Muzyka

Wilki pamiętają o marzeniach od dwóch dekad

Robert Gawliński z zespołu Wilki
Rzeczpospolita, dp Dominik Pisarek
Wilki zagrały największe przeboje w nowych aranżacjach i podsumowały minione 20 lat piosenką “Obudź mnie”
Grupa Roberta Gawlińskiego jako jedna z pierwszych w Polsce nagrała album w konwencji “bez prądu” wylansowanej przez MTV na początku lat 90. “Acousticus Rockus” przyniósł piękną wersję “Snu o Warszawie” Niemena i stał się okazją do spotkania z Andrzejem Smolikiem, który od tamtego czasu wzbogaca brzmienie zespołu.
Najnowsza płyta Wilków jest ważna dlatego, że Robert Gawliński jako bodaj jedyny ze ścisłej czołówki muzyki pop pokusił się o podsumowanie minionego 20-lecia. Z myślą o kwietniowym występie w warszawskim Teatrze Buffo skomponował piosenkę “Obudź mnie”. Na płycie DVD nie można zobaczyć perypetii, jakie towarzyszyły jej prawykonaniu. Gawliński prosił o wyrozumiałość, przewidując, że może zapomnieć tekstu lub się pomylić, bo pisał go niemal do ostatniej chwili, szlifując słowa przez noc. Na pomyłki reagował śmiechem i zaczynał śpiewać od początku. Udowodnił, jaki ma do siebie dystans. Także słowami piosenki. Jako artysta spełniony, autor licznych przebojów, szczęśliwy mąż i ojciec dwóch synów szczerze opowiedział o tym, co go uwiera w życiu. W kapitalistycznym świecie coraz częściej zaczyna nam brakować dawnej fantazji, spontaniczności i szaleństwa. Pieniądze szczęścia nie dają. Dlatego trzeba pamiętać o marzeniach i ideałach sprzed lat.
Dopisali goście. Kasia Kowalska pokazała, że śpiewając, potrafi akompaniować sobie na gitarze. Zaintonowała “Cień w dolinie mgieł” i stworzyła z Gawlińskim refleksyjnie brzmiący duet. “Beniamina” lider Wilków wykonał, dostrajając się do delikatnego śpiewu i gry na fortepianie Reni Jusis. Finał kompozycji uświetnił solówką na trąbce Antoni “Ziut” Gralak. Niespodzianką było “Heart of Gold” Neila Younga z przepięknymi, countrowymi partiami skrzypiec Magdaleny Koronki. Z anglojęzycznych kompozycji, już z oryginalnego repertuaru Wilków, na płycie znalazły się przeboje “Son of the Blue Sky”, a także skomponowane z myślą o konkursie Eurowizji “Here I Am”. Nie zabrakło “Baśki”. Ale do tańca poderwało brzmiące z meksykańska “N’avoie”. Dla mnie najlepsza kompozycja na płycie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL