Polityka

Jak być damą, a jak dżentelmenem

Były premier Jerzy Buzek (europoseł PO) – niespotykanie grzeczny człowiek
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Najlepiej wychowani politycy. Buzek? Bardzo grzeczny. Gęsicka? Z klasą. Gowin? Elegancki – oceniają eksperci dla "Rz"
"Bardzo grzeczny, bardzo sympatyczny, ma wsobie naturalny autorytet" – tak o Jerzym Buzku, kandydacie na szefa Parlamentu Europejskiego, napisał "Le Soir". Francuska gazeta zaznacza, że jest druga strona medalu: "słaby i ulegający wpływom".
Tej recenzji nie dziwią się specjaliści od PR. Mimo że podobnie jak psycholog Zofia Milska-Wrzosińska i reżyser Krzysztof Zanussi uważają Buzka za ikonę grzeczności w polskiej polityce. Wysokie miejsca w rankingu zajmują eurodeputowany PO Paweł Zalewski oraz poseł PSL Andrzej Grzyb. Rozmówcy "Rz" podkreślają elegancki konserwatyzm Jarosława Gowina (PO), klasę Grażyny Gęsickiej (PiS), kindersztubę ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Zdaniem Krzysztofa Zanussiego, który jest znany z bacznego obserwowania, czy w życiu publicznym są przestrzegane zasady savoir-vivre'u, w polskiej polityce nie jest z tym najlepiej.
– Ale i tak, jak na kraj, który niedawno odzyskał demokrację, był pozbawiony niepodległości, a rodzima szlachta została zdegenerowana, radzimy sobie całkiem nieźle – mówi optymistycznie. – Lepiej jest szczególnie w ostatnim czasie, gdy w Sejmie zabrakło przedstawicieli Samoobrony i LPR. Na początku swojego posłowania Andrzej Lepper obwieścił z trybuny sejmowej, że w tej sali Wersalu już nie będzie, i słowa dotrzymał. [srodtytul]Jak dobry uczeń [/srodtytul] – Polityk oceniany jako grzeczny jest obciążony stereotypem "dobrego, grzecznego ucznia" – uważa Eryk Mistewicz, specjalista od wizerunku. A grzeczny uczeń to trochę safanduła, która robi, co mu każą. – Muchy nie skrzywdzi, przeciwnikowi nie powie nic złego, nie ma w nim krztyny szaleństwa ani wizjonerstwa – twierdzi Mistewicz. Trochę jednak broni grzecznych uczniów: – Oni wyznają zasadę, że jak się kogoś pochwali, to będzie lepszy. A politycy agresywni uznają, że można kogoś "polepszyć", krzycząc na niego. Na wizerunkowe niebezpieczeństwa tkwiące w image'u grzecznego polityka zwraca również uwagę inna specjalistka od PR Joanna Gepfert: – Dobry wizerunek polityka buduje się, wykorzystując takie cechy jak skuteczność, przyzwoitość, dobroć. A dobry chłopiec to taki, który słucha rodziców, jest łagodny jak baranek, usłużny wobec jakiegoś pana – zaznacza. Grzeczni politycy na ogół słuchają swoich prezesów i wierzą im. – Jeśli taki polityk otrzymuje obietnicę od szefa, że będąc w gabinecie cieni, potem zostanie ministrem, czeka na jej spełnienie, nie budując sobie poparcia. I dostaje figę – twierdzi Mistewicz. – "Grzeczni" są słabi w grach interpersonalnych, a akuratność w zachowaniu wyklucza wizjonerstwo, niezbędne w przypadku wielkich polityków. [srodtytul]Temperament w ryzach [/srodtytul] Z kolei Zanussi dostrzega konflikt pomiędzy byciem osobą grzeczną a temperamentem. – Niektórzy nie zawsze potrafią swój temperament wziąć w ryzy dobrego wychowania i zachowywać się w sposób wyrazisty, nie raniąc jednak przeciwnika. A temperament w polityce jest przecież wartością – zaznacza. Zanussi pytany, który z polityków łączy te dwie cechy, stosuje unik i wymienia de Gaulle'a. Wreszcie podaje nazwisko Hanny Gronkiewicz-Waltz. – Ma temperament i ewoluuje w stronę eleganckich zachowań, choć początki jej publicznej działalności były nie najlepsze. [wyimek]Grzeczni politycy na ogół słuchają swoich partyjnych prezesów i im wierzą[/wyimek] Także Zofia Milska-Wrzosińska spogląda na problem grzeczności przez pryzmat temperamentu. W jej opinii impulsywne zachowania nie przekreślają tego, czy polityk jest kulturalny czy też nie. Uważa, że Lech Kaczyński nie przekroczył granicy, mówiąc, niejako poza kamerą, do namolnie nagabującego go mężczyzny: "spieprzaj, dziadu". Mimo użycia niecenzuralnych słów. Minister pracy Jolancie Fedak pani psycholog ma za złe nie tyle to, co powiedziała (również poza kamerą) do kolegi z rządu, czyli "sp...alaj". – Znacznie gorsze pod względem kultury było to, co rzuciła pod adresem swojej zastępczyni, twierdząc, że wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak ma co robić, bo wychowuje trójkę dzieci. Była to wypowiedź poniżająca. Jak zgodnie twierdzą rozmówcy "Rz", człowiek kulturalny używa języka polskiego poprawnie i ładnie, dba o wygląd, co jest dowodem szacunku dla rozmówcy, jest uśmiechnięty i życzliwy. Ale to warstwa powierzchowna. Najważniejszą cechą kulturalnego polityka jest szacunek do innych. Bez względu na to, czy jest to potencjalny wyborca czy przeciwnik polityczny. – Polityk z klasą nie pokazuje, że jest lepszy, nie wywyższa się – zaznacza Milska-Wrzosińska. [srodtytul]Problem liderów [/srodtytul] W pierwszej trójce najgrzeczniejszych, oprócz znanego Buzka i mniej znanego Zalewskiego, jest również Andrzej Grzyb, niepojawiający się na pierwszych stronach gazet. Jego kandydaturę forsuje Eryk Mistewicz. I podaje taką argumentację: – Podczas corocznej debaty nad kierunkami polityki zagranicznej wszyscy starają się jak najbardziej dokopać rządowi, a poseł Grzyb jest jedynym, który rok w rok tonuje dyskusję, chwali, a nie gani. I za tę konsekwencję, wbrew powszechnej tendencji, otrzymał od Mistewicza miejsce na podium. Grażyna Gęsicka, uważana przez rozmówców "Rz" za polityka z dużą klasą – biorąc pod uwagę kompetencje, styl bycia, sposób odnoszenia się do innych ludzi – mimo że była ministrem w rządzie PiS, też nie byłaby osobą znaną, gdyby nie wystąpiła w głośnej reklamówce PiS jako jeden z aniołków prezesa. – Grzeczni politycy mają w mediach znacznie trudniej – uważa Joanna Gepfert, a jej opinię podzielają inni. Wyjątkiem jest Jarosław Gowin, typowany jako jeden z najkulturalniejszych, ale zarazem wypowiadający bardzo zdecydowane poglądy. – Może bardzo świadomie zbudował sobie taki wizerunek, by podkreślić swój konserwatyzm – zastanawia się Mistewicz. Raczej więc nie dziwi, że w rankingu grzecznych polityków nie znaleźli się partyjni liderzy. Wyjątkiem jest ekslider SLD Wojciech Olejniczak, z reguły uśmiechnięty, wypowiadający się bez agresji, starannie ubrany (chyba że akurat starannie się rozebrał). Ale ten typ grzeczności należy raczej nazwać ugrzecznieniem niż autentyczną kindersztubą. To, na ile politycy mogą być kulturalni, w części zależy od wyborców, a ci oczekują wyrazistości, którą najłatwiej osiągnąć dzięki agresji. "Słyszałeś, jak mu dokopał" – dość często słyszy się taką pochwałę pod adresem jakiegoś polityka – mówi Milska -Wrzosińska. Ale z drugiej strony bycie przynajmniej w miarę kulturalnym jest warunkiem niezbędnym, choć niedostatecznym w wizerunku polityka, który chce być popularny. Dlatego liderzy role niegrzecznych cedują na innych. – Każda partia ma swojego Palikota, Kłopotka, Brudzińskiego – uważa Mistewicz. Ten ostatni pobił w tej roli kolejny rekord. Zarzucając przeciwnikom politycznym brak kultury, jednym tchem powiedział też pod ich adresem, że uprawiają "wielką ściemę".
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL