Surowce i Chemia

Spokojnie, to tylko kryzys

Resort gospodarki: 6 mln ton zapasu węgla po półroczu to nic strasznego. Tyle, że leży on nie tylko na placach kopalń. Pełne są też zapasy elektrowni i koksowni
– Jest niemal regułą, że w miesiącach letnich poza sezonem grzewczym sprzedaż węgla spada, a tym samym zwiększa się ilość zapasów, zaś w sezonie grzewczym i poprzedzającym go okresie przygotowań, sprzedaż wzrasta, a stan zapasów maleje – tłumaczy Bogna Gudowska z biura prasowego resortu gospodarki.
Według danych resortu zapasy węgla na koniec czerwca 2005 r. wynosiły 5,22 mln ton, a na koniec czerwca 2007 r. 4,82 mln ton. Jednak wtedy elektrownie nie miały ponadustawowych zapasów (te wynoszą 30 dni), podobnie jak koksownie – dziś te mają i gigantyczne zapasy węgla koksującego, ale też koksu. Dlatego to ze zbytem tego paliwa jest największy problem. Jego największy producent w Europie, Jastrzębska Spółka Węglowa, ma go ponad milion ton w zapasie. Powód? Kryzys. W przypadku węgla koksującego to dekoniunktura na stal, do którego produkcji jest bazą, w przypadku energetycznego – spadające zapotrzebowanie na energię. Zdaniem Mirosława Tarasa, prezesa Bogdanki sytuacja jest przejściowa. – Niedawno kopalnie miały problem z bieżącą produkcją dla energetyki. W drugiej połowie roku zapasy elektrowni znikały, więc podpisały one umowy na ogromne ilości węgla z importu. I akurat w tym momencie, gdy jednocześnie były podpisane kontrakty z polskim górnictwem, przyszedł kryzys – tłumaczy. – Efekt górki węglowej ustabilizuje się i wtedy polskie górnictwo powinno produkować taką ilość węgla, jaka będzie skorelowana z potrzebami polskiego rynku, czyli jak sądzę o ok. 10 proc. mniej od łącznych potrzeb energetyki, resztę można dokupić na spotach.
– Jeszcze rok temu przeżywaliśmy sytuację odwrotną, gdy w styczniu czy lutym niektóre elektrownie na kilka-kilkanaście dni, co zagrażało całemu systemowi energetycznemu – przypomina Jan Bury, wiceminister skarbu. – Sprzedaż węgla to kompetencja zarządów spółek węglowych – tłumaczy Gudowska. – Oczywiście, istnieje teraz problem nadpodaży węgla kamiennego. Górnictwo, jak każdy przemysł, narażone jest na skutki sytuacji kryzysowej. Dlatego spółki węglowe wdrażają programy antykryzysowe, gdzie głównym elementem jest obniżka kosztów produkcji przy utrzymaniu inwestycji – dodaje. Obniżają też celowo wydobycie. Np. w JSW obowiązują piątki bez wydobycia, zaś Kompania Węglowa chce w tym roku ograniczyć wydobycie o niespełna 3 mln ton (górnicy nie mają wolnego, ale zamiast fedrować wykonują np. prace remontowe).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL