Tenis

Królowa nie przyjedzie

Federer miesiąc po zwycięstwie w turnieju Roland Garros znów gra o najwyższą stawkę. Jeśli wygra Wimbledon szósty raz, będzie miał 15 wielkoszlemowych tytułów i pobije rekord Pete,a Samprasa (fot: Srdjan Suki)
PAP/EPA
Nie będzie brytyjskiego finału marzeń, zamiast Andy’ego Murraya przeciwnikiem Rogera Federera został Andy Roddick
Ten mecz w niedzielę, dziś gwiazdami będą Venus i Serena Williams. Oba finały o 15.00.
W piątkowych półfinałach Federer wygrał z Niemcem Tommym Haasem 7:6 (7-3), 7:5, 6:3, a Andy Roddick pokonał Andy,ego Murraya 6:4, 4:6, 7:6 (9-7), 7:6 (7-5). Scenariusz na pierwszy półfinał był taki, że wygra Szwajcar, ale Niemiec przekona do siebie tych, którzy rzadko mieli okazję go oglądać. Obaj zagrali dobrze swoje role, choć w przypadku pokonanego mieliśmy odrobinę niedosytu.
Niemiecki tenisista przez dwa i pół seta walczył dzielnie. Był energiczny, czarował swobodą bekhendu, chwilami serwował lepiej i nie mieliśmy wrażenia, że wyszedł na kort centralny by ładnie wypaść, ale by wygrać. Od Federera różniło go to, że za bardzo się niecierpliwił. Widać było, że jednak stres w nim tkwi. Tie-break wyjaśnił, że Szwajcar panuje nad meczem. Parę szybszych piłek, odrobinę większe ryzyko i była nagroda. Powtórzył tę zmianę tempa w końcówce drugiego seta i ponownie Haas nie miał sposobu na odwrócenie losów spotkania. Federer ostatnie piłki zagrał najlepiej, choć jeszcze w połowie seta pokazał, że tenis to nie wojna. Posłał piłkę tuż za siatkę, Haas dobiegł, oddał jeszcze bliżej linii i widział już susy rywala, więc rozstawił szeroko ręce, by z udawaną desperacją zasłonić kort. Piłka po lobie Szwajcara wylądowała na aucie, zabawę mieli obaj. Śmiech się skończył, bo Federer zaraz zdobył gema. Za chwilę były trzy meczbole. Wystarczył jeden, smecz z wyskoku w stylu Pete’a Samprasa. Było, jak miało być. Zwycięzca, kandydat na wielkoszlemowego zwycięzcę wszech czasów, ustanowił już w piątek dwa mniejsze rekordy. Zagra w siódmym kolejnym finale Wimbledonu, co nie zdarzyło się od czasu, gdy turniej rozgrywany jest systemem pucharowym, czyli od 1922 roku. Zagra także w 20. finale Wielkiego Szlema. Do piątkowego popołudnia dzielił pierwsze miejsce z Ivanem Lendlem, Samprasa (18 finałów) wyprzedził w Paryżu. Coraz trudniej znaleźć tenisową klasyfikację, w której Federera nie ma na pierwszym miejscu. Dla Brytyjczyków pierwszy mecz był tylko uwerturą przed drugim, który rozegrali Andy Murray i Andy Roddick: ten, który ma zastąpić Freda Perry’ego, i dwukrotny finalista Wimbledonu. Przypominano, że trzy lata temu Szkot pokonał Amerykanina w trzeciej rundzie, po wielokroć opisano przewagi Murraya, zaklinano na wiele innych sposobów to zwycięstwo. Instytucja wimbledońskiego konika odżyła, mimo wysiłków policji. Cena czarnorynkowa biletu przekroczyła 1000 funtów, przy nominalnej 92 funty. Po czterech setach wygrał Roddick, co zapowiedział jego trener Larry Stefanki. Dobrze to wymyślił – uspokoił uderzenia Amerykanina, dodał dużo rotacji, skrótów i wolejów, kazał być cierpliwym. Serwisu nie musiał zmieniać. Od soboty rozpocznie się medialna egzekucja Szkota – za brytyjskie porażki płaci się tu słoną cenę. Tim Henman, dziś komentator BBC, wie o tym dobrze. Na finał z udziałem Murraya miała przyjechać królowa Elżbieta II, która w Wimbledonie pojawiła się wcześniej tylko raz. Bez Andy’ego jej nie będzie. [ramka][b]MĘŻCZYŹNI[/b] – 1/2 finału: R. Federer (Szwajcaria, 2) - T. Haas (Niemcy, 24) 7:6 (7-3), 7:5, 6:3; A. Roddick (USA, 6) – A. Murray (W. Brytania, 3) 6:4, 4:6, 7:6 (9-7), 7:6 (7-5). [b]DEBEL KOBIET[/b] – 1/2 finału: S. Stosur/R. Stubbs (Australia, 3) - A. Medina Garrigues/V. Ruano Pascual (Hiszpania, 2) 6:7 (3-7), 6:4, 6:2; S. Williams/V. Williams (USA, 4) - C. Black/L. Huber (Zimbabwe/USA, 1) 6:1, 6:2. [b]MIKST[/b] – 1/2 finału: M. Knowles/A.L. Groenefeld (Bahama/Niemcy, 9) - J. Murray/L. Huber (W. Brytania/USA) 6:2, 7:5; L. Paes/C. Black (Indie/Zimbabwe, 1) - S. Huss/V. Ruano Pascual (Australia/Hiszpania, 12) 6:4, 6:4.[/ramka] [ramka][srodtytul]Powiedzieli po półfinałach[/srodtytul] [b]Roger Federer [/b] Grałem dobrze, ale mój przeciwnik również. Tommy Haas długo nie dał mi możliwości przełamania serwisu, nawet zaczynałem się nieco tym martwić, bo przypominał mi się nasz mecz w Paryżu. Zawsze w dniu finału wszystko zaczyna się od zera. W końcu do akcji ruszają przecież rakiety tenisowe, nie statystyki. Jestem szczęśliwy z tego, co znów osiągnąłem, z miejsca, w którym jestem, z tego, że zapisuję strony w historii tenisa i mogę walczyć z nową generacją graczy. Nie sądzę, że możliwość zdobycia 15. tytułu wielkoszlemowego zwiększy moje zdenerwowanie. Pamiętam, jak wyrównywałem rekord Björna Borga, gdy wygrywałem Wimbledon piąty raz. Tamto doświadczenie pomaga mi teraz. Jestem bardzo zrelaksowany, spokojny, odpocznę sobie dzień, to też mi pomoże. [b]Andy Roddick [/b] Do finału Wimbledonu nie wraca się przez przypadek. To był proces, tylko trochę dłuższy, niżbym chciał. Wielką zasługą mego trenera jest to, że mówił mi właściwe rzeczy we właściwym czasie, nie nudził i przede wszystkim wierzył w mój powrót na to miejsce. Nie można nie podziwiać dotychczasowej kariery Rogera Federera, ale cieszyłbym się, gdybym opóźnił obchody jego 15. tytułu wielkoszlemowego. Mój tenis nadal się zmienia, gram bardziej różnorodnie, mam więcej zaufania do uderzeń, które nie były moją specjalnością. Czuję, że wybieram dobre rozwiązania na korcie, mam więc krzepiące sygnały, że idę dobrą drogą. Czy żonatym lepiej gra się w tenisa? Nie wiem, ale Brook ma na mnie bardzo łagodzący wpływ. Mogę jej ufać i nie muszę cały czas być przed nią superdzielny. To są dobre rzeczy i oczywiście z nią loża dla gości tenisisty znacznie lepiej wygląda. [i]—k.r.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL