Historia

Jedyny należący do poezji...

Piłsudski jako Batory. Karykatura Zdzisława Czermańskiego
Muzeum Wojska Polskiego
Był Piłsudski dla artystów wcieleniem bohaterów, o których pisali i których malowali ich poprzednicy. Porównywano go do Konrada, Anhellego i Króla Ducha. Marszałek był obecny w twórczości znakomitych pisarzy i malarzy. Sam Piłsudski zdawał sobie doskonale sprawę z siły i nośności literatury i sztuki oraz jej wpływu na wizerunek władzy. Pod jego auspicjami odbył się w 1927 roku pogrzeb Juliusza Słowackiego na Wawelu
Jan Lechoń napisał już po II wojnie światowej, że Piłsudski był dla niego jak wspomnienie pięknej młodości – politykiem, przy którym inni jawią się jako tandeciarze i pośledni terminatorzy: „... Jestem wierny Piłsudskiemu jak wspomnieniom młodości, jak Mickiewiczowi czy Żeromskiemu. To zarazem instynkt i przekonanie, że on stał jak Czatyrdah nad innymi górami, nad wszystkimi fachowcami od polityki, jedyny wśród nich – na miarę Szekspira i Wyspiańskiego, jedyny należący do poezji”. Takim, który odczuwał głębiej, widział dalej – a więc realizował wyroki historii. Równie celnie uchwycił to Leopold Staff, który na krytykę porządków pomajowych odparł, że od polityki to on ma Piłsudskiego, a więc nie musi się o nią martwić.
Pisarzom oraz artystom dostarczał Piłsudski gotowego i jakże szlachetnego tworzywa. Dostrzegli w nim ucieleśnienie ideału, do którego się wcześniej odwoływali. Z całą oczywistością owe uwarunkowania objawiły się po sierpniu 1914 roku. W Legionach znaleźli się liczni ludzie pióra z weteranem zsyłek Wacławem Sieroszewskim czy Andrzejem Strugiem na czele. Ponad 88 studentów krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych związało się z Legionami. Katalog artystów, pisarzy, twórców, a nawet sportowców był bardzo długi. Zdecydowana większość z nich pozostała wierna swemu bohaterowi przez resztę życia. Po 1926 roku porównywano go do Konrada, Anhellego i Króla Ducha, był tym, który poruszył dzwon Zygmunta, Naczelnikiem i spadkobiercą Kościuszki, siewcą i żołnierzem, który przekuł miecze na lemiesze. Stawał się Herkulesem oczyszczającym stajnię Augiasza. Porównywano go z Chrobrym, Batorym, hetmanem Żółkiewskim, księciem Poniatowskim.
[ramka]OJCZYZNA I HONOR Nie znam w życiu ludzkim czegoś tak wzniosłego, tak pięknego, a tak bardzo nieuchwytnego, jak życie żołnierza. Żołnierz żyje nie dla siebie, żyje on dla tych haseł, jakie ma wypisane na swym sztandarze: Ojczyzna i honor. 11 lutego 1923Przemówienie w Grodnie [/ramka] Mnogość i różnorodność dzieł poświęconych Piłsudskiemu wynikała ze społecznego zapotrzebowania. Nasza niepodległość była całkiem świeżej daty, dla większości obywateli umocniono jej fundamenty w 1926 roku, odrzucając korupcję i sejmokrację. Tworzona już za życia legenda Piłsudskiego mówiła o nadziejach i oczekiwaniach społecznych. Sam Piłsudski zdawał sobie doskonale sprawę z siły i nośności literatury i sztuki oraz jej wpływu na wizerunek władzy. Stworzona w Legionach literacka legenda Komendanta i jego Brygady miała tak dużą siłę oddziaływania jak bohaterstwo w okopach samych żołnierzy. Podobnie było w latach II Rzeczypospolitej, kiedy osoba Piłsudskiego i jego życiorys uzupełniła legenda zwycięskiego wodza w wojnie polsko-bolszewickiej. O Piłsudskim pisali niemal wszyscy. Obok wybitnych dzieł skamandrytów – Jana Lechonia „Karmazynowy poemat” (1920) czy Kazimierza Wierzyńskiego „Wolność tragiczna” (1936) – wiersze poświęcone Piłsudskiemu publikowali między innymi Julian Tuwim i Jan Brzechwa. Nie brakowało również twórców, których dzieła nie wytrzymały próby czasu. Osobie Marszałka poświęcano również formy dramatyczne. Jako dzieła wybitniejsze należy wymienić: „Sen o Piłsudskim” (1922) Karola Hoffmana, „Cud zmartwychwstania” (1926) Mariana Popiela czy „Virtuti Militari” (1932) Kazimierza A. Czyżewskiego. Już po śmierci Piłsudskiego ogromną popularnością cieszyło się widowisko Zygmunta Nowakowskiego „Gałązka rozmarynu” (1937), które doczekało się recenzji Józefa Cyrankiewicza. Sztuka powróciła na scenę z końcem PRL (1988), wcześniej wystawiano ją na emigracji. [srodtytul]Rozrachunki i szopki[/srodtytul] W ważnym nurcie literatury politycznej należy wymienić dzieła Juliusza Kadena-Bandrowskiego, m.in. „Generała Barcza” (1923), w bohaterach tej powieści rozpoznawano Piłsudskiego, Hallera, Dowbor-Muśnickiego, Roję. Pierwozorem tytułowego bohatera powieści Kadena „Mateusza Bigda” (1933) był Wincenty Witos, a głównym przesłaniem dzieła była degrengolada i krytyka polskiego parlamentaryzmu. Obok Bandrowskiego pisarzem na wskroś politycznym, który w wielu utworach odnosił się do Piłsudskiego, był Andrzej Strug, działacz PPS-Frakcji Rewolucyjnej i legionista. Był on autorem znanych utworów, takich jak pisany pod pseudonimem S. Borsza „Wódz a żołnierz” (1920), „Odznaka za wierną służbę” (1921) czy „Mogiła nieznanego żołnierza” (1922). Elementy rozrachunkowe głównych uczestników wydarzeń z okresu walk o niepodległość i ich dalszej działalności zawierała głośna powieść Struga „Pokolenie Marka Świdy” (1925). Piłsudskiemu poświęcił również kolejną powieść, „Wielki dzień” (1926), której bohater przedstawiony został jako człowiek skutecznie walczący z endecją i prawicą. Szczególnym powodzeniem w latach II RP cieszyła się wydana jeszcze w czasie I wojny biografia „kieszonkowa” pióra Wacława Sieroszewskiego „Józef Piłsudski” (Piotrków 1915), ilustrowana przez Zygmunta Rozwadowskiego. Były w niej obecne reminiscencje własne autora, który zresztą nie krył swego uwielbienia dla bohatera. Warto przywołać wspomnienia Kazimiery Iłłakowiczówny „Ścieżka obok drogi”, z pracy u boku Piłsudskiego. W relacjach Piłsudskiego z twórcami ważną rolę odgrywała umiejętność nawiązywania kontaktów osobistych, a także jego obecność na wielu wystawach, premierach filmów czy przedstawieniach. Bardzo lubił śmiać się z wizerunku własnej osoby podczas szopek organizowanych w kawiarniach literackich Warszawy i tych grywanych Pod Pikadorem. W okresie późniejszym (1927 – 1930) chętnie bywał na szopkach politycznych, do których teksty pisali Tuwim, Słonimski, Wierzyński i Hemar. [srodtytul]„Ażeby królom był równy”[/srodtytul] Specjalne relacje z literaturą znalazły się u genezy najwspanialszego i najbardziej intelektualnie pogłębionego widowiska II Rzeczypospolitej. Poświęcił je Piłsudski pamięci Juliusza Słowackiego, a wiedzieć należy, że tradycja romantyczna to istotna linia podziału ideologicznego między obozem Marszałka a endecją. Pochówek poety zorganizował w 1927 r., a ponieważ pogrzeb poety odbywał się na Wawelu, Piłsudski dał tym samym pożywkę do rozważań dotyczących miejsca własnego pochówku. Uroczystości pogrzebowe Słowackiego tak po latach wspominał Karol Irzykowski: „Literaci, jako miłośnicy pięknych gestów, nie zapomną Piłsudskiemu nigdy tej wspaniałomyślności, z jaką powiedział o Słowackim: „Niech spocznie na Wawelu, ażeby królom był równy”. Tak zmienił pogrzeb w akt koronacyjny” [Księga zbiorowa ku czci Pierwszego Marszałka Polski J. Piłsudskiego w dniu jego imienin, Warszawa 1935, s. 39]. Sprawa sprowadzenia zwłok Słowackiego do Polski miała długą historię. Jeszcze w czasach autonomii galicyjskiej zamiary te nie wyszły poza powołanie kolejnych komitetów i katalog szczytnych zamiarów. Nowy impuls sprawie nadał niewątpliwie Marszałek. Stosowne działania podjęto niemal nazajutrz po maju 1926 roku. Już 7 marca 1927 roku rząd Rzeczypospolitej podjął uchwałę o sprowadzeniu zwłok Słowackiego do Polski. Kolejnym krokiem był list Piłsudskiego skierowany miesiąc później do biskupa Adama Sapiehy w Krakowie, którego zgoda na pochowanie wieszcza na Wawelu była niezbędna. [ramka]AGENTURY Polskę być może czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce miłując tylko Polskę, i nienawidząc tych, co służą obcym. 7 sierpnia 1927.Kalisz. Przemówienie na zjeździe Legionistów[/ramka] Organizacją miejsca pochówku na Wawelu obok trumny Adama Mickiewicza, budową sarkofagu i urządzeniem krypty zajął się prof. Adolf Szyszko-Bohusz. Sprowadzenie zwłok Słowackiego zapoczątkowały uroczystości w Paryżu, które odbyły się 13 czerwca. Po złożeniu szczątków poety do małej trumny w kształcie skromnej skrzyneczki przetransportowano ją drogą morską do Gdańska. Stąd statkiem rzecznym „Mickiewicz” trumna popłynęła do Warszawy, gdzie wystawiono ją na widok publiczny w katedrze św. Jana. Ze stolicy urna z prochami wieszcza przewieziona została do Krakowa. [srodtytul]Ucieleśnienie „Króla-Ducha”[/srodtytul] Na uroczystość wawelską przybyły delegacje z wielu miast Rzeczypospolitej, marszałkowie Sejmu i Senatu, biskup Sapieha, delegacje pułkowe i znani literaci: Jan Lechoń, który towarzyszył urnie począwszy od Paryża, Jarosław Iwaszkiewicz, Artur Oppman. Był tam i Wilam Horzyca oraz pisarze i artyści związani z Krakowem. W przeddzień uroczystości urnę wystawiono w Barbakanie, gdzie hołd oddawały poecie tłumy mieszkańców i liczne delegacje. Następnego dnia, 26 czerwca 1927 roku, już z udziałem przybyłego z Warszawy Piłsudskiego, rozpoczęły się w ulewnym deszczu główne uroczystości pogrzebowe. Kondukt z Barbakanu skierował się na Wawel, gdzie na dziedzińcu odbyły się dalsze uroczystości, a Marszałek wygłosił z pamięci jedno z najlepszych swoich przemówień. Po jego zakończeniu na rozkaz Piłsudskiego urna z prochami Słowackiego została przeniesiona do katedry wawelskiej, gdzie kazanie wygłosił ksiądz biskup Godlewski, a biskup Sapieha dokonał poświęcenia szczątków. Hołd poecie złożony przez najważniejszych gości w krypcie zakończył tę część uroczystości. W spotkaniu zorganizowanym z tej okazji w Collegium Novum wzięły udział delegacje wszystkich uniwersytetów z kraju. Kolejne uroczystości towarzyszące to wieczorna kolacja w Teatrze Starym z udziałem bpa Sapiehy, prof. Kallenbacha i Piłsudskiego oraz przedstawienie „Balladyna” w Teatrze Słowackiego, również z udziałem Marszałka. Było coś magicznego w tym ponownym pochówku. Dla Piłsudskiego Słowacki pozostawał od wczesnego dzieciństwa przewodnikiem. Obaj marzyli o odrodzeniu Rzeczypospolitej, która – oczyszczona z przewin przeszłości – miała być depozytariuszem najpiękniejszych tradycji i przewodnikiem dla ludzkości. Wszystko to przeprowadzono w królewskim Krakowie, bo tylko tam można było szukać właściwej atmo-sfery. Nad uroczystością patronat objął Piłsudski, bo to on w opinii obserwatorów był odpowiedzialny za owo odrodzenie Polski i to on był żywym ucieleśnieniem „Króla-Ducha”. Bardziej lub mniej świadomie odczytywali tę jego rolę współcześni Polacy. Uroczystości krakowskie stały się inspiracją dla powstania wielu utworów poetyckich poświęconych Słowackiemu. Wiersze poecie poświęcili Karol Hubert Rostworowski, Emil Zegadłowicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Ale najgłośniejszy wiersze związane ze sprowadzeniem szczątków poety i uroczystościami w Krakowie napisali Jan Lechoń („Włosy Słowackiego”) oraz Julian Tuwim („Pogrzeb Słowackiego”), najgłębiej przeżywając przesłanie, o którym piszemy powyżej. „Biją dzwony i działa Zmurszałym szczątkom ciała, Kłaniają się ministrowie, Korzą persony przednie. Ulica patrzy i słucha. – Wiozą Ci – ach! Krakowie – Wiozą Ci Króla Ducha. […] Ciało? Próchnicą przeżarte Ciało na popiół starte Kołace w ciemnej trumnie. Niewiele tego, niewiele. Czaszka, zeschłe piszczele I obcej ziemi grudka… Matki nie ma w kościele. Dobranoc, biedny Aniele! Żegnaj, trumno wąziutka!...” [J. Tuwim, „Pogrzeb Słowackiego”, fragment.] „Patrzymy nań w milczeniu, bo żadna cię tkliwość Jak za życia i teraz po włosach nie gładzi. Lecz gdzie chciałeś, tam wracasz. Bierzemy cię bladzi I wiemy. Nie ma śmierci i jest sprawiedliwość”. [J. Lechoń, „Włosy Słowackiego”, fragment] Znamiennym przykładem jest sztuka Ludwika Hieronima Morstina „Noc majowa”, wystawiona w rok po śmierci Marszałka. W jednej z końcowych scen tłum domaga się pochowania zmarłego na Wawelu, a głos kobiety dopowiada: „Ażeby królom był równy”. Uroczystości krakowskie to niewątpliwie jedno z ważniejszych wydarzeń w życiu Piłsudskiego zawierających również nośne przesłanie polityczne. Piłsudski odnowił w społeczeństwie kanon tradycji romantycznej i nadał mu rangę państwową. Ale największe znaczenie miała integracja społeczeństwa wokół tych wartości, których synonimem był Słowacki: ideologii walki i czynu jako źródła niepodległości i warunków do jej zachowania. Pośrednio zakodowano to przesłanie w nowych programach nauczania, jakie trafiły do szkół po reformie oświatowej braci Jędrzejewiczów. Na zjawisko to warto również spojrzeć z perspektywy postaw społeczeństwa w latach II wojny, kiedy to poezja Słowackiego stała się natchnieniem dla walczących. W tych postawach była i pamięć o Piłsudskim jako wykonawcy testamentu wieszcza. [srodtytul]Ulubiony model malarzy i rzeźbiarzy[/srodtytul] Na równi z poetami i pisarzami wokół Piłsudskiego już od okresu legionowego służyło wielu malarzy. Kilku z nich zostało później generałami. Należeli do nich: Edward Śmigły-Rydz, Kazimierz Młodzianowski i Czesław Jarnuszkiewicz. Ci, którzy portretowali Piłsudskiego w Legionach, byli zauroczeni ideą powstańczą i chcieli jej po prostu służyć, a konsekwencją tego było zainteresowanie hetmanem owej idei. Stąd tak wielka ilość portretów Komendanta już od okresu legionowego. [ramka]WILNO Wszystko piękno w mej duszy przez Wilno pieszczone. Tu pierwsze słowa miłości, tu pierwsze słowa mądrości, tu wszystko czem dziecko i młodzieniec żył w pieszczocie z murami i w pieszczocie z pagórkami. Jedno z najpiękniejszych miast w świecie. 12 sierpnia 1928Przemówienie na zjeździe Legionistów w Wilnie[/ramka] Piłsudski doczekał się wielu znakomitych portretów. We wrześniu 1921 roku znany malarz Konrad Krzyżanowski malował portret Marszałka, rok później powstał olej na płótnie Józefa Mehoffera ukazujący bohatera w pełnej gali mundurowej. Najbardziej jednak rozpowszechnionym portretem jest „Piłsudski na Kasztance” Wojciecha Kossaka. Marszałek pozował do niego w Belwederze tuż po defiladzie 11 listopada 1927 roku, a sam obraz namalowany został w 1928. Miał zresztą kilka kopii. Jedna z nich wisi w Instytucie Piłsudskiego w Nowym Jorku, zdarzały się też egzemplarze tego dzieła na aukcjach antykwarycznych. Rzecz charakterystyczna, zupełnie wyjątkowe są dzieła sztuki ukazujące Piłsudskiego bez munduru. Najbardziej charakterystycznym ujęciem Marszałka bez munduru jest słynny „Siewca” Józefa Świrysz-Ryszkiewicza z 1929 roku, jakże charakterystyczny poprzez swą symbolikę. Ale i tu mundur jest „zrzucony” na ziemię, jako że rozpoczął się „wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza”. [„Józef Piłsudski – Marszałkowi w hołdzie”, katalog wystawy w Muzeum Wojska Polskiego, Warszawa 2008, s. 369 (obraz Mehoffera), s. 377 (obraz Świrysz-Ryszkiewicza); Reprodukcje pozostałe m.in. w: Janusz Cisek, Piłsudski, Warszawa 2007; cytat z przemówienia Józefa Piłsudskiego 26 października 1919] Jest także płótno przedstawiające go w roli wodza odbierającego hołd wszystkich rodzajów wojska w ciągu dziejów oraz szkic ukazujący go w przedsionku do wieczności i witanego przez Kościuszkę oraz księcia Józefa Poniatowskiego. Reprodukowano owe dzieła także w formie kart pocztowych, wznawiano nawet po wielu latach na emigracji. Poświęcono mu także wiele wybitnych rzeźb, od tej autorstwa Stanisława Ostrowskiego u wrót Belwederu po bryły Olgi Niewskiej (1926), Antoniego Miszewskiego (1927), Stefana Zadrożnego (1930) czy Alfonsa Karnego (1936). [ramka]PRAWDA HISTORYCZNA Gdy myślę o pięknie prawdy historycznej, gdy myślę o bohaterstwie, zawsze przy porównaniach historycznych stwierdzam, że konkurencję wytrzymać możemy z najpiękniejszymi przykładami w historji własnej i ludzkości. 6 sierpnia 1929List na zjazd Legionistów w Nowym Sączu[/ramka] Doczekał się Piłsudski wielkiej liczby karykatur, z którymi w żaden sposób nie polemizował. Wiele z nich publikowały popularne magazyny i prasa codzienna. Piłsudskiemu poświęcono poważną liczbę utworów muzycznych i kompozycji. W tej kategorii były rapsodie, suity chóralne, pieśni solo, poematy symfoniczne, a także utwór na perkusję. Także one powstawały od czasów Legionów. Wizerunek Piłsudskiego wykorzystano w co najmniej kilkudziesięciu odmianach monet oraz nie mniejszej ilości medali, jakie zaprojektowano i wybito po 1922 roku. Działo się to bez jego udziału. A nawet Piłsudski odmówił udzielenia zgody na własny portret na banknocie 100-złotowym. [srodtytul]W zdrowym ciele zdrowy zuch[/srodtytul] W okresie legionowym, ale i w latach sprawowania urzędu naczelnika państwa Piłsudski chętnie obserwował zawody sportowe. Po przewrocie majowym więcej uwagi poświęcił pracom na rzecz instytucjonalizacji i umasowienia wychowania fizycznego i sportu w społeczeństwie. Mało się dzisiaj pamięta, że pierwszy polski złoty medal olimpijski przywiozła z Amsterdamu Halina Konopacka (1928), znana także jako żona wpływowego płk. Ignacego Matuszewskiego. Ale Piłsudski świadomie kładł nacisk na masowość sportu. Najważniejszą dlań sprawą stało się powołanie instytucji centralnej, która miała się zająć opracowaniem programów rozwoju kultury fizycznej. Tej tematyce poświęcone było posiedzenie Rady Ministrów już 10 listopada 1926 roku. Założenia były ambitne. Program, skierowany w głównej mierze do młodzieży, miał być realizowany w szkołach powszechnych, a stowarzyszenia sportowe biorące w nim udział miały korzystać z pomocy państwa. 28 stycznia 1927 roku powołano do życia Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Jego pracom przewodniczył z urzędu, jako minister spraw wojskowych, marszałek Piłsudski. W latach 1927 – 1932 Piłsudski uczestniczył we wszystkich posiedzeniach PUWFiPW! Z ciekawszych wystąpień warto odnotować jego referat wygłoszony podczas posiedzenia rady 22 kwietnia 1929 r. „Wychowanie fizyczne dzieci i młodzieży”. Wskazywał w nim na potrzebę indywidualizacji zajęć w procesie wychowania fizycznego dzieci, zwiększenie roli gier i zabaw ruchowych kosztem ćwiczeń formalnych. W trakcie tego posiedzenia omawiano również projekt ustawy o powszechnym obowiązku wychowania fizycznego młodzieży. Z innych inicjatyw podejmowanych na rzecz rozwoju sportu warto odnotować również poparcie Piłsudskiego dla budowy Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach w Warszawie. Zaangażowanie Piłsudskiego w sprawy sportu znalazło odzwierciedlenie w zmianie nazwy obiektu WKS Legia, który w 1933 roku otrzymał nazwę Stadion Wojska Polskiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Na tym stadionie Janusz Kusociński toczył pojedynki z legendarnym długodystansowcem Paavo Nurmim, tutaj odbywały się najważniejsze spotkania międzynarodowe w piłce nożnej z udziałem reprezentacji Polski. To za Piłsudskiego w pierwszej lidze piłki nożnej grały zespoły reprezentujące poszczególne pułki piechoty. I były z pewnością całkowicie amatorskie. Ulubionymi zawodami były też doroczne konkursy kawaleryjskie o nagrodę armii, którą zresztą sam fundował. Na tych konkursach zabłysnęły talenty takich jeźdźców, jak chociażby Henryk Dobrzański „Hubal”, a także Władysław Anders. Związki Piłsudskiego ze sportem to nie tylko mecenat organizacyjny. Podkreślały go też liczne nagrody sportowe: dyplomy, medale, monety okolicznościowe, plakiety czy zegarki z wizerunkiem Marszałka. Nie dziwi zatem, że Piłsudskiego utożsamiano z rozwojem sportu i wychowania fizycznego. Regularnie jako widz, fundator i wręczający nagrody brał udział w niemal wszystkich międzynarodowych zawodach hippicznych organizowanych w Warszawie od 1926 roku. Ostatni raz miało to miejsce podczas VII Międzynarodowych Zawodów Konnych w 1934 roku. [srodtytul]„Szachy pana marszałka”[/srodtytul] Wysoką nagrodę ufundował Piłsudski podczas zorganizowanego w Łodzi (20 kwietnia 1927 r.) drugiego turnieju o mistrzostwo Polski w szachach. Kiedy organizatorzy oponowali przeciwko zbyt wysokiej, ich zdaniem, nagrodzie dla zwycięzcy w kwocie 1000 zł, Marszałek nie tylko nie wyraził zgody na jej obniżenie, ale też ufundował dodatkową w kwocie 2000 zł za najpiękniejszą partię turnieju. Patronował między innymi II i VII Centralnym Kobiecym Zawodom Strzeleckim w Warszawie (1929 i 1934 r.), przyjął protektorat nad XV Międzynarodowymi Zawodami Narciarskimi o Mistrzostwo Polski w Zakopanem (1934 r.), protektorat nad 22. Zawodami Balonów Wolnych o Puchar im. J. Gordona-Benetta 1934 r.). Rolę i znaczenie Piłsudskiego w rozwoju sportu trafnie podsumowuje Dobiesław Dudek: „Największa rola Piłsudskiego polegała na tym, że osobistym autorytetem wspierał działania wszystkich zwolenników wychowania fizycznego, w którym eksponował stronę ideową i moralną”. [Dobiesław Dudek, Józef Piłsudski wobec problemów kultury fizycznej (1910 – 1935), Kraków 2004, s. 169 – 174 i n., 226; „Kurier Poranny”, nr 8 i 9, Warszawa, 8 i 9 stycznia 1927]. Sam długo nie wyrażał zgody na przyjęcie godności członka honorowego Polskiego Związku Szachowego, co ostatecznie nastąpiło w styczniu 1933 roku. Upodobanie Piłsudskiego do królewskiej gry uwiecznione zostało w licznych publikacjach. Największą popularnością cieszyła się szopka polityczna wydana i wznawiana jako odrębne wydawnictwo pod tytułem „Szachy pana marszałka”. Piłsudski przedstawiony w niej został jako wytrawny gracz polityczny w otoczeniu 40 polityków. Co prawda, grę w szachy nie do końca traktował jako typową dyscyplinę sportową, raczej uważał ją za elitarną sztukę. Zresztą sam większą wagę przywiązywał do masowego „sportowania” niż wyczynowego uprawiania sportu, od czego w późniejszym okresie się dystansował. Dbał o regularne „sportowanie” własnych córek. Warto wreszcie odnotować, że rozwój wychowania fizycznego i sportu był możliwy dzięki wydatnej pomocy państwa. Od przełomu lat 1928/1929 wydzielono w ramach Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego znaczące środki na ten cel. Piłsudski bezpośrednio też zaangażował się w zapewnienie funduszy na budowę CIWF na Bielanach. Bielany były ośrodkiem przygotowań dla sportu wyczynowego i przygotowań olimpijskich. W tych samych celach wykorzystywano ośrodek także po II wojnie światowej, wstydliwie i karygodnie zasłaniając nazwisko jego twórcy i promotora. Kwintesencją mecenatu w dziedzinie sportu był wpis samego Piłsudskiego dla „Przeglądu Sportowego”: „Sporty rozpowszechniły się w Polsce tak, że ze zdziwieniem oglądałem w zapadłych kątach wiejskich bosonogie dzieciaki kopiące zawzięcie piłkę, zamiast po starodawnemu łapać ją rękami. Czyżby nadszedł do Polski czas, gdy wyrasta tężyzna siły i mocy? Jak bym tego życzył. Może byśmy zaczęli zatracać przewagę bezwolnego i niskiego rozumowania bezsiły – naszego dziedzictwa niewoli”. [„Przegląd Sportowy”, nr 46 (1054), Warszawa, 16 maja 1935.] A więc sport i tężyzna fizyczna to także argument na rzecz utrwalenia niepodległości. [srodtytul]Jak gdybyśmy się nagle ocknęli...[/srodtytul] Był więc Marszałek promotorem i mecenasem literatury, sztuki i kultury fizycznej. Bez specjalnych zabiegów stał się obiektem zainteresowania artystów, choć w czasach, o których piszemy, nie było rozbudowanego mecenatu państwowego. Nie wykorzystywano też artystów do budowania wizerunku w takim wymiarze jak w czasach nam współczesnych. Zainteresowanie to miało więc głębsze przyczyny. Był Piłsudski hetmanem wyobraźni, a dla artystów wcieleniem bohaterów, o których pisali czy których malowali ich poprzednicy. 27 maja 1936 roku na zebraniu Polskiej Akademii Literatury Wacław Sieroszewski powiedział: „Przy jego trumnie jak gdybyśmy się nagle ocknęli, jakbyśmy nagle poczuli, że wyleczył nas z wielu wad, że wrócił nam utraconą w niewoli godność i ufność w swoje siły, że wzmocnił w nas życiowy hart, że nauczył nas cenić niepodległość i związaną z nią potęgę państwa, że nareszcie zjednoczył nas prawie wszystkich w żałobie po sobie”. [Rocznik Polskiej Akademii Literatury, Warszawa 1937, s. 154]. [i]Janusz Cisek - [link=http://www.januszcisek.pl]www.januszcisek.pl[/link] [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail] dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego” (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski”. Profesor w Instytucie Europeistyki UJ[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL