fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Energetycy grożą strajkiem generalnym

Wiceminister skarbu Jan Bury odpiera wszystkie zarzuty związków.
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Branżowe związki rozpoczęły akcję protestacyjną. Nie chcą, by państwo pozbywało się firm energetycznych
W sobotę Strona Społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Branży Energetycznej, czyli wszystkie związkowe centrale krajowe, wydała oświadczenie w sprawie rozpoczętej właśnie akcji. – Zdecydowaliśmy się na akt nieposłuszeństwa obywatelskiego. Przystępujemy do czynnego protestu, bo rząd prowadzi z nami tylko dialog pozorowany – powiedział „Rzeczpospolitej” szef Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków  Janusz Śniadecki. – Można się spodziewać każdej formy protestu akceptowanej przez ogół pracowników – ze strajkiem włącznie, choćby nawet nielegalnym – zapowiada. Decyzje o formie protestu i zasięgu mogą zapaść w najbliższych tygodniach.
Związkowcy mają kilka powodów do niezadowolenia. Podstawowy to plan prywatyzacji energetyki, czyli sprzedaży inwestorom branżowym trzech z czterech państwowych grup energetycznych. Według związków wpłynie to niekorzystnie nie tylko na branżę, ale jest groźna dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. – Najwyraźniej minister skarbu nie zdaje sobie sprawy ze skutków takiej prywatyzacji, chce sprzedać firmy, bo widzi tylko potrzeby budżetowe – mówi Janusz Śniadecki. [srodtytul]Solidarność z PGE[/srodtytul]
Druga kwestia to rozpoczęta bez akceptacji konsultacji i bez koniecznych analiz skutków społecznych związków restrukturyzacja w największej firmie sektora – Polskiej Grupie Energetycznej. Wyjaśnienia, jakie szef PGE Tomasz Zadroga przedstawił związkom na posiedzeniu Komisji Zespołu Trójstronnego kilka dni temu, w opinii związków okazały się niewystarczające i sprzeczne z wcześniejszymi wypowiedziami przedstawicieli Ministerstwa Skarbu. Szefowie PGE chcą zorganizować holding tak, by istniało w nim pięć – sześć koncernów, z których każdy skupiałby spółki prowadzące określoną działalność – od wydobycia węgla przez produkcję energii po jej sprzedaż. W efekcie spółki stać się mają oddziałami zamiejscowymi. Zakładowe związki w PGE już wcześniej zagroziły strajkiem, jeśli zarząd nie wstrzyma restrukturyzacji. Jest też trzeci powód niezadowolenia związkowców. Janusz Śniadecki wyjaśnia, że chodzi o sposób zamiany (konwersji) akcji pracowniczych spółek na akcje w grupach kapitałowych, w których pracują. – Resort Skarbu Państwa tak interpretuje przepisy, by wymiana była niekorzystna dla załóg, dlatego czujemy się oszukani – dodaje Śniadecki. [srodtytul]To szantaż[/srodtytul] Wiceminister skarbu Jan Bury odpiera wszystkie zarzuty związków. – Nie ma podstaw do akcji protestacyjnej i strajku, a taki szantaż jest po prostu nie fair – powiedział „Rz”. Zdaniem wiceministra Burego władze PGE mają pełne prawo dokonać restrukturyzacji, a związki nie mają powodu do niepokoju, bo ich prawa pracownicze i warunki umów społecznych zostaną zachowane. Jan Bury zapewnia też, że konwersja akcji pracowniczych przebiega zgodnie z planem i na pewno wszystkie uprawnione osoby dostaną akcje grup. – Nie rozumiem tych zarzutów, strona związkowa uczestniczyła w przygotowaniu prawa dotyczącego konwersji akcji – dodał. [srodtytul]Prywatyzacja będzie kontynuowana[/srodtytul] Jan Bury przypomina, że plan dla energetyki zarówno jeśli chodzi o konsolidację w sektorze, jak i jego prywatyzację został zaakceptowany przez związki zawodowe. – To propozycja poprzedniego rządu, którą my realizujemy – mówi wiceminister skarbu. – Wprawdzie mamy kryzys, ale są takie branże jak energetyka, które się mu opierają, a jak pokazał debiut giełdowy Enei i kopalni Bogdanka zainteresowanie inwestorów jest duże. Liczymy więc na sukces emisji akcji PGE i dobre oferty na zakup udziałów pozostałych grup – mówi wiceminister. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.lakoma@rp.pl]a.lakoma@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA