Historia

Wołyń 1943 to było ludobójstwo

ROL
66. rocznica mordów. UPA dokonała czystek etnicznych na bezbronnych Polakach – powiedziała w Chełmie wojewoda lubelska
– Współcześnie to, czego na bezbronnej polskiej ludności dokonały w latach 1943 – 1944 Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojne ramię UPA, jest określane mianem czystek etnicznych i jako takie stanowi zbrodnię ludobójstwa. Było też zbrodnią ludobójstwa wtedy, w latach 40. XX w. – mówiła wojewoda lubelska Genowefa Tokarska na sobotnich uroczystościach w Chełmie. Tak mocne słowa padły podczas ceremonii odsłonięcia Krzyża Wołyńskiego i wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik pomordowanych na Kresach Wschodnich.
– Ta zbrodnia nie została osądzona, a winni nie otrzymali nawet symbolicznej kary. Z przykrością należy stwierdzić, że w niektórych ukraińskich kręgach cieszą się niezasłużoną sławą bohaterów narodowych – mówiła wojewoda. Pod wrażeniem jej wystąpienia jest dr Leon Popek, historyk z lubelskiego IPN badający zbrodnie na Wołyniu. – Cieszę się, że władze nazwały rzeczy po imieniu – komentował dla "Rz". – Jestem za zbliżeniem, współpracą i pojednaniem polsko -ukraińskim, ale w duchu prawdy. – Pięknie powiedziane! – wzruszali się Kresowianie, potomkowie ofiar, podczas odsłonięcia dębowego krzyża z herbem województwa wołyńskiego, u stóp którego znajduje się głaz z tablicą epitafijną i napisem: "Jeżeli my zapomnimy o nich, Ty, Boże, zapomnij o nas".
– Dotąd miałem poczucie niespełnienia, bo tym, którzy oddali tam życie, winniśmy coś więcej. Jakiś widzialny znak na ziemi – mówił ks. Kazimierz Bownik, proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Chełmie, który poświęcił krzyż. – Budując pomniki i stawiając krzyże, nie kierujemy się pogardą i chęcią zemsty. Boli nas tylko, że za wschodnią granicą tej zbrodni nie potępiono. 66 lat temu, 11 lipca, w niedzielę, z rąk ukraińskich siepaczy zginęło kilka tysięcy polskich mieszkańców Wołynia. Te wydarzenia nazwano później krwawą niedzielą. – Nie uszanowano nawet kościołów, gdzie schroniła się ludność polska – przypomniał wiceprezes Stowarzyszenia Pamięć i Nadzieja Stanisław Senkowski. A ksiądz Tadeusz Isakowicz -Zaleski ocenił, że krwawa niedziela to symbol wszystkich aktów ludobójstwa z lat 1939 – 1947 dokonanych przez organizacje nacjonalistów ukraińskich. – To, co się stało w 1943 r., jest świadectwem antychrześcijanizmu. Trudno pojąć, dlaczego ludzie ochrzczeni tak łatwo dali się opętać ideologii zabójstwa – powiedział. Chełm to jedno z wielu miejsc, w których w ostatnich dniach odbywają się obchody rocznicy krwawej niedzieli. W sobotę w Tarnowie przy Kurhanie Kresowym Kresowianie modlili się za ofiary Wołynia. W niedzielę w Legnicy odbyła się msza św. z homilią ks. Isakowicza-Zaleskiego, a w Bydgoszczy poświęcenie krzyża upamiętniającego pomordowanych Polaków w latach 1939 – 1947 na Wołyniu, Polesiu i w Małopolsce Wschodniej. Mszę w intencji pomordowanych odprawiono też w niedzielę w Łucku na Ukrainie. Przewodniczył jej biskup Markijan Trofimiak, ordynariusz diecezji łuckiej. – Przez tyleset lat mieszkańcy tej ziemi żyli w doskonałej zgodzie. I nagle staje się coś, czego nie potrafimy wytłumaczyć – mówił w kościele katedralnym. – Rodzi się pytanie: dlaczego brat podniósł rękę na brata? [b]Posłuchaj, co powiedziała wojewoda lubelska[/b]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL