Ekonomia

Fundusze wymagają cierpliwości

Dariusz Dąbek, kierownik referatu rozwoju zasobów ludzkich i turystyki Urzędu Gminy Bieliny w województwie świętokrzyskim
Archiwum
Dariusz Dąbek, kierownik referatu rozwoju zasobów ludzkich i turystyki Urzędu Gminy Bieliny w województwie świętokrzyskim
[b]Rz: Gmina Bieliny nie jest liderem naszego rankingu, ale może się pochwalić przynajmniej 20 projektami, na które udało jej się zdobyć dotacje. Ich lwia część to wsparcie unijne.[/b]
Dariusz Dąbek: To prawda. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nasz wynik będzie lepszy. [b]Przygotowanie wniosku o dotację to ostatni etap walki o dofinansowanie. Najpierw trzeba mieć pomysły na ciekawe projekty. Skąd je czerpać?[/b]
Projekt to rozwiązanie konkretnych lokalnych problemów, odpowiedź na potrzeby mieszkańców. A o nich najlepiej dowiedzieć się od nich samych, często podczas nieformalnych spotkań, rozmów. [b]A potem wystarczy przekuć problem na projekt?[/b] Fundusze unijne wymuszają myślenie projektowe. Mamy problem, szukamy rozwiązania. Działania, które podejmujemy, muszą przynieść konkretny efekt. Z tego efektu jesteśmy rozliczani. [b]Wiele gmin, szczególnie tych małych, rezygnuje z dotacji. Pieniądze unijne są trudne, do pozyskania, procedury skomplikowane.[/b] To fakt, z którym się trzeba pogodzić. Uzbroić się w cierpliwość i próbować. Nie zawsze się uda. Warto zaczynać od małych rzeczy – najmniejszych projektów finansowanych w całości z funduszy unijnych, takich jak zajęcia pozalekcyjne dla dzieci, projekty integrujące lokalną społeczność. W naszej gminie i w sąsiednich dzieci uczą się tańca i śpiewu ludowego. Zorganizowaliśmy darmowe kursy języków obcych. To okazja, by się nauczyć, jak pisać projekty, jak je planować, rozliczać. Nie wymaga to dużych nakładów finansowych. Przy mniejszych grantach pieniądze dostaje się z góry. [b]Ale te procedury, terminy, wymogi formalne. Skąd czerpać wiedzę o funduszach?[/b] To prawda, bez ludzi, którzy się na tym znają, zdobycie dotacji jest bardzo trudne. My stworzyliśmy w urzędzie gminy dwa zespoły – od projektów miękkich i twardych. Śledzimy strony internetowe poświęcone funduszom. Uczestniczymy w szkoleniach organizowanych przez urząd marszałkowski. Cały czas inwestujemy w ludzi. Pracownicy urzędu przeszkolili dyrektorów i nauczycieli szkół w naszej gminie z pisania wniosków o granty na zajęcia pozalekcyjne dla dzieci z programu „Kapitał ludzki”. Efekt? Na osiem szkół sześć zdobyło dotacje, nawet po 400 tys. zł. Wiem, że szkoły czekają na ocenę kolejnych projektów. [b]Czy, mówiąc górnolotnie, fundusze zmieniają ludzi?[/b] Pobudzają do działania – to pewne. Nawet rodzinny festyn, na który udało się zdobyć jakąkolwiek dotację, może być inspiracją dla innych. Chodzi o dobry przykład, dowód, że nawet w małej miejscowości można robić coś wartościowego. Fundusze unijne wskrzesiły np. zapomniane i wyśmiewane koła gospodyń wiejskich. [b]Impuls musi jednak wyjść z urzędu?[/b] Władze gminy mają ogromną rolę do odegrania. Muszą współpracować ze stowarzyszeniami, lokalnymi liderami. Przychylność miejscowego proboszcza też jest nie do przecenienia. Szukając chętnych na bezpłatne kursy językowe, zamieszczaliśmy informacje w lokalnej prasie, na tablicach ogłoszeń. Ale dopiero ogłoszenia na niedzielnej mszy sprawiły, że na 45 miejsc zgłosiło się 120 osób. [ramka]Dariusz Dąbek, laureat nagrody MRR Eurolider dla osób, które pozyskują dotacje unijne na rzecz lokalnych społeczności i rozwoju lokalnego. Prezes Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Wokół Łysej Góry, kierownik referatu rozwoju zasobów ludzkich i turystyki Urzędu Gminy Bieliny, woj. świętokrzyskie[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL