustawie, nad którą pracowała, mogła się uwłaszczyć na lokalu wartym kilkaset tys. zł za 749 zł [srodtytul]Posłowie w podróży[/srodtytul] - obrona płaszcza posłanki Nelli Rokity (PiS) w wykonaniu jej męża Jana Rokity. Po kłótni z obsługą samolotu Lufthansy usuwany z niego siłą Rokita krzyczał „pomocy, biją mnie Niemcy!” - posłowie PiS Karol Karski i Łukasz Zbonikowski oskarżeni przez cypryjski hotel o zniszczenie po pijanemu dwóch meleksów - Jacek Kurski (PiS), który podczepił się pod konwój aut CBA i jechał tak z Gdańska do Warszawy. Policja zatrzymała go na blokadzie drogi, bo myślała, że ktoś próbuje odbić przestępców z konwoju [srodtytul]Kontrowersyjne wypowiedzi[/srodtytul] - Robert Węgrzyn (PO) do Marzeny Wróbel (PiS) podczas obrad naciskowej komisji śledczej: „proszę iść do jakiegoś klubu, potańczyć, może na rurce się pani chwilę pokręci” - Janusz Palikot (PO) o Grażynie Gęsickiej (PiS): „nie myślałem, że tak się sprostytuuje” - Jarosław Kaczyński (PiS) o Stefanie Niesiołowskim (PO): „13-letnie dziewczynki wytrzymywały na gestapo tortury, a pan sypał na pierwszym przesłuchaniu” - marszałek Bronisław Komorowski (PO) o wizycie prezydenta w Gruzji: „jaka wizyta, taki zamach” [srodtytul]Parlamentarzyści i używki[/srodtytul] - oświadczenie Elżbiety Kruk (PiS), która zapytana, czy jest pijana, odpowiedziała, że potrafi dobrze pracować i potrafi coś tam, coś tam. - były wiceminister zdrowia Krzysztof Grzegorek (Platforma), którego fotoreporterzy przyłapali, jak spał na korytarzu w hotelu sejmowym. Poseł przyznał, że był wówczas pijany - Cezary Atamańczuk (PO), który został posłem za wyjeżdżającego do europarlamentu Sławomira Nitrasa. Jesienią Atamańczuka karnie usunięto z PO po tym, jak policja przyłapała go na paleniu marihuany [srodtytul]Sejmowy relaks[/srodtytul] - premier Donald Tusk, który zamiast na sejmowe głosowanie poszedł na piłkarski trening z kolegami. Rzecznik rządu przepraszał za to i tłumaczył, że to przez złą komunikację między Klubem PO a Kancelarią Premiera - „wylaszczający się” Wojciech Olejniczak (SLD), który w kampanii do europarlamentu odkrył do zdjęć w tygodniku „Wprost” owłosiony tors. Przylgnęło potem do niego przezwisko Wojciech „Klata” Olejniczak - Klub PO, który w kryzysie planował podsumowywać kampanię wyborczą w luksusowym ośrodku spa. Wyjazd odwołano[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL