Dane gospodarcze

W lecie inflacja zwolni

CENY ROSNĄ WOLNIEJ, PIKUJĄ EKSPORT I IMPORT
Rzeczpospolita
W czerwcu tańsze było jedzenie, więcej płaciliśmy za paliwo. Z danych NBP wynika, że w maju eksport liczony w euro spadł o 23 proc., a import o ponad 30
Ceny w czerwcu wzrosły o 3,5 proc. w porównaniu z czerwcem 2008 roku i 0,2 proc. w porównaniu z majem. Dane te nie zaskoczyły ekonomistów, choć były nieco wyższe od prognozy Ministerstwa Finansów (3,4 proc.).
– Niższe tempo wzrostu cen to wynik głównie spadających cen żywności – tłumaczy Piotr Pękoś, ekonomista BPH. W ubiegłym miesiącu ceny żywności spadły po raz pierwszy w tym roku – najbardziej potaniały owoce (11,3 proc.) i warzywa (7,5 proc.). Taniej można było kupić także towary z grupy mleko, sery, jaja, choć tu spadki były minimalne (0,3 proc.). Drożeją natomiast cały czas mięsa, najbardziej drób – o prawie 4 proc. Te tendencje będą się utrzymywać także w kolejnych miesiącach. – Nadal powinny tanieć owoce i warzywa, mniejszy potencjał do spadków cen widzimy w przypadku jaj, mleka czy serów. Drożeć będą natomiast mięsa – ocenia Dariusz Winek, ekonomista BGŻ. Oprócz żywności taniały także odzież i obuwie – w ujęciu miesięcznym o
0,5 proc., a w stosunku do czerwca 2008 r. – o prawie 10 proc. Zdaniem ekonomistów to wynik coraz słabszego popytu konsumpcyjnego. Na wzrost wskaźnika inflacji w czerwcu działały głównie paliwa, które podrożały o prawie 7 proc. w ślad za drożejącą ropą. W lipcu i sierpniu inflacja powinna jeszcze spaść, choć mało prawdopodobny jest spadek do poziomu poniżej 3 proc. – Zagrożeniem dla takiego scenariusza jest niepewność związana z cenami ropy i wartością złotego – uważa Piotr Pękoś. [wyimek]W lecie inflacja zwolni do ok. 3 proc. Ale wyraźnie wolniej ceny będą rosły dopiero w 2010 r. W bilansie handlowym widać minimalną poprawę w eksporcie. Coraz mniej importujemy – to efekt m.in. spadających inwestycji. [/wyimek] – Pod koniec roku mogą wzrosnąć ceny żywności, a w listopadzie i grudniu inflacja wzrośnie z powodu efektu bazy – pod koniec 2008 r. bardzo tania była ropa – wyjaśnia Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. Wczoraj NBP opublikował także dane o eksporcie i imporcie w maju bieżącego roku. Wartość towarów kupowanych za granicą systematycznie maleje – w maju wyniosła 7,64 mld euro wobec 7,9 mld euro w kwietniu i ponad 11,4 mld euro rok temu. Eksport spadł w ujęciu rocznym o ponad 23 proc. i wyniósł 7,59 mld euro. Sytuację poprawiła nieco sprzedaż samochodów, stanowiąca 8,2 proc. eksportu. Jak podał NBP, w porównaniu z majem 2008 roku eksport samochodów wzrósł o prawie 3 proc., głównie dzięki sprzedaży do Niemiec. – Import będzie nadal w kiepskiej kondycji, bo ciężko oczekiwać większego popytu krajowego. Z drugiej strony nadal słaby złoty i sygnały poprawy w Europie będą pomagały eksporterom – mówi Lars Christensen, ekonomista Danske Banku. W sumie saldo bilansu handlowego było w maju na niewielkim minusie -58 mln euro wobec 1,4 miliarda euro niedoboru rok temu. W całym bilansie płatniczym po raz czwarty z rzędu zanotowano nadwyżkę, tym razem wynoszącą 207 mln euro wobec niecałych 150 mln euro w kwietniu, co pomogło wczoraj złotemu. Negatywną informacją jest natomiast odpływ kapitału długoterminowego – NBP podał, że saldo zagranicznych inwestycji wyniosło -474 mln euro. Zdaniem ekonomistów spółki córki oddają pożyczki od swoich właścicieli. Pewnym pocieszeniem jest natomiast drugi z rzędu wzrost inwestycji portfelowych. Inwestorzy zagraniczni kupili polskie papiery dłużne za 1,4 mld euro. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL