Finanse

Mniej bezrobotnych na wakacje

Największy spadek bezrobocia odnotowano w województwie lubelskim. Najmniejszy – o 0,4 proc. – w Małopolsce.
Rzeczpospolita
W czerwcu bezrobocie spadło o 0,1 pkt proc. Ale sytuacja na rynku pracy wcale się nie poprawia. W dodatku do pośredniaków zaczynają się ustawiać długie kolejki absolwentów
Jak szacuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, w czerwcu stopa bezrobocia spadła do 10,7 proc. z 10,8 proc. w maju. O ponad 24 tys. zmalała także liczba osób bezrobotnych.
[wyimek]1,659 mln bezrobotnych było zarejestrowanych w urzędach pracy w całym kraju na koniec czerwca 2009 r.[/wyimek] Urzędy pracy twierdzą jednak, że nie należy do tych danych przywiązywać zbyt dużej wagi. – Sytuacja i tak się pogarsza. Zmalało zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, o jedną piątą spadły obroty w handlu hurtowym, o prawie jedną trzecią w detalicznym. Wkrótce możemy mieć poważne kłopoty – uważa dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie Zdzisław Szczepkowski.
Już teraz coraz większych problemów zaczyna przysparzać młodzież. W pośredniakach na Podlasiu jeszcze w czerwcu zaczęli się rejestrować absolwenci, którzy nie chcieli kontynuować nauki. – W lipcu czekamy na maturzystów, którzy się nie dostaną na studia – mówi Edyta Dąbrowska z Wojewódzkiego Urzędu Pracy (WUP) w Białymstoku. Ta narastająca fala może szybko skompensować niewielkie spadki liczby bezrobotnych. Odnotowany w ubiegłym miesiącu ogólnokrajowy spadek bezrobocia nie zmienił także sytuacji w miastach, gdzie pracę zapewnia jeden, najwyżej dwa zakłady, w dodatku działające w branżach wrażliwych na kryzys. – Mamy 14-procentowe bezrobocie i bardzo trudną sytuację w Fabryce Łożysk Tocznych, która pracuje z przestojami – mówi dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy (PUP) w Kraśniku Andrzej Tybulczuk. Tylko w maju fabryka działała na pełnych obrotach. W lipcu przepracuje zaledwie dwa tygodnie. Jest zagrożenie, że przedłużający się kryzys może doprowadzić ją nawet do upadku. Tymczasem w powiecie brakuje ofert w budownictwie, są nawet kłopoty z pracą sezonową. Plantatorzy przewidują spadek cen malin i truskawek, więc nie wiadomo, czy będzie ich stać na zatrudnianie zbieraczy. W dodatku w PUP kończą się pieniądze na wspieranie aktywizacji zawodowej. Nie wiadomo, czy będą dodatkowe środki: urzędnicy się obawiają, że mogą zostać przeznaczone na pomoc dla powodzian. – Jeśli tuż po wakacjach ruszy jeszcze fala powracających z zagranicy, to obawiam się, że we wrześniu będziemy mieć gwałtowny wzrost liczby bezrobotnych – dodaje Tybulczuk. Już teraz w całym kraju ubywa propozycji pracy – w czerwcu pracodawcy zgłosili 78,4 tys. ofert, o 6,6 tys. mniej niż miesiąc wcześniej. W dodatku pracodawcy zamiast stałego zatrudnienia proponują przede wszystkim staże finansowane z Funduszu Pracy. Na Warmii i Mazurach takim subsydiowaniem zatrudnienia zainteresowanych jest 70 proc. pracodawców. Podobnie jest w innych regionach. W Krośnie, gdzie upadłość ogłosiły zatrudniające niemal 4 tys. osób Krośnieńskie Huty Szkła, na 127 złożonych ofert pracy aż 100 dotyczy właśnie staży. Jak przyznaje dyrektor WUP w Krośnie Regina Chrzanowska, gdy czas stażu upłynie, zdecydowana większość pracodawców odsyła stażystów do domu. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL