Społeczeństwo

Prezenterzy przejęli funkcję nauczycieli

Wiesław Godzic, medioznawca z SWPS
[b]Dlaczego autorytetami dla młodych ludzi są Kuba Wojewódzki i Szymon Majewski?[/b]
[b]Wiesław Godzic:[/b] Jakaś grupa młodzieży może akceptować Kubę Wojewódzkiego i Szymona Majewskiego dlatego, że są to postaci mówiące ich językiem. Znające ich sposób bycia. To są jak gdyby starsi kumple. A ponieważ świat jest raczej wrogi, więc tworzymy klany i oni są takimi starszymi kumplami umiejącymi grać w te klocki, wprowadzającymi w ten świat. [b]Wymieniają też prezenterów i dziennikarzy, m.in. Monikę Olejnik, Justynę Pochanke, Kamila Durczoka, Marcina Prokopa...[/b]
To, że bardzo dobrze wypadają prezenterzy jako osoby, z których poglądami młodzi się utożsamiają, to mnie ogromnie dziwi. Ale oznaczałoby to, że prezenter, dziennikarz czy osoba prowadząca jakiś program stali się tłumaczami świata. Jest on tak skomplikowany i groźny, że to musi być ktoś taki jak Justyna Pochanke czy Kamil Durczok, kto go objaśni w jakichś prostszych słowach i powie, co jest dobre, a co złe. Tę funkcję dawniej spełniali nauczyciele, autorytety z dziedziny sztuki, a dziś po prostu postaci, które codziennie widzą. To jest jednak jakieś spłaszczenie i wykrzywienie roli ludzi telewizji. [b]Czy młody człowiek może utożsamiać się z poglądami kogoś, kogo zna tylko z ekranu?[/b] Mam wrażenie, że te postaci są znane i cenione nie dlatego, że znamy ich poglądy, bo nic o nich nie wiem, ale że często widzimy ich twarze. Niestety, wniosek jest taki, że na pytanie: jakie wartości cenisz, ludzie po prostu pokazują obrazek. Tylko że ten obrazek pokazuje przystojną osobę, którą znamy z ekranu i o której nic nie wiemy: w co wierzy, jaki reprezentuje system wartości. To by świadczyło o tym, że tego pytania nie możemy już stawiać, bo młodzi ludzie nie rozumieją, co to są wartości. Dziwi mnie, że młodzi nie wymieniają ludzi tradycyjnej sztuki, naukowców, ale nie ma też Jana Pawła II i biskupów. To wyraźnie pokazuje, że mamy dominację kultury obrazkowej i obrazków zamiast wartości. Młodzi myślą: wierzę tej osobie, bo ona ładnie wygląda i się do mnie uśmiecha [b]Jaka jest tego przyczyna?[/b] W edukacji brak jest debat. W szkołach nie ma etyki i filozofii, na których można dyskutować. Niestety, kiedy obserwuję dzisiejszych studentów, to są to osoby, które jakby nie zostały ukąszone wątpliwościami w szkole średniej. Pytanie, co jest dobre, a co złe, jest dla nich niezrozumiałe, bo nie mają punktu oparcia w wartościach do znalezienia tej odpowiedzi. Ale chcą dyskutować i chłoną debaty, na których racje się ścierają.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL