fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Polska znów zaufała Niemcom

Bogdan Zdrojewski
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Wycofanie przez Polskę zastrzeżeń umożliwiło reanimację sieci. Projekt ma być początkiem nowego sposobu postrzegania historii naszej części Europy
Deklarację o reaktywowaniu współpracy Polski i Niemiec w ramach sieci „Pamięć i Solidarność” podpisali wczoraj w Berlinie ministrowie kultury obu krajów. Wkrótce podpiszą ją także Węgry i Słowacja. Potem dołączą Czechy i Austria. Niewykluczone, że w dalszej perspektywie przyłączy się do niej Izrael.
Sieć tworzy płaszczyznę współpracy placówek naukowych, które będą się zajmowały opracowaniem wspólnej wersji historii XX wieku. – Chcemy oddzielić tę problematykę od bieżącej polityki – tłumaczył wczoraj minister Bogdan Zdrojewski. Niemiecki minister stanu ds. kultury Bernd Neumann traktuje deklarację jako „polityczny impuls” umożliwiający rozpoczęcie pracy istniejącej formalnie od dawna sieci. Pomysł jej utworzenia narodził się przed laty jako alternatywa dla planów Eriki Steinbach utworzenia w Berlinie Centrum przeciwko Wypędzeniom.
Powołana do życia została w 2005 roku na Zamku Królewskim w Warszawie. W Berlinie rządziła wtedy koalicja SPD i Zielonych, przeciwna upamiętnianiu przymusowych wysiedleń Niemców z Polski i innych krajów. Sytuacja zmieniła się po objęciu władzy przez koalicję CDU/CSU i SPD, która postanowiła utworzyć w Berlinie „Widoczny znak”, czyli muzeum przymusowych wysiedleń. Przeforsowały to obie partie chadeckie wspierające od początku pomysł pani Steinbach. Polska wycofała w tej sytuacji poparcie dla sieci i całe przedsięwzięcie uległo zamrożeniu.
– Dziś sytuacja jest zupełnie inna. W relacjach polsko-niemieckich jest więcej rzeczy pozytywnych niż ułomności. Tylko ślepy by tego nie zauważył – powiedział minister Zdrojewski. Jest on przekonany, że Niemcy rzetelnie i z dużym zaangażowaniem odnoszą się do spraw przeszłości, czego wyrazem jest m.in. otwarta w Berlinie wystawa upamiętniająca 70. rocznicę wybuchu II wojny i hitlerowskiej napaści na Polskę. W tej sytuacji Warszawa wycofała swoje obiekcje wobec sieci. Oznacza to, że zacznie ona wkrótce działać. Będzie funkcjonował jej sekretariat, którego siedzibą jest Warszawa, przedstawiciele Polski zasiądą w gremiach zarządzających siecią z prawem głosu. – Nie ma mowy o tym, by Niemcy nadawały kierunek wspólnym badaniom historycznym w naszej części Europy – zapewnił wczoraj „Rz” Władysław Bartoszewski, pełnomocnik rządu ds. kontaktów z Niemcami.
– Projekt sieci nie ma związku z „Widocznym znakiem”. To dwie różne rzeczy – zapewnia minister Zdrojewski. Tak widzi to także strona niemiecka. Sieć mogłaby się zająć projektami dotyczącymi przymusowych wysiedleń Niemców i innych narodów, jeśli takie życzenie wyrażą przedstawiciele wszystkich uczestniczących w niej krajów. Na to się nie zanosi. Nie tylko Polacy, ale i Czesi, nie chcą słyszeć o takich projektach.
– Jednym z pierwszych zadań sieci mogłoby być opracowanie historii ruchów niepodległościowych i demokratycznych w Europie Środkowo- Wschodniej – proponuje Markus Meckel, poseł SPD. Wstępem może być rozpoczynające się w czwartek w Berlinie kilkudniowe forum historyczne zajmujące się wydarzeniami w Polsce i innych krajach naszego regionu, począwszy od 1989 roku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA